fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Waldemar Gontarski: Déja vu 13 grudnia 1981

Strajk przedsiębiorców w Warszawie
AFP
Tak jak stan wojennym był puczem na niedemokratycznym ustroju, tak stan klęski żywiołowej w dzisiejszej Polsce byłby puczem na ustroju demokratycznym.

W krótkim czasie drugą młodość przeżywa idea demontowania ustroju Państwa Polskiego poprzez wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Najpierw myląc przesłankę ze skutkiem postulowano ogłoszenie tego stanu nadzwyczajnego, aby przełożyć termin wyborów prezydenckich. Teraz brak stanu klęski żywiołowej miałby być dowodem na bezprawność uzasadniającą roszczenia odszkodowawcze przedsiębiorców na zasadzie, że nie wprowadzono stanu klęski żywiołowej, chociaż okoliczności, w których się znajdujemy, niby spełniają przesłanki tego stanu.

Jeżeli chociaż jeden człowiek nie ucierpiał zdrowotnie – ani nawet nie udaje się racjonalnie wykazać, że ucierpieć może – to nie zachodzi przesłanka subsydiarności ujmowana jako warunek konieczny wprowadzenia stanu klęski żywiołowej i innych stanów nadzwyczajnych (art. 228 ust. 1 Konstytucji).

Nasilenie kryzysu staje się tak duże, że nie wystarczy zastosowanie przewidzianych przez prawo zwykłych ograniczeń praw obywatelskich zmierzających do zapobieżenia niekorzystnym skutkom społecznym w razie wystąpienia poważnych nawet przejawów zakłóceń porządku publicznego w ramach demokratycznego państwa, powodowanych np. epidemią – dopiero tego typu stany faktyczne („nadzwyczajne") mogłyby wypełniać przesłankę konstytucyjną konieczności wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, o czym pisze poniżej cytowane piśmiennictwo prawnicze.

Przykłady owych nie-zwykłych ograniczeń (środków) zawierają się w następujących pytaniach:

Czy z powodu tego, że w Polsce władza nie jest dzisiaj uprawniona do dokonania przymusowych rozbiórek i wyburzeń budynków lub innych obiektów budowlanych albo ich części (klasyczne uprawnienie wynikające ze stanu nadzwyczajnego) – ucierpiał epidemicznie albo ucierpieć może chociaż jeden człowiek. Albo, czy ktoś cierpi (ucierpieć może) pod względem zdrowotnym dlatego, że nie mamy wszechwładzy władzy wykonawczej, czyli np. władza nie ma większej swobody w używaniu sił zbrojnych albo nie ma możliwości skorzystania z pracowników prywatnych firm, czy zakazania prowadzenia strajków itp.

Jeśli na te pytania odpowiemy negatywnie, wtedy wprowadzenie stanu klęski żywiołowej w sferze prawa oznaczałoby naruszenie rządów prawa, a w debacie publicznej mówi się wręcz o „populizmie" bądź o „stawianiu sprawy na głowie"; pierwsze z tych określeń, użytych w tym właśnie kontekście, pochodzi od konstytucjonalisty Profesora Krystiana Complaka, („Państwo prawa czy populistów?", „Dziennik. Gazeta Prawna" z 22.04.2020 r.); drugie określenie, też w kontekście braku przesłanek wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, sformułował Profesor Karol Dobrzeniecki („Stan nadzwyczajny w krzywym zwierciadle", „Rzeczpospolita" z 31.03.2020, rp.pl)

Ten drugi jest autorem monografii habilitacyjnej pt. „Prawo wobec sytuacji nadzwyczajnej. Między legalizmem a koniecznością", Toruń 2018 r. W monografii tej zwraca uwagę np. następujący wyimek (s. 33, przyp. 56)

„Określenie 'nadzwyczajna' wskazuje także, iż mamy do czynienia z wypadkami, gdy zwyczajne metody radzenia sobie z kryzysem nie w pełni się sprawdzają. Zob. R. Wieruszewski, Konstytucyjna regulacja [stanu nadzwyczajnego w Polsce, w: Prawa, wolności i obowiązki człowieka i obywatela w nowej polskiej konstytucji, red. Z. Kędzia, Poznań 1990], s. 97–98. Autor ten pojęcie 'sytuacji nadzwyczajnej' odnosi do 'poważnego politycznego konfliktu, konfliktu zbrojnego lub zamieszek wewnętrznych, a także sytuacji związanej z działaniami tzw. 'siły wyższej'. Nasilenie kryzysu staje się wówczas tak duże, że nie wystarczy zastosowanie przewidzianych przez prawo zwykłych ograniczeń praw obywatelskich "

Miłośnikom polskiej „nocy generałów" polecam dalszą literaturę, np.

M. Brzeziński, „Wybrane zasady stanów nadzwyczajnych w konstytucji z dnia 2 kwietnia 1997 r. – uwagi de lege lata i de lege ferenda, Studia Politologiczne", t. 45:

„Odwołując się przykładowo do stanu klęski żywiołowej, szczególne zagrożenia wyróżnia olbrzymia skala zniszczeń. Publiczne siły i środki, nie wyłączając Sił Zbrojnych RP, nie są w stanie im sprostać. Mogą to uczynić tylko obywatele, zwłaszcza prywatni przedsiębiorcy z ich sprzętem budowlanym lub środkami transportowymi. Bez ich zaangażowania państwo jest bezbronne w obliczu prawdziwych, pełnoskalowych i 'bezdyskusyjnych' kataklizmów".

K. Prokop, „Stany nadzwyczajne w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997", Białystok 2005, s. 20:

„Należy więc zbadać, czy da się uruchomić takie środki, które nie są środkami nadzwyczajnymi w rozumieniu rozdziału XI. Jeżeli tak, to sięgnięcie do przepisów o stanach nadzwyczajnych nie jest konieczne, a nawet niedozwolone".

Słowem, dopiero jeśli zwykłe środki konstytucyjne, w szczególności stan epidemii, okazują się niewystarczające do przeciwdziałania epidemii, zachodzi przesłanka konieczności (subsydiarności) prowadzenia stanu nadzwyczajnego. Jeśli tego nie bierzemy pod uwagę, mamy dowód na to, jak bardzo nasze obecne myślenie zdeterminowane jest „nocą generałów".

Na szczęście, dla Konstytucji, historia powtarza się jako farsa.

Autor jest prof. nadzw. dr hab. nauk prawnych, adwokatem.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA