fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Google Glass — koniec eksperymentu

Uczestnicy programu testowego musieli zapłacić za okulary 1500 dolarów / Wikipedia, Dan Leveille
Wikipedia
To koniec inteligentnych okularów Glass — przynajmniej w obecnej formie. Google wstrzymuje sprzedaż urządzenia. Ale zapewnia, że trwają prace nad kolejną wersją gadżetu.

Tego nikt się nie spodziewał. Budzące ogromne zainteresowanie — i wcale nie mniejsze kontrowersje — okulary umożliwiające korzystanie z usług internetowych były najbardziej obiecującym gadżetem z kategorii wearable. To typ elektronicznych urządzeń, które nosimy na sobie, co ułatwia wtopienie ich w codzienne życie.

Firma Google uruchomiła nawet program Explorer — dla pierwszych użytkowników okularów oraz producentów oprogramowania. Uczestnicy mogli kupić specjalną wersję gadżetu za ok. 1500 dolarów. Program rozpoczął się w 2013 roku, niedawno zasady uczestnictwa w programie poluzowano — okulary mógł kupić praktycznie każdy.

Ten krok był powszechnie uważany za wstęp do rozpoczęcia sprzedaży wersji ostatecznej — konsumenckiej. Zamiast tego internetowy gigant postanowił wstrzymać sprzedaż. Rozwojem kolejnych wersji gadżetu będzie się teraz zajmował nowy zespół, w nowym dziale firmy. Nowatorskie okulary były pierwotnie opracowane przez „laboratorium do zadań specjalnych" Google X. Teraz cały zespół przechodzi do oddziału zajmującego się... automatyką domową (jest w nim m.in. część produkująca inteligentne termostaty Nest — ze spółki, którą Google kupiło przed rokiem).

Google nie wyklucza wprowadzenia w przyszłości podobnego urządzenia do sprzedaży. Nie zamierza też opuszczać dotychczasowych użytkowników i programistów. Nie wiadomo jednak co to dokładnie ma oznaczać.

Oficjalnie oświadczenie Google, umieszczone w serwisie Google+ tryska jednak optymizmem. „Patrząc w przyszłość doszliśmy do wniosku, że już wyrośliśmy z naszego laboratorium, stało się dla nas za małe. Dlatego oficjalnie „awansujemy" z Google X i zakładamy własny zespół. Cieszymy się, bo to oznacza, że przechodzimy z fazy projektowej do rzeczywistości".

Google Glass to produkt, który jak mało który elektroniczny gadżet budził jednocześnie zainteresowanie i oburzenie. Zainteresowanie, bo nowatorska forma i możliwości wychodziły daleko poza to, co oferują smartfony. To był „powiew przyszłości" — inteligentny asystent wyświetlający mapy, odczytujący wiadomości i pozwalający na prowadzenie rozmów. Wszystko to praktycznie bez użycia rąk — i w sposób mniej natarczywy, niż przy korzystaniu ze smartfonów.

Ale te same cechy sprawiały, że Google Glass budziły obawy. Kamerę i nagrywanie głosu można było aktywować niepostrzeżenie, co sprawiło, że wiele restauracji, barów, klubów i kin wprowadziło zakaz korzystania z podobnych urządzeń. Powodem było zagrożenie naruszeniami praw autorskich oraz prywatności. W niektórych przypadkach skończyło się nawet procesami. Okulary w pewnym momencie stały się nawet obiektem drwin — podobnie jak noszący je na nosie uczestnicy programu Explorer.

Nie wiadomo, czy to właśnie te protesty stały się przyczyną rezygnacji z obecnej wersji Glass. Tak naprawdę nie wiadomo nawet, na ile obietnica prac nad nową wersją jest prawdziwa — czy chodzi tylko o retoryczny zabieg public relations, który ma nieco osłabić wymowę tej decyzji.

Warto zwrócić uwagę, że okulary to jeden z naprawdę nielicznych gadżetów, które inżynierowie Google'a opracowali sami. Inne urządzenia noszące oznaczenia tej marki są zwykle projektowane i produkowane przez firmy specjalizujące się w elektronice użytkowej. Zapewne z tego powodu premiera prototypu Google Glass wypadła raczej średnio - urządzenie w wersji Explorer było za drogie, nie przyciągnęło wystarczającej liczby programistów, naraziło się na krytykę obrońców prywatności, a w dodatku aktualizacje i usprawnienia gadżetu okazały się bardziej skomplikowane, niż aktualizacje oprogramowania internetowego. Inaczej mówiąc - Google w dziedzinie produkcji i promocji gadżetów ma za małe doświadczenie. Włączenie zespołu odpowiadającego za Glass do działu typowo konsumenckiego (kieruje nim Tony Fadell, „ojciec sukcesu" iPoda w Apple), może zatem oznaczać, że szefowie Google'a dostrzegli słabości pomysłu i chcą go jakoś „uleczyć".

Nie wiadomo wreszcie, jak wycofanie się Google z projektu Glass wpłynie na cały rynek urządzeń typu wearables. Choć jesteśmy zalewani różnego rodzaju bransoletkami, zegarkami, pierścionkami i wisiorkami naszpikowanymi elektroniką, eksperci (m. in. analitycy IDC) prognozują, że sprzedaż w segmencie tych urządzeń generalnie w tym roku rozczaruje.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA