fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Wywłaszczone grunty: kiedy następuje przedawnienie roszczeń

AdobeStock
Sądy mogą zasypać sprawy o zwrot działek zabranych np. przez gminy na cele publiczne.

Będzie „przedawnienie" roszczeń do nieruchomości zabranych przez państwo lub gminy, gdy od decyzji w tej sprawie upłynęło 20 lat, nawet jeśli na gruncie nie wybudowano np. szkoły, szpitala czy innego budynku o charakterze publicznym, a taki był cel wywłaszczenia. W Senacie trwają jednak prace nad przepisem, który pozwoli dawnym właścicielom i ich następcom prawnym jeszcze trzy lata składać wnioski o zwrot wywłaszczonych gruntów, na których dziś znajdują się m.in. bloki mieszkalne, parki czy ogrody działkowe. Skala roszczeń może być ogromna.

Puszka Pandory

Chodzi o nowelizację ustawy o gospodarce nieruchomościami (dalej jako: ugn). Nowela przewiduje, że jeżeli od dnia przejęcia własności nieruchomości przez Skarb Państwa w trybie wywłaszczeniowym upłynęło 20 lat, nie wolno podważać wywłaszczenia, nawet gdy jego celu nigdy nie zrealizowano albo wybudowano w tym miejscu kompletnie co innego.

Dziś takiego ograniczenia w prawie nie ma.

– Bardzo się cieszę, że będzie „przedawnienie" możliwości żądania zwrotu nieruchomości po 20 latach. Nowe przepisy zawierają jednak niebezpieczne uregulowanie, które może spowodować jeszcze większy wysyp roszczeń aniżeli w wypadku reprywatyzacji gruntów warszawskich – mówi Bartłomiej Piech, radca prawny z Polskiego Związku Działkowców. – Chodzi o art. 3 nowelizacji. Wynika z niego, że przez trzy lata od wejścia noweli w życie dawni właściciele lub ich następcy prawni będą mogli występować o zwrot praktycznie każdej nieruchomości wykorzystywanej na inny cel aniżeli ten, na jaki przed laty przejęło ją państwo lub samorząd. Pod warunkiem że stanowiła ona współwłasność lub jest więcej niż jeden spadkobierca albo przejęto ją na podstawie aktu notarialnego, a nie decyzji wywłaszczeniowej – tłumaczy mec. Piech.

– Wniosek o zwrot będzie można złożyć, nawet gdy 50 lat temu państwo pytało byłych właścicieli, czy chcą zwrotu nieruchomości, a ci nie zareagowali, czy też wręcz odmówili jej przyjęcia – tłumaczy mec. Piech. I dodaje:

– Dzisiaj, gdy nieruchomość ma zupełnie inną wartość, można się spodziewać, że skwapliwie skorzystają z „prezentu" od ustawodawcy. Zwłaszcza jeżeli zgłosi się do nich inwestor, który uświadomi im, jakiej „krzywdy" doznali, i zaoferuje pomoc w odzyskaniu gruntu w zamian za jego prawo pierwokupu – przewiduje.

Podobnie myślą inni prawnicy.

– Trzyletni okres przejściowy to zdecydowanie za długo. Obawiam się, że tak jak w wypadku warszawskiej reprywatyzacji, pojawi się kilka kancelarii prawnych, które będą chciały na tym zarobić – mówi Mirosław Gdesz, sędzia specjalizujący się w prawie nieruchomości. – Zaczną skupywać roszczenia na terenie całej Polski. I masowo składać wnioski do sądów. Niby „teoretycznie" roszczeń do wywłaszczonej nieruchomości kupić nie wolno. W praktyce jednak łatwo obejść ten zakaz. Wystarczy nabyć od spadkobiercy udział w spadku – tłumaczy sędzia Gdesz.

A może jak przy śpiochach

Prawnicy uważają , że okres przejściowy powinien być zdecydowanie krótszy i wynosić najwyżej sześć miesięcy.

– Skoro przez tyle lat nikt się tymi nieruchomościami nie interesował, po co dawać aż trzy lata na zgłaszanie roszczeń – argumentują.

Tak jest m.in. dziś w wypadku tzw. dekretowych „śpiochów", którzy czekają na właścicieli. Warszawa może w mediach i internecie poszukiwać rzeczywistych właścicieli i ich następców prawnych. Jeżeli nie zgłoszą się w ciągu sześciu miesięcy od publikacji ogłoszenia, nieruchomość przejdzie na własność miasta lub Skarbu Państwa.

Ale są i inne głosy.

– Przepis nie jest niebezpieczny. Już dzisiaj przecież można występować z roszczeniami o zwrot wywłaszczonych nieruchomości. Oczywiście może być i tak, że skoro roszczenia się przedawnią, masowo zaczynają spływać wnioski, to nieuniknione – uważa Maciej Obrębski, adwokat.

– Moim zdaniem jednak okres trzech lat na zgłaszanie roszczeń to zdecydowanie za krótko. To są skomplikowane sprawy. Samo zbieranie dowodów potrafi trwać latami. Poza tym nie wiem, czy to dobre rozwiązanie, by okres przedawnienia stosować wstecz. Może warto go wprowadzić dopiero do wywłaszczeń, do których dojdzie po wejściu w życie nowych przepisów. Trzeba bowiem pamiętać, że przed laty niespecjalnie przejmowano się prawami wywłaszczonych – podkreśla mec. Obrębski.

84,2 tys. nieruchomości w ostatnich pięciu latach zabrały gminy i państwo pod publiczne inwestycje

3 tys. nieruchomości zwrócono między 2013 a 2018 r. w całej Polsce

20 lat będzie można występować o zwrot zabranej działki

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA