fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Lewandowski vs. Kucharski: Taśmy prawdy

Cezary Kucharski
Cezary Kucharski nie przyznaje się i milczy
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Dane z telefonu i laptopów Cezarego Kucharskiego mogą być kluczowe dla wyjaśnienia, czy w domniemanym szantażu Roberta Lewandowskiego brał udział niemiecki dziennikarz.

Kierowanie gróźb karalnych w celu zmuszenia do określonego zachowania – taki zarzut usłyszał zatrzymany we wtorek Kucharski (wyraził zgodę na podawanie pełnych personaliów). Kryje się za tym żądanie od piłkarza 20 milionów euro. Koronnym dowodem na to – co we wtorek ujawniła „Rz" – są dwa nagrania rozmów Lewandowskiego z byłym menedżerem.

Z informacji „Rz" wynika, że podczas przesłuchania w prokuraturze Kucharski nie chciał się odnieść do słów, które padły w rozmowach nagranych w Warszawie i Monachium – stwierdzenia o milionach „za spokój", czyli za to, że nie wypłyną rzekome nadużycia podatkowe piłkarza.

– Przesłuchany w charakterze podejrzanego Cezary K. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, odmówił odpowiedzi na jakiekolwiek pytania prokuratora, w tym dotyczące ustosunkowania się do zapisu powyższych rozmów – informuje prokurator Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie. I dodaje, że w składanych przez kilka godzin wyjaśnieniach były menedżer „koncentrował się na zagadnieniach związanych z wieloletnią współpracą z pokrzywdzonym, a także na rozliczeniach o charakterze cywilnoprawnym, które nie są przedmiotem zarzutów ani nie mają z nimi bezpośredniego związku".

Kucharski pozostanie na wolności za poręczeniem majątkowym w wysokości 1 mln euro (ok. 4,6 mln zł), ma także dozór policji oraz zakaz zbliżania się do Lewandowskiego i jego żony.

Prokuratura uchyliła rąbka tajemnicy, co kryje się za zarzutem. – Kierując groźbę, podejrzany zapowiadał spowodowanie postępowania karnego i rozgłoszenie wiadomości uwłaczającej czci pokrzywdzonego oraz jego żony, sugerując jednocześnie, że zachowa w tajemnicy opisane okoliczności w przypadku zapłaty przez pokrzywdzonego piłkarza kwoty 20 mln euro, co stanowi równowartość 84,6 mln złotych – wskazuje Marcin Saduś. Kucharski miał „kierować taką groźbę" kilkakrotnie – od września 2019 do września 2020 r.

Dowody, które pozwoliły na postawienie Kucharskiemu zarzutów, to nagranie dwóch bezpośrednich rozmów piłkarza z jego byłym menedżerem w restauracji w Monachium i w Warszawie (we wrześniu 2019 r. oraz w styczniu tego roku). Kucharski, żądając 20 mln euro, tłumaczył, iż „czuje, że tyle jest wart twój spokój", a na pytanie Lewandowskiego „za co naprawdę chcesz te pieniądze?", oświadczył: „za to, że będę krył do końca życia, że jesteście ty i żona oszustami podatkowymi". Wczoraj potwierdziła to prokuratura.

Prawda czy blef

– Między innymi powyższe wypowiedzi podejrzanego świadczą o tym, że żądania stanowią szantaż o charakterze kryminalnym – zaznacza prokurator Saduś. O presji wywieranej na Lewandowskiego wiedziała jego żona i najbliżsi współpracownicy – potwierdzili to podczas przesłuchań.

Inne dowody wskazujące na szantaż to korespondencja esemesowa kierowana do piłkarza „od osób mających wiedzę o zamiarach Cezarego K." – wskazują śledczy.

Tą osobą ma być niemiecki dziennikarz Rafael B. z „Der Spiegiel". Kiedy Lewandowski nie chciał płacić – bo twierdził, że rozliczenia podatkowe jego spółki są w porządku – właśnie od Rafaela B. zaczął dostawać esemesy mogące wskazywać na to, że jest on wtajemniczony w szantaż. Co gorsza, w jednej z nagranych rozmów Kucharski stwierdził, że to Rafael B. wymyślił kwotę 20 mln euro.

Czy istotnie tak było czy to blef? – to będą próbowali ustalić polscy śledczy. Z relacji Lewandowskiego złożonej w prokuraturze wynika, że zwłaszcza jeden z esemesów „dał mu do myślenia", że B. jest wtajemniczony w szantaż, a obaj panowie (menedżer i dziennikarz) współdziałają.

„Twój przypadek uważamy za poważny i problematyczny" oraz „badamy twoją sprawę od wielu miesięcy" – napisał Rafael B. do Lewandowskiego. Piłkarza zastanowiło też, że esemesy są napisane poprawną polszczyzną, choć w niemieckich komórkach nie ma polskich znaków, a Rafael B. słabo zna język polski. Zwłaszcza że esemes wcześniejszy – z kwietnia tego roku – zawierał wiele błędów. Te z końca sierpnia i początku września 2020 r. były już napisane poprawną polszczyzną.

Wniosek do Niemiec

Dziennikarz opublikował w niemieckiej prasie niekorzystne dla piłkarza artykuły dopiero miesiąc temu – tuż po tym, jak Kucharski otrzymał definitywną odmowę zapłaty od Lewandowskiego. Czy ktoś pisał dziennikarzowi esemesy i czy to on wymyślił stawkę 20 mln euro?

Wysłaliśmy pytania do Rafaela B. Wieczorem otrzymaliśmy odpowiedź od rzeczniczki redakcji, Anji zum Hingst. „Ani firma SPIEGEL, ani żaden z jej pracowników nie był świadomy domniemanego szantażu pana Lewandowskiego, co oczywiście oznacza również, że żaden pracownik SPIEGEL nie był zaangażowany w takie domniemane działania. Stanowczo odrzucamy takie zarzuty" - zapewnia rzeczniczka.

Anja zum Hingst pisze także, że „Artykuły SPIEGEL dotyczące domniemanych przestępstw podatkowych pana Lewandowskiego i pana Kucharskiego zostały stworzone przez zespół badawczy złożony z pięciu reporterów, którzy pozostawali i nadal pozostają w bliskim kontakcie z redaktorem naczelnym działu dokumentacji i działu prawnego SPIEGEL. Artykuły te zostały opublikowane wyłącznie na podstawie wiarygodnych dowodów". SPIEGEL zapewnia też, że „Ani Pan Lewandowski, ani Pan Kucharski nie sformułowali żadnych skarg na nasze artykuły w świetle prawa prasowego. Skarga Pana Lewandowskiego skierowana jest przeciwko Panu Kucharskiemu. Ze spółką SPIEGEL ani z żadnym z jej pracowników nie skontaktował się warszawski prokurator ani żaden inny organ śledczy w tej sprawie".

Rzeczniczka redakcji zapewnia też, że w ich czterech artykułach informowali między innymi, że „pan Lewandowski i pan Kucharski mogli uniknąć płacenia podatków". I że obie strony prosili o ustosunkowanie się do zarzutów. Zapewniła też, że redakcja nie zdradza swoich źródeł.

Prokuratura liczy, że należące do Kucharskiego nośniki elektroniczne – w tym telefon i laptopy – mogą rzucić nowe światło na sprawę ewentualnej współpracy i uzgodnień między menedżerem a dziennikarzem. Jednak z tym może być problem – według naszej wiedzy Kucharski miał oświadczyć, że w telefonach znajdują się informacje objęte „tajemnicą adwokacką". Możliwe, że prokuratura będzie chciała przesłuchać Rafaela B. w ramach pomocy prawnej i taki wniosek złoży do Niemiec.

Zatrzymanie byłego menedżera po zeznaniach Lewandowskiego, jakie złożył w Gdańsku, i przekazaniu nagrań było przesądzone. Opóźnił je fakt, że Kucharski wyjechał za granicę. Został zatrzymany przez policję tuż po powrocie. Żądanie 20 mln euro za milczenie nie ma związku z pozwem, jaki Kucharski złożył we wrześniu o roszczenia wobec Lewandowskiego w wysokości 39 mln zł z tytułu rozliczeń finansowych.

Trzech obrońców Kucharskiego przesłało „Rz" oświadczenie, w którym poinformowano, że ich klient „złożył w sprawie obszerne wyjaśnienia". Ich zastrzeżenia budzą środki, jakie zastosowano. „Policjanci i prokuratorzy weszli do domu naszego klienta o 6 rano; przeszukano mieszkanie. Zabrano również dzieciom komputery, które miały służyć do nauki online". Obrońcy zaskarżą także wysokość poręczenia majątkowego, niespotykaną przy tego typu sprawach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA