fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Ograniczenie handlu ziemią - skutki

Fotorzepa / Rafał Guz
Wskutek ograniczenia handlu ziemią spadnie liczba inwestycji i wzrosną ceny – alarmują eksperci.

Deweloperzy i prawnicy ostrzegają, że na skutek ograniczeń w obrocie ziemią podrożeją nowe mieszkania i biura. Wszystko dlatego, że po 30 kwietnia br. liczba gruntów inwestycyjnych w miastach będzie mniejsza.

Zgodnie z uchwalonymi w piątek przepisami nabywcą gruntów rolnych może być jedynie rolnik indywidualny. Inny podmiot, np. inwestor, deweloper, spółka, będzie mógł je kupić tylko za zgodą Agencji Nieruchomości Rolnych, jeśli nie będzie chętnych wśród rolników. Nawet jeśli uda mu się uzyskać zgodę agencji, to i tak nie zacznie od razu budować. Ziemię bowiem trzeba uprawiać przez dziesięć lat.

– Ograniczenie obrotu gruntami doprowadzi do tego, że wkrótce nie będzie gdzie budować. W górę pójdą zatem ceny gruntów, a następnie m.in. mieszkań. Za kilka lat trudno więc będzie znaleźć nowe biuro czy mieszkanie – ostrzega Jacek Bielecki, dyrektor firmy deweloperskiej Marvipol.

Problem jest poważny, bo według oficjalnych statystyk w granicach miast znajduje się blisko 100 tys. ha ziemi rolnej.

– To ograniczenie jest absurdalne. W mieście się nie uprawia roli – mówi Bielecki. – Niestety, większość terenów, na których buduje się w miastach, to grunty uznawane za rolne, mimo że z rolnictwem nie mają nic wspólnego. Nierzadko to place w centrach miast.

– Problemem jest definicja nieruchomości rolnej, która jest bardzo szeroka – tłumaczy Maciej Obrębski, adwokat. Może nią być nawet plac handlowy w mieście, ponieważ potencjalnie nadaje się do uprawy.

Podczas prac nad ustawą w Sejmie kluby Kukiz'15 i Nowoczesna zgłosiły poprawki przywracające swobodę obrotu gruntami rolnymi w granicach administracyjnych miast. Poprawki jednak przepadły.

Rząd uważa, że do zahamowania inwestycji nie dojdzie. – Chcemy chronić ziemię przed spekulacyjnym obrotem oraz nabywaniem przez spółki z obcym kapitałem – mówi Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa i rozwoju wsi, który nie wie widzi problemu. – Przecież rada miasta może przekwalifikować ziemię z rolnej na budowlaną w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego – przekonuje.

– Nie jest to ani proste, ani tanie – mówi Jarosław Jóźwiak, wiceprezydent Warszawy. – Uchwalając plan, musimy zapewnić infrastrukturę: drogi, wodociągi, komunikację. Musimy się też liczyć z obowiązkiem wypłaty odszkodowań. Wymaga to czasu, średnio do trzech lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA