fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Politycy nakręcają mieszkaniową drożyznę

Adobe Stock
Szybkie podnoszenie płacy minimalnej przełoży się na wzrost cen za lokale.

Przed nami jeszcze kilka lat wzrostu cen mieszkań, pytanie tylko o tempo – wynika z prognoz analityków.

Zdaniem Jarosława Jędrzyńskiego, eksperta portalu Rynekpierwotny.pl, scenariusz podwyżek rzędu 10 proc. w skali roku jest bardzo prawdopodobny. Wszystko za sprawą jesiennej decyzji rządu o szybkim podnoszeniu płacy minimalnej. Pierwszą jaskółką tej korelacji miałoby być zaskakujące odbicie sprzedaży mieszkań w IV kwartale ub.r.

– 2019 był rokiem nowych obietnic w związku z jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Rząd wyznaczył jasną ścieżkę wzrostu płacy minimalnej: w 2024 r. taka pensja ma wynosić już 4 tys. zł brutto, a więc o prawie 80 proc. więcej niż w 2019 r. Mocny wzrost sprzedaży mieszkań w IV kwartale świadczy o tym, że rynek zrozumiał: wszystko będzie drożało – mówi Jędrzyński. – Wzrost pensji minimalnej przełoży się na wzrost średniej płacy o 50–60 proc., w podobnym tempie mogą podrożeć mieszkania. Taki scenariusz wzrostu cen lokali wydaje mi się najbardziej prawdopodobny – zaznacza.

Rzeczpospolita

Zdaniem eksperta o bańce na rynku będzie można mówić dopiero wtedy, kiedy ceny mieszkań oderwą się od fundamentów, czyli zarobków. – W hossie z lat 2004–2008 średnia płaca wzrosła o 27,5 proc., płaca minimalna o 36,6 proc., tymczasem ceny mieszkań zostały spekulacyjnie wywindowane aż o 150 proc. Dziś ceny lokali i płace są ściśle skorelowane. Na razie nie widać, by ten stan rzeczy miał się zmienić – mówi Jędrzyński.

Zdaniem eksperta, skoro nie ma symptomów bańki, trudno powiedzieć, czemu rząd miałby schładzać rynek ograniczeniem dostępności kredytów hipotecznych (o takim pomyśle pisaliśmy wcześniej). Należałoby raczej zadbać o przepisy usprawniające budowanie – np. odblokować deweloperom dostęp do gruntów rolnych w obrębie aglomeracji.

Czytaj także: Prezes Dom Development: Podaż mieszkań nie nadąża za popytem 

– Potencjał wzrostowy cen lokali jeszcze nie został wyczerpany – mówi Jarosław Szanajca, prezes Dom Development. – Deweloperzy mają trudności w kupowaniu terenów. Już dawno mówiłem o tym, że podaż mieszkań może nie nadążać za popytem. Gdyby podaż była większa, może ceny lokali rosłyby wolniej.

Tymczasem analitycy Credit Agricole prognozują, że w najbliższych latach mieszkania będą drożeć – ale skala podwyżek spadnie – począwszy od 8,4 proc. w bieżącym, po 5 proc. w 2023 r. Eksperci przyjmują, że tempo wzrostu gospodarczego będzie spowalniać, a stopa bezrobocia rosnąć (częściowo z powodu wzrostu płacy minimalnej). Może się to przełożyć na spadek tempa wzrostu gotówkowego popytu na mieszkania. Niemniej niskie stopy procentowe wciąż będą zniechęcały do lokowania pieniędzy w bankach i zachęcały do kupowania drożejących lokali.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA