fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Romantyczny głos meksykańskiego artysty

Rzeczpospolita
Ramón Vargas, jeden z najwybitniejszych tenorów świata ostatniego ćwierćwiecza, zaśpiewa na specjalnym koncercie w Operze Wrocławskiej 28 czerwca.

Mało kto wie, że będzie to już druga wizyta meksykańskiego artysty we Wrocławiu. Był kilka miesięcy temu, ale tylko na... widowni. Przyjechał zobaczyć występ amerykańsko-włoskiej śpiewaczki, Joanny Parisi, która w premierze „Trubadura" Verdiego w Operze Wrocławskiej wystąpiła w roli Leonory.

Ramón Vargas uwielbiał śpiewać od najmłodszych lat. Opowiadał w jednym z wywiadów, że był dzieckiem bardzo nieśmiałym. Pewność siebie odzyskiwał tylko wtedy, gdy mama stawiała go na krześle, a on mógł się wówczas popisywać przed gośćmi, którzy odwiedzali ich dom.

Nic więc dziwnego, że szybko trafił do chóru chłopięcego w bazylice w rodzinnym Mexico City. Kiedy przeszedł mutację, sądził jednak, że jego przygoda z muzyką się zakończyła. W jego rodzinie, w której Ramón miał sześć sióstr oraz dwóch starszych braci, nikt nie myślał przecież, by pomóc mu w ewentualnej karierze. Dopiero spotkany przypadkiem dawny nauczyciel śpiewu powiedział mu: „Zostałeś tenorem, to jest twój czas, nie zmarnuj go!". I zmusił Ramóna do dalszego kształcenia głosu.

Po pierwszych profesjonalnych sukcesach w operowych spektaklach w Meksyku w 1986 roku Ramón Vargas postanowił pojechać do Włoch, by wziąć udział w Konkursie im. Enrica Caruso. Brał wtedy ślub z ówczesną żoną Amalią i zamiast prezentów zebrał od gości pieniądze potrzebne na podróż.

Kiedy dotarł na pierwsze przesłuchanie do La Scali, niespodziewanie przed teatrem zobaczył swego idola, Giuseppe di Stefano. Odważył mu się przedstawić i okazało się, że ten legendarny tenor, z którym potem się zaprzyjaźnił, ma ogromny sentyment do Meksyku.

Ramón Vargas konkurs wygrał, a przy okazji poznał Placida Domingo, który poprosił go, by coś zaśpiewał. „Co zamierzasz robić?" – zapytał Meksykanina. „Chcę się dalej kształcić we Włoszech" – odpowiedział Vargas. „Odradzam, wybierz studio przy Staatsoper w Wiedniu – poradził Domingo. – Mam tam spektakle za dwa miesiące, przyjedź wtedy i zgłoś się do mnie".

Czas oczekiwania na podróż do Wiednia spędził w domu koło Ancony, udostępnionym przez przyjaciela Giuseppe di Stefano. Dalej wszystko potoczyło się szybko. Po niespełna trzech latach nauki w Europie Ramón Vargas zastąpił Luciana Pavarottiego w roli Edgara w „Łucji z Lammermooru" w nowojorskiej Metropolitan, a wkrótce potem zadebiutował w La Scali.

Dziś wciąż jest na topie, stanowiąc rzadki przykład tenora, który potrafił przejść od lekkich ról komediowych i belcanta do repertuaru bardziej dramatycznego. W latach 90. był chyba najlepszym Don Ramirem w „Kopciuszku" Rossiniego, obecnie śpiewa Cavaradossiego w „Tosce", Manrica w „Trubadurze" czy tytułowego bohatera w „Opowieściach Hoffmanna".

Jego głos nabrał mocy, a zachował – co rzadkie – giętkość, blask i naturalność brzmienia w wysokim rejestrze. Pozwala mu to poruszać się między Puccinim a Mozartem. Jest świetnym Tytusem w „La clemenza di Tito" Mozarta pod warunkiem oczywiście, że nie bierze udziału w spektaklach, w których obowiązują reguły historycznego wykonawstwa tej muzyki.

– Mój głos jest bardzo romantyczny i w takich rolach występuję – powiedział kiedyś w wywiadzie, a te słowa potwierdzają jego podejście do Tytusa czy do Leńskiego w „Eugeniuszu Onieginie" Czajkowskiego. Wystąpił w tej roli m.in. w pięknej inscenizacji Roberta Carsena w Metropolitan, popisową arię Leńskiego bez tremy zaśpiewał na swym koncercie w Moskwie i został owacyjnie przyjęty.

– Na tym etapie mojej kariery – powiedział dwa lata temu amerykańskiemu dziennikarzowi – nie śpiewam tego, czego nie lubię. Wcześniej czasami musiałem to robić lub sam chciałem czegoś nowego spróbować. Teraz śpiewam tylko to, co lubię i co robię dobrze.

I właśnie to, co lubi śpiewać, umieścił także w programie swego występu w Operze Wrocławskiej. Da przy tym polskiej publiczności dowód artystycznej wszechstronności, bo zapowiada m.in. wykonanie fragmentów z „La clemenza di Tito" Mozarta, belcantowych arii Donizettiego („Napój miłosny" i „Książę Alby") czy bardziej dramatycznych duetów z „Adriany Lecouvreur" Cilei i „Balu maskowego" Verdiego. Partnerować mu będzie Joanna Parisi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA