fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Krzysztof Oppenheim, Piotr Paweł Wydrzyński: nowa upadłość konsumencka ryzykowna bez pełnomocnika

Adobe Stock
Najważniejszą kwestią dla dłużnika w postępowaniu po ogłoszeniu jego upadłości jest ustalenie, czy ponosi on winę, za to, że wpadł w stan niewypłacalności. Jak wygląda taka procedura ustalenia winy dłużnika pod rządami nowych przepisów?

Długo oczekiwana nowelizacja prawa upadłości konsumenckiej weszła w życie 24 marca br. Najważniejszą zmianą jest bez wątpienia to, że każdy niewypłacalny dłużnik może upaść. Sąd przyznając wnioskodawcy status upadłego nie rozpoznaje jego winy w doprowadzeniu do swojej niewypłacalności uznając, że nawet osoba umyślnie lub celowo zadłużająca się, oraz taka, która w sposób skrajnie jaskrawy dopuściła się rażącego niedbalstwa, na status upadłego zasłużyła. Wina upadłego w doprowadzeniu do swojej niewypłacalności lub do istotnego zwiększenia jej stopnia będzie ustalana dopiero po ogłoszeniu upadłości.

Każdy kij ma dwa końce

Liberalizacja prawa materialnego i procedury upadłościowej, nie oznacza, że nadmiernie zadłużeni Polacy łatwo się oddłużą. Na początek trzeba przebić się przez formalności związane z prawidłowym wypełnieniem formularza wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, a ten jest bardziej skomplikowany, niż w wersji poprzedniej. Trudno będzie zrobić to dłużnikowi, który nie ma w tej kwestii żadnego doświadczenia.

Jednak prawdziwe „schody" dla wnioskodawcy zaczną się dopiero po ogłoszeniu jego upadłości. Chodzi o zupełny inny „układ sił" w „nowym" postępowaniu prowadzonym pod nadzorem syndyka, przy aktywnym udziale wierzycieli, bez sędziego-komisarza. Rzadko temat ten jest poruszany przy omawianiu wprowadzonych zmian.

W dotychczasowej procedurze, o losie upadłego decydował niemal wyłącznie sędzia-komisarz, który nadzorował postępowanie. Syndyk i wierzyciele mieli oczywiście swój głos, ale sędzia-komisarz nie musiał się tłumaczyć z podjętych decyzji, które często były zdecydowanie niezgodne ze stanowiskiem wierzycieli. W pewnym sensie sędzia–komisarz stanowił dla upadłego jakby „parasol ochronny", dzięki czemu jego prawa i racje były chronione i najczęściej respektowane.

Czytaj też: Nowa upadłość konsumencka: plusy i minusy

W nowej procedurze upadłości konsumenckiej, tj. od 24 marca br. dużą część uprawnień i obowiązków sędziego–komisarza przekazano syndykowi. Pozostałe czynności wykonywać będzie sąd.

Taka zmiana jest nader niekorzystna dla przyszłych upadłych. Biorąc pod uwagę znaczny wzrost ilości ogłaszanych upadłości oraz liczne nowe obowiązki syndyków należy liczyć się bowiem z dużym formalizmem postępowań. Konieczność jednoczesnego prowadzenia przez syndyka dziesiątek lub nawet setek postępowań wymusi automatyzm działania, oraz nie pozostawi czasu na pochylanie się nad życiowym problemami i potrzebami upadłych. Dodatkowo, konieczność szybkiego kończenia postępowań może doprowadzić do stracenia z pola widzenia losu upadłego konsumenta, któremu należy się „nowy start". Upadłemu ciężko będzie się w tym nowym świecie odnaleźć.

Czyja culpa?

Najważniejszą kwestią dla dłużnika w postępowaniu po ogłoszeniu jego upadłości jest ustalenie, czy ponosi on winę, za to, że wpadł w stan niewypłacalności. Od tego bowiem zależy, czy w ogóle zasłuży na oddłużenie lub jak długi będzie plan spłaty wierzycieli.

Jak zatem wyglądała procedura ustalenia winy dłużnika pod rządami nowych przepisów?

Orzeczenie o winie lub jej braku nastąpi dopiero na końcu właściwego postępowania upadłościowego. Najpierw syndyk zlikwiduje cały majątek upadłego, ustali wierzycieli lub sporządzi listę wierzytelności i wykona plany podziału funduszy masy upadłości. Potem, syndyk złoży sądowi projekt planu spłaty wierzycieli wraz z uzasadnieniem lub informację, że zachodzą przesłanki do umorzenia zobowiązań bez ustalania planu spłaty lub do warunkowego umorzenia zobowiązań. Na wezwanie sądu może także złożyć opis przyczyn powstania stanu niewypłacalności upadłego. Na dodatek, syndyk może również poinformować sąd, że upadły doprowadził do swojej niewypłacalności lub istotnie zwiększył jej stopień w sposób celowy.

Jest wina – musi być kara!

Co niemniej ważne – w procedurze ustalania winy lub jej braku będą uczestniczyli wierzyciele! Będą mogli w toku postępowania informować syndyka o faktach świadczących o winie upadłego, a następnie odnieść się do wniosków i informacji syndyka. W konsekwencji – będą mieli aktywny wpływ na ocenę ewentualnej winy oraz na kształt planu spłaty. A na końcu – sąd oceni materiał dowodowy znajdujący się w aktach i wyda orzeczenie.

Orzeczenie o winie lub o jej braku ma zasadnicze znaczenie dla losu dłużnika po zakończeniu postępowania. Jeżeli sąd uzna winę dłużnika, tj. że doprowadził do swojej niewypłacalności lub istotnie zwiększył jej stopień umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa, upadły musi spodziewać się nawet 7-mio letniego planu spłaty. Wprawdzie przepisy mówią o planie spłaty od 36-ciu miesięcy (3 lata) do 84-ch miesięcy (7 lat), to jednak zdaniem autorów tej publikacji, zasadą będzie ustalanie planu 7-mio letniego. Będzie to więc jakby forma pokuty dla dłużnika, za jego grzechy, które doprowadziły wierzycieli do poniesienia strat.

Choć majątek prysł, długi pozostały...

Znacznie gorzej wygląda sytuacja upadłego, któremu udowodni się doprowadzenie do swojej niewypłacalności lub istotnego zwiększenia jej stopnia w sposób celowy, w szczególności poprzez trwonienie części składowych majątku oraz celowe nieregulowanie wymagalnych zobowiązań.

Na wstępie trzeba zwrócić uwagę, jak cienka jest granica pomiędzy umyślnością, rażącym niedbalstwem a celowością. Te kategorie mają charakter wybitnie ocenny, przy czym sąd będzie w pierwszej kolejności analizował dokumenty i materiały przedstawione przez syndyka. A ten, z kolei, musi uwzględnić stanowisko w tej sprawie wierzycieli.

Skutkiem niekorzystnego orzeczenia, tj. uznania, że upadły w sposób celowy doprowadził do swojej niewypłacalności, jest odmowa umorzenia zobowiązań lub ustalenia planu spłaty. Całe zaangażowanie i utrata majątku zda się na nic, gdyż i tak długi pozostaną do końca życia. Jedyną szansą jest ustalenie przez sąd, że – pomimo udowodnienia celowości działania – umorzenie zobowiązań lub ustalenie planu spłaty jest uzasadnione względami słuszności lub względami humanitarnymi. Ale to także upadły musiałby skutecznie dowieść przed sądem.

W najlepszej sytuacji jest ten upadły, któremu winy nie da się przypisać. Może liczyć na plan spłaty na okres do 36-ciu miesięcy, warunkowe umorzenie zobowiązań lub umorzenie zobowiązań bez ustalania planu spłaty. Te zdecydowanie najbardziej korzystne rozwiązania wymagają jednak, aby upadły aktywnie i formalno-prawnie uczestniczył w postępowaniu.

Syndyk musi działać z należytą starannością

Syndyk jest funkcjonariuszem publicznym i musi podejmować działania formalno-prawne z należytą starannością. Wierzyciele muszą dla odmiany zadbać o interesy swoje i swoich wierzycieli, często o interesy udziałowców i akcjonariuszy, a w przypadku instytucji publicznych – o interesy Skarbu Państwa. Ich działania są więc także bardzo formalne. Sąd natomiast, opierając się na dokumentach zgromadzonych w aktach sprawy, w tym na stanowiskach uczestników postępowania, działając w granicach prawa, wydaje ostateczne orzeczenie.

Czy – w związku z powyższym – upadły będzie w stanie sam się obronić? Czy będzie w stanie formułować odpowiednią argumentację prawną w odpowiedzi na prawnicze wywody syndyka i wierzycieli? Czy będzie w stanie właściwie zinterpretować ostateczne orzeczenie sądu, aby – gdy będzie to konieczne – złożyć stosowny środek odwoławczy? To pytania retoryczne.

Wystarczy wziąć do ręki ustawę Prawo upadłościowe, aby stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, iż bez profesjonalnej pomocy pełnomocnika upadły nie ma szans na skuteczną obronę swoich racji i praw. Nie będzie bowiem w stanie nawiązać równorzędnego dialogu z syndykiem, wierzycielami i sądem, nie znając przepisów prawa materialnego, wykładni, stanowisk doktryny, orzecznictwa i procedury cywilnej.

Profesjonalny pełnomocnik wydaje się więc koniecznością. A kogo można uznać za „profesjonalnego pełnomocnika"? Zdaniem autorów tego opracowania, „profesjonalnym pełnomocnikiem" może być radca prawny, adwokat lub doradca restrukturyzacyjny, który specjalizuje się w konsumenckim postępowaniu upadłościowym i posiada udokumentowane doświadczenie w prowadzeniu spraw upadłościowych.

W szczególności za najważniejsze uznać trzeba rozumienie funkcji upadłości konsumenckiej, znajomość specyfiki postępowania upadłościowego, doświadczenie w bezpośrednim uczestnictwie w postępowaniach, umiejętności interpersonalne niezbędne w codziennej współpracy z syndykiem, wierzycielami i sądem oraz empatię i zrozumienie dla szczególnie trudnej sytuacji, w której znajduje się dłużnik.

Taka unikalna kombinacja wiedzy formalnej, umiejętności i doświadczenia zasadniczo zwiększa szanse upadłego konsumenta w zderzeniu z sądową machiną. I pozwala z nadzieją spojrzeć na korzystne rozstrzygnięcie sądu, sprawne zakończenie postępowania i jak najszybszy NOWY START!

Piotr Paweł Wydrzyński: prawnik, magister inżynier inżynierii środowiska, psycholog.

Wykonuje zawód doradcy restrukturyzacyjnego. Od 2001 roku jest czynnym syndykiem, zarządcą, nadzorcą i pełnomocnikiem w wielu postępowaniach upadłościowych. Wraz z żoną, doradcą restrukturyzacyjnym Wiolettą Wydrzyńską, prowadzi Kancelarię Doradców Restrukturyzacyjnych i Syndyków, w której oboje – jako syndycy – przeprowadzili blisko 400 postępowań upadłościowych.

Krzysztof OPPENHEIM: ekspert finansowy od kredytów hipotecznych, restrukturyzacji i konsolidacji zobowiązań, związany z bankowością od 1993 r. Specjalizuje się także m.in. w upadłości konsumenckiej oraz pomocy frankowiczom. Od 2016 roku zajmuje się działalnością antywindykacyjną.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA