fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Biura: ekologia w siedzibach firm

Opiekunowie pszczół na dachu biurowca Focus w Warszawie – Marek Barzyk oraz Jan Tenderenda
Deutsche Bank
Coraz więcej deweloperów, właścicieli biurowców, a nawet samych najemców chce, aby ich budynki żyły innym życiem niż biurowe.

Dlatego pszczoły i inne owady, a także ptaki i nietoperze mają swoje siedziby w ich budynkach.

Rośliny dla trzmieli

– Wraz z ekologicznymi certyfikatami dla biurowców pojawiły się w budynkach użyteczności publicznej budki lęgowe dla ptaków, schrony dla nietoperzy, budki lęgowe dla owadów, a także ogrody warzywne i drzewa owocowe – opowiada Milena Sikora, ekspert w dziale zarządzania projektami firmy Savills. – Nowością są ule, których liczba w stolicy rośnie w zawrotnym tempie. Szacunki mówią, że w Warszawie mamy już ponad 400 uli na dachach nieruchomości. Pierwszy stanął na Hotelu Hayatt na Mokotowie – dodaje.

Ekspertka Savills opowiada, że w Nowym Jorku ule były stawiane już w latach 90. ubiegłego wieku. W Berlinie czy Paryżu ule stoją na dachach giełd, oper, biurowców czy budynków użyteczności publicznej.

– Są nawet na dachu słynnej Katedry Notre Dame. Na Zachodzie w ciągu 10 lat zanotowano przyrost uli miejskich o ponad 230 proc. W  Polsce nie mamy jeszcze boomu na ule. Może to wynikać z tego, że ludzie obawiają się ukąszeń, choć zagrożeniem dla nas są głównie osy – mówi Milena Sikora. – Podkreśla, że ule stawiane są na dachach, co eliminuje dostęp osób postronnych, a pasieki muszą być doglądane przez osoby zajmujące się zawodowo pszczelarstwem.

Z kolei Zuzanna Paciorkiewicz, dyrektor Business Space Asset Services w Cushman & Wakefield, mówi, że zarządcy biurowców chętnie montują także specjalne budki lęgowe dla ptaków.

– W jednym z zarządzanych przez nas budynków można było znaleźć specjalne pustaki lęgowe w elewacji – opowiada Zuzanna Paciorkiewicz. – Natomiast w tzw. zielonych budynkach, jeszcze na etapie inwestycji, wykonuje się analizy ekologiczne, a następnie według nich planuje nasadzenia zieleni. Wprowadza się bioróżnorodność, w tym rośliny miododajne, które pomagają przetrwać pszczołom – wylicza ekspertka C&W. – Jeśli pozwala na to charakterystyka terenu, wokół budynków można ustawić domki dla owadów, w których rozwijają się trzmiele czy inne gatunki – dodaje.

Podobną rolę mają także spełniać ogrody na tarasach czy zielone dachy. Wtedy wybiera się gatunki roślin charakterystyczne dla danego klimatu, a jednocześnie przyjazne owadom żyjącym w naszym środowisku.

Jedna z najwyżej położonych pasiek w Polsce znajduje się na warszawskim biurowcu Focus.

Pszczoły w banku

– Przygotowanie do założenia pasieki na dachu rozpoczęły się wiosną ubiegłego roku. Inicjatorem był jeden z pracowników Deutsche Banku – mówi Sabina Salamon, rzecznik Deutsche Bank Polska.

Wyjaśnia, że miejskie hodowle mają za zadanie zwrócenie uwagi na problem, jakim jest wymierająca w alarmującym tempie populacja pszczół. - Są także szansą na wzmocnienie obecności pszczół w miejscach do tej pory mniej charakterystycznych dla tego typu hodowli. Ochrona środowiska to główny argument, dla którego zdecydowaliśmy się na prowadzenie własnej pasieki – dodaje Sabina Salamon.

W kwietniu na dachu Focusa – za zgodą właściciela budynku i przy pomocy zarządcy – zostały zainstalowane, a następnie zasiedlone przez pszczoły dwa ule. Nad organizacją pasieki od początku czuwał doświadczony pszczelarz z Podkarpacia – Marek Barzyk. Do prowadzenia pasieki uprawnionych zostało trzech pracowników Deutsche Bank – pomysłodawca Jan Tenderenda, Artur Pasieczny i Krzysztof Hamerszmit. Tylko oni mają pozwolenie na wejście na dach budynku i doglądanie uli.

– Pszczoły to wdzięczne, ale wymagające podopieczne. Regularnie sprawdzamy, czy nie są w nastroju rojowym, czy pracują bez zakłóceń, czy nie chorują. Pilnujemy miodobrania. Mamy specjalne stroje, nakrycia głowy i rękawice, które chronią nas przed użądleniami, choć pszczoły są na tyle łagodne, że większość prac wykonujemy jedynie w ochronnym kapeluszu – mówią bankowi pszczelarze.

Wspominają, że mieli obawy, jak pszczoły poradzą sobie z wysokością Focusa i dużym wiatrem. Okazało się jednak, że poszło im świetnie.

– Efektywny zbiór nektaru i pyłku odbywa się w odległości około 2 km od ula, więc nasze pszczoły mają dostęp do terenów Pola Mokotowskiego, Łazienek Królewskich, Filtrów i ogródków działkowych. Wszystko wskazuje na to, że ani wysokość, ani wiatr im nie są straszne, bo dwa dotychczasowe miodobrania przyniosły łącznie blisko 90 kg miodu – mówi zadowolony Jan Tenderenda. – Dla porównania: średnia ilość miodu odwirowana z jednego ula wynosi w Polsce ok. 16 kg na cały sezon – podaje.

Miód z dachu Focusa jest właśnie badany w Laboratorium Badania Jakości Produktów Pszczelich w Instytucie Ogrodnictwa w Puławach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA