fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Podatek od profesjonalizmu - Jacek Trela o projekcie ws. ryczałtu od adwokatów i radców

Zryczałtowany podatek dochodowy od profesjonalnych prawników
Adobe Stock
Jakość świadczonej pomocy prawnej powinna być ważna dla państwa. Dlaczego ktoś, kto nawet nie musiał kończyć studiów prawniczych, ma być faworyzowany niższą stawką daniny?

Epidemia Covid-19 dotyka prawie wszystkich i jest niemal wszędzie. Sprawa, o której dziś piszę, jest niczym wobec skutków epidemii w krajach, które doświadczane są także głodem i wojnami. Sprawa ta to też marginalny problem wobec problemów, z jakimi spotykają się pracownicy służby zdrowia, którzy są na pierwszej linii walki o nasze życie i zdrowie. Niemniej warto o niej napisać, bo jest jedną z wielu stanowiących o jakości relacji państwo–społeczeństwo.

Chodzi o projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz niektórych innych ustaw, który jest obecnie procedowany w Sejmie jako druk nr 642.

Czytaj też:

Dwie różne stawki

Projekt zakłada, że adwokaci i radcy prawni, którzy wybiorą ryczałtowe rozliczenie podatku, mają go płacić w wysokości 17 proc. przychodów. Natomiast usługi prawne świadczone przez inne osoby (w Polsce można je świadczyć nawet bez wykształcenia prawniczego) miałyby być objęte 15-proc. stawką zryczałtowanego podatku.

Nie istnieją żadne argumenty ani natury prawnej, ani faktycznej uzasadniające dwie różne stawki podatku dla przychodów osiąganych w związku ze świadczeniem usług takich samych rodzajowo. Ustalenie różnych stawek podatku dyskryminuje osoby wykonujące wolny zawód, a przede wszystkim promuje co do zasady gorszą, bo niewykwalifikowaną pomoc prawną. Takie ustalenie stawek jest też złe dla osób korzystających z pomocy profesjonalnych prawników.

Jak przekonać młodego adwokata, który dochodzi do swojego tytułu po pięciu latach studiów, trzech latach aplikacji i co najmniej kilkunastu niezwykle trudnych egzaminach z wiedzy i umiejętności, że może liczyć na państwo, że państwo doceni jego wysiłek?

Dlaczego ktoś, kto nawet nie musiał kończyć studiów prawniczych, jest obecnie faworyzowany niższą stawką podatkową? Profesjonalizm i wysoka jakość pomocy prawnej gwarantują przecież bezpieczeństwo prawne obywatelom, powinny też być na rękę państwu, bo świadczą o kondycji i sprawności państwa, podobnie jak poziom opieki zdrowotnej.

Mniejsze przychody

Dziś, w czasie pandemii, kiedy widzimy, że sytuacja jest zła, chcielibyśmy szczególnie czuć oparcie w racjonalnych działaniach państwa. Potrzebują tego wszyscy: handlowcy, restauratorzy, sektor usługowy, również adwokaci.

W czerwcu, po trzech miesiącach lockdownu, przeprowadziliśmy w środowisku adwokatów ogólnopolską ankietę na temat wpływu epidemii na funkcjonowanie kancelarii i wykonywanie zawodu. Wyniki potwierdziły codzienne obserwacje czynione przeze mnie z poziomu adwokata wykonującego zawód w kilkuosobowej kancelarii. Ankietę wypełnili przede wszystkim adwokaci wykonujący zawód w indywidualnych kancelariach. Stanowili oni 90 proc. badanych. Wśród ankietowanych 51 proc. zadeklarowało, że w 2019 r. osiągnęło dochód wyższy niż 60 tys. zł, a 49 proc., że niższy od tej kwoty. Ankieta nie zawierała wprawdzie pytania o wiek, ale 45 proc. badanych określiło, że posiada nie dłuższy niż pięcioletni staż zawodowy, a 30 proc. określiło swój staż między pięć a dziesięć lat. Można więc przypuszczać, że znaczna część ankietowanych to osoby młode, do 40. roku życia.

Badani zadeklarowali, że obsługują przede wszystkim osoby fizyczne (80 proc.), a blisko połowa także osoby prawne. Praktyka zawodowa ankietowanych jest w dominującym wymiarze procesowa, czyli sądowa (59 proc. odpowiedzi). Głównie lub wyłącznie obsługę prawną podmiotów gospodarczych prowadzi 16 proc. badanych.

Już z tych danych wyłania się rzeczywisty obraz naszego zawodu, adwokatów na co dzień wykonujących swoją pracę w kancelarii, sądach, w różnych miastach, nie tylko dużych. Pandemia miała wyraźnie negatywny wpływ na wykonywanie zawodu adwokata, ograniczyła istotnie naszą działalność, a co za tym idzie – dochody. Tylko niewielka grupa (16 proc.) badanych prowadziła w czasie pandemii normalną działalność. Zdecydowana większość adwokatów częściowo ograniczyła działalność zawodową (67 proc.) bądź zupełnie ją wstrzymała (17 proc.).

Ograniczenie działalności kancelarii pociągnęło za sobą obniżenie przychodów. Spadek przychodów o ponad połowę zgłosiło 63 proc. badanych, w tym utratę całości przychodów wymieniło 18 proc. W sumie ponad 80 proc. straciło połowę lub całość przychodów w porównaniu z tymi osiąganymi w poprzednim roku.

Samorząd adwokacki odpowiedział na tę nadzwyczajną sytuację, m.in. zmieniając kierunki doskonalenia zawodowego. Warto wspomnieć choćby o internetowej Adwokackiej Akademii Przedsiębiorczości czy o szkoleniach z mediacji jako dodatkowej sferze działalności zawodowej adwokatów. Przyjęte zostały także rozwiązania umożliwiające finansowe wsparcie.

Nie o liczby chodzi

Największe trudności w wykonywaniu pracy adwokatów spowodowało złe funkcjonowanie bądź też zamknięcie sądów, urzędów i poczty. Dotkliwy był brak planowanych terminów otwarcia sądów, znaczącym utrudnieniem okazał się też brak właściwej obsługi online przez wiele sądów.

Dziś, gdy po krótkiej przerwie wkraczamy w ostry stan epidemii, państwo zamiast wsparcia proponuje nam formę dyskryminacji podatkowej. Może i 2 proc. to niewielka różnica, ale chodzi nie tyle o liczby, ile o równe traktowanie profesjonalnych prawników, adwokatów i radców prawnych oraz osób, które adwokatami ani radcami prawnymi nie są. Mam nadzieję, że stanowisko w tej sprawie zajęte przez prezydium NRA z 8 października, a także opracowanie do projektu ustawy (druk 642) zostaną wzięte pod uwagę w pracach legislacyjnych i nieuzasadnione zróżnicowanie stawki podatkowej wobec tych samych rodzajowo usług zostanie zlikwidowane.

Liczę też, że doświadczenia zebrane podczas pierwszej fali epidemii pozwolą Ministerstwu Sprawiedliwości i kierownictwom sądów tak organizować pracę, aby w czasie drugiej fali nie trzeba było zamykać gmachów sądów ani zawieszać prowadzenia spraw. Ważne jest także, aby przy zachowaniu wszelkich norm bezpieczeństwa sanitarnego podejmowane były czynności ułatwiające adwokatom i ich klientom dostęp do sądów.

Autor jest prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA