fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Schumpeter w służbie publicznej

Adobe Stock
Im większy wpływ rządu na agencje promujące innowacje, tym mniejsze szanse, że one same będą innowacyjne.

Rosnąca globalizacja sprawia, że w coraz większej liczbie krajów promowanie innowacyjności staje się priorytetem rządów. Celem jest przesunięcie się gospodarki danego państwa na lepsze miejsca w globalnych sieciach produkcyjnych.

Od czego jednak zależy skuteczność promowania innowacji? Chcąc dowiedzieć się tego, warto zajrzeć do publikacji dotyczących tych państw, które skutecznie unowocześniły strukturę swych gospodarek. Do najbardziej znanych przykładów należą Izrael i Finlandia.

Sukces bez wielkich pieniędzy

Sporo bardzo ciekawych tekstów na ten temat opublikowali Dan Breznitz i Darius Ornston. W swych publikacjach uwypuklają, że w obu krajach sukces państwowych agencji promujących innowacyjność (w Izraelu CSO – Chief Scientist Office, a w Finlandii SITRA – National Fund of Research and Development) nie wynikał ze skoncentrowania w nich dużych środków finansowych, lecz z tego, że obie agencje miały relatywnie dużą swobodę działania.

Dlaczego ten właśnie czynnik był tak ważny? Dlatego, że proces tworzenia i wdrażania innowacji jest trudny i skomplikowany, w związku z czym powinny mu sprzyjać instytucje, które – mając dostateczną swobodę decyzyjną – same mogą być dzięki temu innowacyjne, jeśli chodzi o formy swego działania. A CSO i SITRA działały właśnie w taki sposób – schumpeteriański, jak określają to Breznitz i Ornston. Obie agencje były innowacyjne w dostosowywaniu się do potrzeb innowacyjnych przedsiębiorstw.

Badania Breznitza i Ornstona wykazały również, że im większy jest bezpośredni wpływ rządu na decyzje agencji zajmujących się promowaniem innowacji, tym mniejsze są szanse, że one same będą innowacyjne. Przyczyną jest gorset preferencji rządu, a te mogą odzwierciedlać preferencje istniejących już branż wytwórczości.

Sytuacja taka jest trudna do uniknięcia, ponieważ rządy często preferują pomoc głównie dla tych branż, które już odniosły sukces, a znacznie mniej chętnie podejmują ryzyko wspomagania rozwoju nieistniejących jeszcze w danym kraju przemysłów. Dzieje się to również w tych krajach, które mają już nowoczesne i konkurencyjne gospodarki. Korea Południowa, na przykład, nadal wspaniale rozwija elektronikę użytkową, ale rozwój przemysłu biotechnologicznego jest zaskakująco powolny.

Konieczny przyjazny ekosystem

Nadanie schumpeteriańskiego charakteru instytucjom promującym innowacyjność jest ważne także dlatego, że sprzyjanie innowacjom wymaga pojawienia się przyjaznego dla nich ekosystemu, który tworzy wiele różnorodnych instytucji. Kluczowe znaczenie mają tu uczelnie prowadzące badania podstawowe, fundusze venture capital, startupy oraz dojrzałe już firmy technologiczne.

Rolą państwowych agencji jest sprzyjanie powstawaniu takich ekosystemów i temu, by zachodziła w nich swoista biogeneza – by dzięki rosnącej współpracy tworzących je instytucji możliwie zawężała się dolina śmierci. Tak malowniczo określa się trudności pojawiające się na wczesnym etapie komercjalizacji innowacji.

By państwowe agencje mogły skutecznie to robić, muszą zarządzać nimi wyjątkowo kompetentne i doświadczone osoby ze świata nauki i biznesu, które muszą mieć odpowiednio dużą niezależność decyzyjną. Potrzeba, by tak było, jest tym większa, że nie wystarczy sprzyjać biogenezie innowacji.

Trzeba także łagodzić potencjalne negatywne skutki późniejszego sukcesu w postaci stworzenia nowoczesnych branż wytwórczości. Jedną z takich konsekwencji jest zwiększanie się nierówności dochodowych. Trudnym do rozwiązania problemem jest także to, że firmy technologiczne w naturalny nieomal sposób, zwłaszcza w małej gospodarce, stają się bardziej częścią gospodarki globalnej niż krajowej. Trzeba zatem starać się, by mimo występowania takiej tendencji powstające w danym kraju innowacje trafiały także do tradycyjnych branż wytwórczości, sprzyjając ogólnemu wzrostowi wydajności.

A jeśli tak jest, to wymóg wysokich kompetencji i odpowiednio dużej niezależności decyzyjnej odnosi się dzisiaj do całej służby publicznej. Badania Bruno Pellegrino i Luigi Zingalesa wykazały, że głównym powodem wyraźnie mniejszej niż w innych krajach UE absorpcji technologii IT przez włoskie firmy – co jest jedną z przyczyn chronicznie niskiego tempa wzrostu gospodarczego we Włoszech – była nieefektywność służby publicznej.

Prof. Andrzej Sławiński pracuje w Szkole Głównej Handlowej, w przeszłości był członkiem RPP i szefem Instytutu Ekonomicznego NBP

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA