fbTrack

Opinie

Linia elektryczna w lesie - podatek leśny czy podatek od nieruchomości

Adobe Stock
Napięcie na linii gminy–nadleśnictwo–energetyka nikomu nie służy. Samo przebieganie linii elektrycznej przez las to za mało, aby zmienić od lat wymierzany podatek leśny na podatek od nieruchomości – uważa ekspert.

Nowelizacja przepisów o podatku leśnym, rolnym i od nieruchomości, wyłączająca definitywnie z zakresu niekorzystnego opodatkowania grunty pod liniami elektroenergetycznymi, jest reakcją ustawodawcy na uznaniowość organów i błędne orzecznictwo sądów.

Drzewa i biznes

Lasy są opodatkowane podatkiem leśnym, który z założenia nie jest wysoki (aktualnie wynosi 43 zł od hektara). Wynika to z chęci wspierania gospodarki leśnej. Dopiero gdy przedsiębiorca zajmie las na działalność gospodarczą, do gry wchodzi podatek od nieruchomości, i to w najwyższej stawce. Różnica między podatkiem leśnym a podatkiem od nieruchomości wynosi prawie 10 000 zł od hektara. „Zajęcie na działalność gospodarczą" nie jest zdefiniowane w ustawie. Wiąże się – przynajmniej w języku potocznym – z wyeliminowaniem możliwości realizowania na gruncie innych rodzajów aktywności niż ta, dla której grunt został zajęty. Takie rozumienie tego pojęcia wydaje się właściwe także z punktu widzenia prawa podatkowego. Z dorobku orzeczniczego sądów wynika, że zajęcie musi mieć charakter stały – nie incydentalny; w wyniku zajęcia na gruntach muszą być dokonywane czynności składające się na prowadzenie działalności gospodarczej.

Według przepisów sytuacja wydaje się jasna: grunty sklasyfikowane jako lasy (oznaczone w ewidencji gruntów i budynków symbolem „Ls") co do zasady opodatkowane są podatkiem leśnym, nawet gdy są w posiadaniu przedsiębiorcy.

Klasyfikacja terenu jako „las" nie wiąże się z istnieniem na nim drzew o określonej wysokości. Las jest pojęciem ustawowym, zdefiniowanym w art. 3 ustawy o lasach. Grunty pod liniami energetycznymi wykorzystywane dla potrzeb gospodarki leśnej są wskazane wprost w tej definicji. Jeżeli jednak grunty leśne zostaną zajęte na działalność gospodarczą, wchodzą w zakres opodatkowania podatkiem od nieruchomości w stawce najwyższej. W świetle przytoczonej powyżej regulacji, obowiązującej do końca roku 2018, lasy ciągnące się tysiącami kilometrów pod nadziemnymi liniami elektroenergetycznymi nie mogą być uznane za zajęte na taką działalność. Długie lata panowało takie zgodne przeświadczenie.

Różne wyroki

W pewnym momencie niektóre organy podatkowe zaczęły prezentować inne podejście. Podjęto próby opodatkowania takich gruntów podatkiem od nieruchomości w najwyższej stawce. Pierwsze wyroki uznające grunty pod liniami elektroenergetycznymi za zajęte na działalność gospodarczą pojawiły się zaledwie kilka lat temu. Najstarsze, niekorzystne, incydentalne wyroki zostały wydane w roku 2013 (np. wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. z 22 sierpnia 2013 r., I SA/Go 303/13).

„Nowe rozumienie" przepisów zaprezentowane w niekorzystnych wyrokach nie wiązało się z żadną nowelizacją samych przepisów prawa podatkowego. Tymczasem wysokość podatku musi wynikać z ustawy – zmienianie jej samym orzecznictwem jest niekonstytucyjne.

Jednocześnie wiele sądów prezentowało pogląd korzystny dla podatników (WSA w Gorzowie Wlkp. z 9 marca 2016 r., I SA/Go 38/16, WSA w Warszawie z 5 listopada 2014 r., sygn. III SA/Wa 688/14, WSA w Szczecinie z 28 stycznia 2015 r., sygn. I SA/Sz 1046/14). Incydentalne, niekorzystne wyroki przekształciły się w linię orzeczniczą. W roku 2018 nadleśnictwa musiały stawić czoła realnemu problemowi: zostały zmuszone do dopłacenia podatku i po pieniądze przyszły do energetyki. Uprawnia je do tego przepis art. 39a ustawy o lasach. Z pomocą przyszedł im jednak... ustawodawca.

Od wykładni do ustawy

Ustawodawcy nie spodobała się zmiana wysokości opodatkowania za pomocą samej wykładni. Znowelizował prawo w taki sposób, aby pokazać, o co mu chodziło od samego początku, a tym samym zakończyć spór. Przepisy ustaw o podatku rolnym, leśnym i o podatkach i opłatach lokalnych w nowym brzmieniu zaczęły obowiązywać już 1 stycznia 2019 r.

Z projektu ustawy i jego uzasadnienia (druk sejmowy nr 2668) wynika, że grunty pod liniami elektroenergetycznymi nie są i nigdy nie powinny być opodatkowane podatkiem od nieruchomości w stawce najwyższej, tylko – odpowiednio – podatkiem leśnym, rolnym lub od nieruchomości w stawce niższej. Doprecyzowanie przepisów ma rozwiązać definitywnie problemy z wykładnią teraz i co do przeszłości.

Zmiana przepisów może być argumentem w sporze o wykładnię przepisów obowiązujących (zob. A. Bielska-Brodziak, Z. Tobor, „Zmiana przepisów jako argument w dyskursie interpretacyjnym", „Państwo i Prawo", PiP 2009 nr 9, str. 18–32). Znaczenie materiałów interpretacyjnych w procesie wykładni nieustająco rośnie (zob. A. Bielska-Brodziak, „Śladami prawodawcy faktycznego", Warszawa 2017).

Twórca projektu wskazuje kilkanaście powodów, dla których prezentowane przez organy i sądy rozumienie przepisów jest wysoce szkodliwe. Wymienia dowolność organów w określaniu wysokości obciążenia podatkowego i wynikające z niej zróżnicowanie sytuacji podatników w różnych regionach kraju. Za bardzo ważną konsekwencję uważa także brak stabilności oraz przewidywalności cen i stawek dla odbiorców końcowych energii elektrycznej.

Utrzymanie niekorzystnej wykładni oddziałuje też negatywnie na stabilność przychodu regulowanego przedsiębiorstw energetycznych, co z kolei jest niezwykle istotne w kontekście rozwoju infrastruktury i zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Reasumując, w jego ocenie suma „korzyści" z podwyższenia podatków jest zbyt mała w stosunku do kosztów i ryzyk związanych z trwaniem przy błędnej wykładni.

W uzasadnieniu projektu wskazano wprost, że: „(...) obecnie obowiązujące przepisy prawa nie wskazują jednoznacznie na opodatkowanie najwyższą stawką podatku od nieruchomości gruntów, przez które przebiegają urządzenia służące do przesyłania lub dystrybucji płynów, pary, gazów lub energii elektrycznej oraz infrastruktura telekomunikacyjna".

Co ważne, a niewskazane w uzasadnieniu ustawy – podejście organów podatkowych do prowadzenia postępowań w przedmiocie podwyższenia nadleśnictwom podatku od gruntów leśnych pod liniami elektrycznymi wydaje się wysoce lekkomyślne. Samo przebieganie linii elektrycznej przez las to za mało, aby zmienić od lat wymierzany podatek leśny na podatek od nieruchomości.

Definicja lasu i gospodarki leśnej jest bardzo pojemna. Nadleśnictwa dokładają starań, aby wszelkie grunty w lasach były wykorzystywane zgodnie z prawem i służyły dobru – najogólniej mówiąc – samych lasów i gospodarki leśnej. (Swoją drogą stwierdzenie, że teraz na tych terenach gospodarka leśna nie ma znaczenia, jest dla nich niemałym zaskoczeniem.) Tymczasem organy podatkowe nie badają stanów faktycznych rozpatrywanych spraw. Niekorzystne dla podatników orzecznictwo sądów sprawia, że staranne prowadzenie postępowań i uwzględnianie wniosków dowodowych stron jest postrzegane przez organy jako zbyteczne. To błąd, który wbrew pozorom może je drogo kosztować.

Niekorzystne dla podatników orzeczenia organów i sądów są zatem ocenione przez ustawodawcę jako nieprawidłowe. Nowelizacja jest furtką, która pozwala w porę – zanim dojdzie do nieodwracalnych skutków – zakończyć niepotrzebny spór. Warto skorzystać z tej możliwości.

Autorka jest radcą prawnym, starszym prawnikiem Praktyki Prawa Podatkowego w Kochański i Partnerzy

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL