fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Agnieszka Durlik: Trzeba więcej zaufania do podatników

Agnieszka Durlik
Wciąż pokutuje mit oszukującego biznesmena. Administracja nie może patrzeć na wszystkich przez pryzmat tych 10–15 procent, którzy nie są w porządku – mówi Agnieszka Durlik, ekspertka Krajowej Izby Gospodarczej.

Przedsiębiorcy nie mogą narzekać na nudę. Z początkiem 2019 r. weszły w życie duże zmiany w podatkach. Co sprawiło firmom najwięcej problemów?

Agnieszka Durlik: Do zmian jesteśmy już przyzwyczajeni. To już kolejny rok istotnych nowelizacji mających uszczelnić system podatkowy. Jednak po raz kolejni jesteśmy zmuszeni wdrażać je w ostatniej chwili. Ważne zmiany często powstają w zamkniętych pokojach urzędniczych, bez konsultacji z przedsiębiorcami. W wielu przypadkach zdarza się, że są przedstawiane jako gotowy produkt.

Podam przykład z ostatnich dni. W tym roku termin składania do urzędu skarbowego informacji o dochodach pracowników został skrócony o miesiąc. W poprzednich latach płatnicy przekazywali PIT-11 do końca lutego, w tym – do końca stycznia. Problemem nie jest samo skrócenie terminu, ale tempo, w jakim przedsiębiorcy musieli spełnić nowe wymogi. Resort finansów nie wziął pod uwagę, że firmy tworzące nakładki na systemy księgowe miały za mało czasu na przygotowanie nowych produktów. Duża część przedsiębiorców otrzymała te nakładki krótko przed terminem.

Zdążyli wysłać informacje fiskusowi?

Możliwe, że nie wszystkim się udało. Powstaje pytanie, czy to wynik zaniedbań po stronie przedsiębiorcy. Dlaczego Ministerstwo Finansów nie wzięło pod uwagę, że płatnicy też potrzebują czasu na uruchomienie i przetestowanie nowego systemu. Tym bardziej że zmieniły się również same formularze, większość przychodów musimy wykazywać w PIT-11, nie PIT-8C.

Inny przykład to sprawozdania finansowe, które w tym roku należy składać do Krajowego Rejestru Sądowego w formie elektronicznej. Firmy już teraz muszą się przystosować do nowego systemu, gdyż termin upływa z końcem marca. Tymczasem forma tych sprawozdań nie jest dopracowana.

Elektronizacja podatków to oczywiście słuszny kierunek. Jednak zmiany powinny być przygotowane w konsultacji z przedsiębiorcami, dostawcami oprogramowania, doradcami podatkowymi i księgowymi. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii nie ma problemu, by zapraszać przedsiębiorców do rozmów. Ministerstwo Finansów robi to znacznie rzadziej.

Ustawodawca ogranicza też możliwość odliczenia kosztów podatkowych. Dużo emocji wzbudził limit w zakresie leasingu samochodów.

To akurat zmiana idąca w dobrym kierunku. Mogą się oczywiście pojawić dyskusje dotyczące wysokości limitu.

System podatkowy powinien wspierać zwiększanie nakładów inwestycyjnych, zakup maszyn, narzędzi, urządzeń, oprogramowania, związanych z prowadzoną działalnością.

Jednak nie ze wszystkich limitów przedsiębiorcy są zadowoleni?

Problemy ciągle sprawia słynny już art. 15e ustawy o CIT, który mimo iż obowiązuje od początku 2018 r., doczekał się największej chyba liczby interpretacji. Przypomnijmy, że limit 3 mln zł dotyczy usług niematerialnych, takich jak m.in. doradcze, badania rynku, reklamowe, zarządzania i kontroli, przetwarzania danych nabywanych od podmiotów powiązanych lub podmiotów z rajów podatkowych. Przedsiębiorcy wciąż mają wątpliwości, które z usług mogą odliczyć w całości.

To pokazuje, że im ściślejsze ograniczenia, tym bardziej wymagają interpretowania. A to daje urzędnikom duże pole do wydawania uznaniowych decyzji.

Jak firmy poradziły sobie z innymi zmianami, które weszły w życie przed rokiem?

Ministerstwo Finansów nie ukrywało, że głównym celem nowelizacji podatków dochodowych była walka z agresywną optymalizacją. Nowością było też m.in. ograniczenie wykorzystania znaków towarowych w celu obniżki podatku czy nowa danina od nieruchomości komercyjnych.

Jednak mimo że zmiany były uciążliwe, to duża część firm uznała je za konieczne. Przedsiębiorcy sami wcześniej dostrzegali, że agresywna optymalizacja jest nieuczciwą konkurencją, która najczęściej pojawia się ze strony podmiotów mogących sobie pozwolić na wsparcie od wyspecjalizowanych doradców. Chodzi o to, by wszyscy mogli działać na równych warunkach.

Ale pojawił się też inny problem z określeniem, czym właściwie jest agresywna optymalizacja.

Musimy najpierw odróżnić, czy dane działanie miało na celu obejście prawa czy jednak było zgodne z przepisami. Zdarza się, że urzędnik decyduje zza biurka, że przyjęte przez przedsiębiorcę działanie jest sztuczne i nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Tymczasem są rozwiązania, o których urzędnik może nie wiedzieć. Weźmy też pod uwagę, że np. firmy tworzące innowacje muszą szukać nowych rozwiązań. W tego typu podmiotach wzrasta też ryzyko biznesowe. To często nie tyle kwestia przepisów, ile podejścia urzędników.

Inny problem jest taki, że wciąż pokutuje mit biznesmena, który oszukuje. Tymczasem 80–90 proc. przypadków, w których przedsiębiorca postępuje niezgodnie z przepisami, wynika z błędów. A bardzo łatwo jej popełnić. Nie możemy przez zachowania tych 10–15 proc. podmiotów, które nie są w porządku, definiować całości. Przedsiębiorcy chcą działać legalnie i płacić podatki w takiej wysokości jak potrzeba. Tym, czego nam najbardziej brakuje w relacjach z administracją skarbową, jest zaufanie.

Kogo reprezentuje Krajowa Izba Gospodarcza?

Cały przekrój biznesu, firmy różnej wielkości, w tym 2,5 tys. dużych podmiotów, z różnych regionów i branż, jak np. producenci AGD, firmy farmaceutyczne, spedycyjne czy budowlane. Nie zrzeszamy pojedynczych przedsiębiorstw, ale 65 izb branżowych, 59 izb regionalnych i 18 izb bilateralnych.

Czy to nie izba powinna nawiązać dialog z administracją i zmieniać na lepsze wizerunek przedsiębiorców?

Jesteśmy aktywni na wielu polach. Prowadzimy szkolenia dla przedsiębiorców, żeby pomóc im się dostosować do nowych wymogów i uczulić na zagrożenia. Staramy się uczestniczyć w tworzeniu prawa, opiniować nowe rozwiązania. Jednak bardzo ważne w tym wszystkim jest stworzenie dobrej atmosfery do rozwoju biznesu, budowanie patriotyzmu gospodarczego. To dobry czas, by promować ideę współpracy nie tylko z administracją, ale też między przedsiębiorcami. Zachęcamy naszych członków, by pomyśleli, jak mogą działać wspólnie, żeby zdobywać zagraniczne rynki.

Nową jakością w relacjach między przedsiębiorcami a administracją skarbową ma być projekt nowej ordynacji podatkowej.

Mamy taką nadzieję, ale proszę zwrócić uwagę na katalog zasad ogólnych. W art. 19 projektu napisano: „domniemywa się dobrą wiarę zobowiązanego, chyba że wystąpi powód, aby uważać inaczej". To nie wróży zbyt dobrze. Taki zapis wciąż daje urzędnikom ogromne pole do uznaniowości. Nadal będą mogli decydować, czy przedsiębiorca działa w dobrej wierze, czy też nie można mu ufać.

Jak to jest w praktyce z tą dobrą wiarą?

Nie chcę uogólniać, ale urzędnicy nie myślą o sobie w kategoriach pomagania przedsiębiorcom. Zachwycamy się urzędami, które w różnych rankingach zostały uznane za przyjazne. A jednocześnie widać, że pracownicy administracji obawiają się, że zostaną uznani za zbyt przyjaznych. Bo to może oznaczać podejrzenie, że współpracują z przedsiębiorcą. Cały czas widoczny jest podział, utrzymywanie dwóch stron barykady. Dlatego naczelną zasadą ordynacji podatkowej oraz działania urzędów powinno być zaufanie nie tylko do podatników, ale także do urzędników.

Projekt przewiduje też inną zasadę – ochrony podatnika wynikającej z utrwalonej praktyki. Wielokrotnie pisaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej" o problemach wynikających ze zmieniających się nieustannie interpretacji.

Przedsiębiorcy od dawna się skarżą, że największym utrudnieniem jest dla nich niestabilny system podatkowy. Naszą bolączką są zmieniające się nieustannie interpretacje. To oznacza konieczność ich ciągłego monitorowania. Weźmy przykład 50-procentowych kosztów uzyskania przychodów dla pracowników. Niezależnie od zmiany przepisów skarbówka w ubiegłym roku zaczęła wydawać niemal wyłącznie niekorzystne interpretacje w tym zakresie. Obecnie – też bez żadnego związku z przepisami – złagodziła stanowisko. Nie byłoby takich zawirowań, gdyby przepisy podatkowe zostały uproszczone.

Czy to jest w ogóle możliwe, skoro wiele zmian jest odpowiedzią na zmiany otoczenia gospodarczego?

Dużo zależy od nas. Co prawda VAT jest podatkiem zharmonizowanym, ale możemy dyskutować wewnątrz Unii Europejskiej o jego kształcie. To także kwestia wyjaśnień dla podatników. Nawet do skomplikowanych przepisów można napisać w miarę prostą instrukcję.

Mówiłyśmy już wcześniej o elektronizacji w podatkach. Czy wpłynęło to na zmniejszenie liczby kontroli?

Tak. Widzimy poprawę. Niewątpliwie składanie przez wszystkich przedsiębiorców ewidencji w formie Jednolitego Pliku Kontrolnego sprawiło, że kontrole są oparte na wynikach analiz.

Dane z rejestru REGON pokazują, że z prowadzeniem biznesu nie jest tak źle. Od kilku lat znacząco wzrasta liczba jednoosobowych działalności gospodarczych w Polsce.

Wynika to z faktu, że rozpocząć prowadzenie biznesu jest o wiele łatwiej niż kiedyś. Mamy uproszczenia dotyczące rejestracji. Działają też takie formy wsparcia jak Biznes.gov.pl, gdzie początkujący przedsiębiorca jest wręcz prowadzony za rękę. Wprowadzone zostały też ułatwienia, jak choćby niższe składki ZUS. Dla wielu osób to zachęta, ale niższy ZUS oznacza także ryzyko po stronie ubezpieczonego, że w przyszłości otrzyma niższe świadczenia.

Jednak z drugiej strony utrzymanie i rozwój firm nadal pozostaje problemem. Wskaźniki pokazują, że duża część firm upada po trzech latach.

Czy liczba nowych działalności gospodarczych nie jest zawyżana przez pracodawców, którzy wymuszają taką formę zamiast umów o pracę?

Nie sądzę. To często wybór samego zleceniobiorcy, który chce w ten sposób płacić niższe podatki. Dla zleceniobiorcy taka forma może być ryzykowna. Na pewno warto wrócić do rozmów na temat zmian w kodeksie pracy, który jest przestarzały. Jednak należy zostawić stronom swobodę zawierania umów. Ingerencja nie jest dobrym rozwiązaniem.

Czytaj też:

Rząd musi na nowo zdobyć zaufanie biznesu

Podatnik to nie jest pospolity przestępca

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA