Reklama

Bogusław Chrabota: Oby sędziowie byli mądrzejsi od urzędników

Czy ktoś z czytelników zgadnie, jakie jest najbardziej wyświechtane słowo na brukselskich salonach Unii Europejskiej? Podpowiem, że jest nim „innowacyjność". O innowacyjności mówi się przy każdej okazji. Odmienia przez przypadki. Szasta na milionach stron dokumentów.

Publikacja: 21.07.2015 20:39

Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Fotorzepa

Oto Unia ma być „innowacyjna". Innowacyjność ma zwiększyć naszą konkurencyjność. Podnieść efektywność gospodarki. Dać nam przewagę nad Stanami, Chinami, Koreą i Bóg jeden wie nad kim jeszcze.

Innowacyjność staje się więc słowem kluczem. Niemal zaklęciem. Tyle że jest to zaklęcie, które nie działa. Dlaczego? Ano dlatego, że zaklęcia zwykle nie działają. Zwłaszcza gdy nie daje im się szansy. Unia nie daje.

Najlepszym przykładem są nowe technologie w dziedzinie dystrybucji książek i prasy. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że e-booki i e-gazety są przyszłością rynku medialnego. Łatwiej i szerzej dostępne mogą uratować rynek dóbr kultury, który powoli żegna się z tradycyjnym czytelnictwem.

W świecie powszechnie się to rozumie, wspierając rozwój tej „ścieżki technologicznej". W Europie odwrotnie. Z e-dystrybucją konsekwentnie się walczy.

Chodzi oczywiście o brak zgody Komisji Europejskiej na stosowanie wobec książek i prasy w wersji elektronicznej preferencyjnej stawki VAT. O ile tradycyjne papierowe książki i gazety wspiera się niższą stawką VAT, o tyle wobec ich wersji elektronicznej stosuje się stawkę wyższą, w naszym przypadku 23-procentową. Jak więc promować nowe technologie, jeśli są one z zasady droższe?

Reklama
Reklama

Wśród wydawców sprawa jest znana od dawna. Za stosowną zmianą lobbują od wielu lat zarówno wobec rządów narodowych, jak i na brukselskich salonach. Zwykle bez skutku. Jedyny wyłom w tej europejskiej regulacji zrobiły Francja i Luksemburg, ale i one uginają się pod presją instytucji europejskich.

Polscy ministrowie i europosłowie kiwają ze zrozumieniem głowami, ale nie zamierzają się sprzeciwiać dyrektywie. Z sytuacji korzystają natomiast pozaeuropejskie portale internetowe, takie jak Amazon, których regulacja nie dotyczy. Dlatego chwała polskiemu Trybunałowi Konstytucyjnemu, który zaskarżył przepisy dyrektywy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jako dyskryminacyjne i konserwujące elementarny brak równości na rynku.

Skarga na razie dotyczy e-booków, ale śmiem mieć nadzieję, że rychło obejmie również e-gazety. Zwiększy to nasze szanse na przetrwanie, a czytelnikom zagwarantuje niższe ceny. Drobny problem polega na tym, że postępowanie przed TS UE trwa zwykle dłużej niż rok. Ale cóż, warto poczekać. Pozostaje wierzyć, że sędziowie trybunałów będą mądrzejsi od brukselskich urzędników.

Opinie Prawne
Szymaniak: Zastraszyć a resztę przekupić, czyli atomowa wersja ustawy kagańcowej
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Opinie Prawne
Marcin Tomasik, Filip Gołba: Reklama aptek. Wykonanie wyroku TSUE czy „zakaz 2.0”?
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Granica dla braku przyzwoitości
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Sędziowski ZBoWID
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama