fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Koronawirus: czynsze w spółdzielniach mogą być wyższe

Adobe Stock
Zarządcy budynków ostrzegają: kryzys doprowadzi do podwyżek opłat za mieszkania. Spółdzielnie chcą rządowej tarczy.

Tarcza antykryzysowa jest dziurawa – twierdzą spółdzielnie. Nie przewiduje pieniędzy na dezynfekcję bloków ani rekompensat dla najemców spółdzielczych lokali użytkowych. A to może doprowadzić do wzrostu opłat za mieszkania. Domagają się też doprecyzowania przepisów dotyczących walnych zgromadzeń. Bo proponowane przez rząd mogą wywołać spory bałagan organizacyjny.

Odkażamy denaturatem

– W związku z pandemią zarządcy budynków wydają tysiące złotych na dezynfekcję budynków mieszkaniowych. Budżet żadnej spółdzielni ani wspólnoty mieszkaniowej nie przewidywał wydatków na ten cel. Dlatego oczekujemy wsparcia finansowego ze strony państwa – mówi Jerzy Jankowski, prezes zarządu Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.

Podobnie uważa Dariusz Śmierzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Ruda w Warszawie.

– Dezynfekcja budynku kosztuje, i to niemało. Przez ostatnie dwa tygodnie na dezynfekcję 18 budynków wydaliśmy przeszło 15 tys. zł. Coraz częściej też zdobycie środków dezynfekujących graniczy z cudem. Kosztują też coraz więcej. Na razie ratujemy się denaturatem o odpowiednim stężeniu – mówi Dariusz Śmierzyński.

Spółdzielnie mieszkaniowe domagają się także rekompensaty finansowej za swoje lokale użytkowe, ponieważ umarzają czynsze najemcom.

– Mamy ponad 30 lokali użytkowych. Wszystkie, od siłowni po fryzjera, są zamknięte. Ich najemcy wystąpili do spółdzielni o nienaliczanie czynszu i opłat za śmieci. Z tych ostatnich nie możemy zrezygnować, bo płacimy miastu za wywóz. Gdy natomiast chodzi o czynsze, zastanawiamy się. Nie ma dobrego rozwiązania. Gdy zrezygnujemy z czynszów, spadnie nam zysk, a tym samym dopłaty do czynszów za mieszkania, a to oznacza dla lokatorów podwyżki – tłumaczy prezes Śmierzyński.

Skąd brać pieniądze

Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa w Legionowie podjęła już decyzję o wsparciu części swoich najemców.

– Mamy 115 lokali usługowych oraz 17 dzierżawców gruntu pod działalność gospodarczą. Zdecydowaliśmy się na miesiąc zrezygnować z czynszu z 33 lokali. Najemcy zapłacą tylko koszty eksploatacji, w tym za media. Gdy natomiast chodzi o dzierżawców, taką decyzję podjęliśmy w dziewięciu wypadkach. Nikt przecież teraz nie kupuje kwiatów ani nie rehabilituje się. W ten sposób chcemy pomóc przetrwać najtrudniejszy okres najbardziej poszkodowanym najemcom. Na tyle nas stać – mówi Rosiak, prezes legionowskiej spółdzielni. I dodaje: – Każde umorzenie za kolejny miesiąc będziemy rozpatrywać indywidualnie. Trzeba też jasno powiedzieć, że odbywa się to kosztem mieszkańców, którym jest dokładany do opłat za mieszkanie. Mamy rezerwę w budżecie. W tym roku uda się nam uniknąć podwyżek. Nie wszystkie spółdzielnie mają jednak tyle szczęścia.

Problem z walnym

Projekt tarczy antykryzysowej przewiduje, że minister finansów może przesunąć datę zatwierdzenia sprawozdania finansowego spółdzielniom. A tym samym walnego zgromadzenia.

– Powołuje się na przepisy prawa spółdzielczego. Tymczasem walne zgromadzenia w spółdzielniach mieszkaniowych organizuje się na podstawie art. 8[3] ust. 2 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a na ten przepis projekt się nie powołuje. Mogą pojawić się więc wątpliwości, czy rozporządzenie dotyczy spółdzielni mieszkaniowych. Tarcza antykryzysowa powinna jasno to przesądzać – twierdzi Jerzy Jankowski.

– W projekcie powinien być również termin do wydania rozporządzenia przez ministra finansów. W przeciwnym razie może ono sporo namieszać, gdy np. zostanie wydane w czerwcu. Walne zgromadzenia organizuje się do końca czerwca danego roku. Wiele czasu wymaga również ich organizacja. Są spółdzielnie, które mają po 20 do 30 tys. członków. I co taka spółdzielnia zrobi, gdy dzień przed walnym wejdzie w życie rozporządzenie? – zastanawia się Piotr Pałka, radca prawny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA