fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Polska nie wygrała przed Trybunałem Sprawiedliwości - Piotr Bogdanowicz polemizuje z Waldemarem Gontarskim

Adobe Stock
Z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) nie tylko nie sposób wyciągnąć wniosku, jakoby "Polska wygrała w kwestii zasadniczej, a mianowicie w odniesieniu do legalności Krajowej Rady Sądownictwa", ale wynika wręcz coś zupełnie przeciwnego - pisze dr Piotr Bogdanowicz.

Z dużym zdumieniem przeczytałem artykuł prof. nadzw. dr hab. Waldemara Gontarskiego, opublikowany w wersji internetowej "Rzeczpospolitej" w dniu 25 czerwca, pt. "Krajowa Rada Sądownictwa została legalnie wybrana...". Z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) nie tylko nie sposób wyciągnąć wniosku, jakoby "Polska wygrała w kwestii zasadniczej, a mianowicie w odniesieniu do legalności Krajowej Rady Sądownictwa", ale wynika wręcz coś zupełnie przeciwnego. Podobnie jak z opinii rzecznika generalnego Evgeniego Tancheva z dnia 27 czerwca, w sprawach połączonych C-585/18, C-624/18 i C-625/18.

Profesor Gontarski twierdzi, że "sędziowie TSUE nie przychylili się do stanowiska Komisji o nielegalności wyboru członków KRS". Pisze również dalej, że Trybunał w odniesieniu do Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) miał pretensje do Polski tylko o to, że przy okazji przekazywania opinii Prezydentowi RP "ograniczała się co do zasady i w braku przepisu, który zobowiązywałby ją do uzasadnienia jej opinii, do przekazania swojej rekomendacji, czy to pozytywnej, czy negatywnej, albo bez jakiegokolwiek uzasadnienia, albo z czysto formalnym uzasadnieniem, w którym zawierano samo ogólne odesłanie do kryteriów w postaci, w jakiej zostały one sformułowane w art. 37 § 1b nowej ustawy o Sądzie Najwyższym." (pkt 117 wyroku Komisja przeciwko Polsce).

Po pierwsze, należy zatem zauważyć, że żaden z dwóch zarzutów Komisji zawartych w skardze przeciwko Polsce nie dotyczył KRS. Przypomnijmy, że w ramach zarzutu pierwszego Komisja podniosła, iż Polska naruszyła prawo unijne, ponieważ w nowej ustawie o Sądzie Najwyższym przewidziano, z naruszeniem zasady niezawisłości sędziowskiej, a w szczególności zasady nieusuwalności sędziów, stosowanie przepisów dotyczących obniżenia wieku przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego do urzędujących sędziów, którzy zostali powołani do tego sądu przed datą wejścia w życie tej ustawy. W ramach zarzutu drugiego Komisja wskazała, że Polska naruszyła prawo unijne, powierzając Prezydentowi RP, na mocy ww. ustawy i z naruszeniem zasady niezawisłości sędziowskiej, dyskrecjonalne prawo do przedłużania, nie więcej niż dwukrotnie i każdorazowo na okres 3 lat, czynnej służby sędziów Sądu Najwyższego po ukończeniu przez nich nowo określonego wieku przejścia w stan spoczynku. Jak wiemy, TSUE przychylił się do obu tych zarzutów.

Po drugie, odwołując się do pkt. 117 wyroku Komisja przeciwko Polsce, profesor Gontarski pomija dwa wcześniejsze paragrafy. W pkt 115 TSUE przyznaje więc, że interwencja takiego organu jak KRS w kontekście procesu przedłużenia służby czynnej sędziego po ukończeniu przez niego zwykłego wieku przejścia w stan spoczynku może co do zasady przyczynić się do obiektywizacji tego procesu. W pkt 116 TSUE zastrzega jednak, że może być tak wyłącznie pod warunkiem, że zostaną spełnione określone wymogi, w szczególności że "sam ten organ będzie niezależny od władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz od organu, któremu ma przedstawić swoją opinię, a także, że taka opinia będzie wydawana na podstawie zarazem obiektywnych i istotnych kryteriów, a ponadto będzie należycie uzasadniona, tak by mogła w obiektywny sposób być pomocna dla tego organu przy podejmowaniu przez niego decyzji."

O tym, że KRS może nie być niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej, jak wymaga tego TSUE, przekonany jest rzecznik generalny Tanchev. W opinii w sprawach połączonych C-585/18, C-624/18 i C-625/18 możemy przeczytać między innymi tak:

"sam sposób powoływania członków KRS ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych" (pkt 132);

"uregulowanie to [przewidujące, że kandydaci na członków KRS wybieranych spośród sędziów mogą być zgłaszani przez grupę 2000 polskich obywateli lub co najmniej 25 sędziów] jest w stanie niekorzystnie wpływać na niezależność KRS" (pkt 134);

"niezwłoczne zastąpienie dotychczasowych członków KRS powiązane z nowym systemem powoływania KRS w jeszcze większym stopniu osłabia niezależność KRS względem organów ustawodawczych i wykonawczych" (pkt 135).

Rola KRS w procesie naboru sędziów Izby Dyscyplinarnej skłoniła w rezultacie rzecznika generalnego do uznania, że Izba Dyscyplinarna nie zapewnia wystarczających gwarancji niezależności w świetle art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej. Zdaniem rzecznika, istnieją uzasadnione podstawy do tego, by "obiektywnie wątpić w niezależność Izby Dyscyplinarnej w świetle roli, jaką organy ustawodawcze odgrywają w procesie wyboru 15 sędziów będących członkami KRS, oraz roli, jaką ten organ odgrywa przy naborze sędziów rekomendowanych Prezydentowi RP do powołania na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego". Wątpliwości rzecznika nie rozwiała doradcza, technicznie mówiąc, rola KRS w tym procesie.

Zdaniem profesora Gontarskiego, wybór członków KRS jest "sprawą kompetencji Państwa Polskiego". Przeczy temu najnowsze orzecznictwo Trybunału i opinie rzeczników generalnych. Państwa członkowskie mogą dokonywać stosowne reformy swoich systemów sądowych, w tym w zakresie zasad wyboru sędziów czy organizacji rad sądownictwa. Przeprowadzając takie reformy, państwa członkowskie są jednak zobowiązane do poszanowania zobowiązań wynikających z prawa unijnego, obejmujących w szczególności obowiązek utrzymania niezależności ich sądów oraz niezawisłości sędziów w zgodzie z prawem Unii.

Na koniec aż się prosi, aby satyrze Horacego, którą powołał w swoim tekście prof. Gontarski Ridentem dicere verum quid vetat? (Śmiejąc się prawdę powiedzieć, któż broni?), przeciwstawić przysłowie "ten się śmieje, kto się śmieje ostatni". Tylko czy  myśląc o kryzysie praworządności w Polsce, jest się z czego śmiać?

Autor jest doktorem nauk prawnych, adiunktem w Katedrze Prawa Europejskiego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA