fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Kazik: Nie mogłem pozostać obojętny

Arek Szymański
– Piosenka jest o równości wobec prawa, o tym, że są twórcy rozporządzeń, których one nie obowiązują – mówi Kazik Staszewski o „Twój ból jest lepszy niż mój", odnosząc się do wizyty Jarosława Kaczyńskiego na cmentarzu 10 kwietnia. Podkreśla, że zareagowałby równie mocno, gdyby to samo zrobił Donald Tusk. Opowiada też o tym, że ani prezydent, ani nikt z opozycji nie jest jego faworytem w nadchodzących wyborach. Dodaje jednak, że monopol źle służy władzy. Artysta mówi, że inspirację dla płyty „Zaraza" stanowiły również teksty z „Plusa Minusa", weekendowego wydania „Rzeczpospolitej".

Jarosława Kaczyńskiego opisywano w filmie „Polityka”, spektaklu „K” Strzępki i Demirskiego, „I w lesie dziś nie zaśnie nikt”, w „Uchu prezesa”, politycy i publicyści strzępili pióra i języki. Co sprawiło, że „Twój ból” zyskał tak mocny odbiór?

Zastrzegam od razu, że nie jest to piosenka o tym, że Jarosław Kaczyński poszedł na cmentarz złożyć kwiaty na grobie swojej mamy i na symbolicznym grobie brata. Tylko o tym, że inni tego nie mogli zrobić. Co ciekawe nie było odgórnego zakazu wejścia na cmentarze. Długie i niełatwe w lekturze rozporządzenie o tym, jakie wysłał mi znajomy prawnik, z trudem przeczytałem do końca. Ale tacy prości ludzie jak my opierali się na doniesieniach medialnych, które w skrócie mówiły, że na cmentarze chodzić nie wolno.

Mam groby na Powązkach i Bródnie. Wisiał zakaz.

Moja piosenka jest o równości wobec prawa, o tym że są twórcy rozporządzeń, których te rozporządzenia nie obowiązują. Nie mówię, że Kaczyński napisał rozporządzenie, ale jego ludzie. Pamiętam, że poza telewizją publiczną oburzenie wizytą na cmentarzu było powszechne. Nie tylko ludzie opozycji i z nią sympatyzujący byli oburzeni. Nawet w telewizji publicznej, gdzie broniono wizyty w sposób kuriozalny, mówiąc że to nie była jedna wizyta, tylko cztery na różnych cmentarzach. Przypadkowo natrafiłem na program, który prowadził Rafał Ziemkiewicz ze Stanisławem Janeckim. Zadzwonił do nich widz, przedstawiający się jako zdecydowany zwolennik PiS i również uznał wizytę za wielce niestosowną. Obaj prowadzący nie zaprzeczyli, a miałem wrażenie, że jeden ze zrozumieniem kiwa głową. To, co się stało sprawiło, że nie mogłem zostać obojętnym. Mleko się rozlało, hałas się rozległ bez najmniejszego mojego wpływu. Polaryzacja poglądów zaczęła się dopiero po ukazaniu piosenki.



Śpiewasz na nowej płycie „Gdybym trafił kiedyś nawet do więzienia”. Bałeś się publikując „Twój ból”?

Absolutnie nie, tym bardziej, że to nie jest w moim życiu pierwsza taka historia. Każda władza ma nadgorliwych przydupasów, nie grzeszących inteligencją i pokazujących, że są bardziej papiescy od papieża. Każda – podkreślam! Niemalże 30 lat temu miałem z Trójką analogiczną sytuację. Nagrałem piosenkę „45/89”, w której były użyte głosy Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego. W Trójce zagrano ją raz, bo jakiś nadgorliwiec stwierdził, że używamy głosu Jaruzelskiego, który był wtedy prezydentem. Numer zszedł z anteny. Pech dla Trójki chciał, że właśnie powstało Radio Zet i grało piosenkę na okrągło. Potrzeba było paru miesięcy, by w Trójce zrozumiano niestosowność zakazów i przywrócono piosenkę na antenę. Już w latach 90-tych byłem oskarżony z powództwa karnego za obrażanie narodu polskiego piosenką „Jeszcze Polska” ze słowami „Coście sk…wysyny uczynili z tą krainą”. Po tym, co się stało teraz nie miałem żadnych obaw.

Podobno „Twój ból” nie miał promować płyty.

Dokładnie. Natomiast chciałem dać słuchaczom znak, że coś robię, nie siedzę w domu, nie rozpaczam z powodu odwołanych koncertów i nie oczekuję na dotację, tylko wziąłem się do roboty i nagrywam płytę. Wtedy okazało się, że jedyną ukończoną piosenką był „Twój ból jest lepszy niż mój”. Jednocześnie z pełną premedytacją dałem do sieci utwór, który dotyczy konkretnego wydarzenia. Wiadomo, że internet ma wielką siłę rażenia, ale krótką pamięć i po kilku tygodniach jego odbiorcy nie pamiętają co się tam działo. Dlatego chciałem fakt utrwalić. Teledysk nakręciliśmy w pół godziny przed naszym studiem. Pomysł, żeby to poszło do radia powstał w środę, w czwartek kamerzysta nie miał czasu, clip nakręciliśmy w piątek między 15 a 16, a już wieczorem był na stronie SP Records.

W ostatniej scenie teledysku jesteś tak blisko kamery jakbyś chciał zajrzeć w oczy Kaczyńskiego? Co byś mu powiedział twarzą w twarz?

Koncepcję teledysku wymyślił Sławek Pietrzak, ja byłem zajęty płytą. Śmiesznie to kręciliśmy. Dźwięk był przyspieszony sześciokrotnie, a my musieliśmy się sześciokrotnie szybciej ruszać. Potem wszystko zostało spowolnione. Jesteśmy napięci, gniewni i żylaści, bo włożyliśmy w nagranie bardzo dużo siły. Na koniec podchodzę do kamery i jak mówią niektórzy: wypisz-wymaluj Anthony Hopkins.

Ale reżyser zrobił tak, że zaglądasz głęboko w oczy Kaczyńskiego, bo inni nie mają okazji albo odwagi. Masz informacje jak prezes PiS zareagował?

Nie mam i podejrzewam, że gdyby jego niekompetentni wybrańcy nie zrobili w Trójce afery – numer pohulałbym z tydzień i skończyłaby się dyskusja. To, co się stało z Listą Przebojów rozdmuchało sytuację do niebotycznych rozmiarów i pociągnęło szereg decyzji personalnych w Trójce. Chciałem podziękować wszystkim dziennikarzom, którzy wzięli moją stronę oraz muzykom, którzy na znak protestu zabrali z Trójki swoją muzykę, a ja poszedłem ich tropem. A jednocześnie, nie czuję żebym takiej pomocy potrzebował. Nie czułem się zagrożony, a wszystkie ruchy zrobiły kolosalną promocję płycie. Jędrek Kodymowski z Apteki, który jest bardzo cynicznym młodzieńcem, wysłał mi sms o treści: „Genialne, sam bym tego lepiej nie wymyślił”.

A sam poprowadził audycję w Trójce, korzystając ze strajku innych. Ale co chciałbyś wytłumaczyć Kaczyńskiemu w imieniu tych Polaków, których nie słucha?

Nie wiem i nie chcę się spotykać z nim, ani z żadnym politykiem wyższego szczebla. To nie moje progi, bajka i miejsce.

A jak przyjąłeś komentarz prezydenta, w tym że sporo zarobisz?

No cóż, gdym mógł się ośmielić coś radzić prezydentowi, to radziłbym, żeby nie zabierał głosu w sprawach, na których się nie zna. Nie ma zresztą ludzi, którzy znają się na wszystkim. Ja na wielu sprawach się nie znam i nie wypowiadam się o nich. Niestety robi się coraz bardziej powszechne, że ignoranci wypowiadają się o rzeczach, o których nie mają pojęcia. Gdyby prezydent Duda wiedział jakie są dziś nakłady płyt – wypowiedź o milionach, jakie zarobię możnaby uznać za dobry żart. Ale pamiętajmy, że żart powtarzany zbyt często - przestaje być śmieszny.

Były sugestie, że piosenka „Bohater” jest o prezydencie.

To jest bardzo osobista piosenka o mnie. O tym, że jest grupa ludzi, dla których jestem bohaterem, a sam sobie wydaję się bardzo słaby i ułomny, wcale nie taki, jakiby inni chcieli żebym był. Specjalnie ta piosenka jest na końcu płyty. Mówię nią słuchaczowi „do usłyszenia”.

Śpiewasz o osobach fikcyjnych w piosence „Twój ból” czy znasz takie, które chciały jechać na cmentarz 10 kwietnia, a nie mogły?

Nie znam, jednak po premierze zacząłem dostawać bardzo dużo esemesów do ludzi, którzy takie osoby znają. Na pewno nie przypadkowe są imiona rodziców z piosenki: Maria i Józef. Ale osobą, która nie mogła w Wielkanoc iść na cmentarz oraz groby swojej mamy, siostry i mojego taty jest moja mama. Ma już swoje lata, więc tak jak śpiewam, towarzyszę jej. A chociaż nie przepadałem za tym - ostatnio zacząłem lubić. Oczywiście do 10 kwietnia nie było tematu, bo cmentarze były zamknięte jak wejście do lasu.

Tytuł „Twój ból” już stał się synonimem pychy i egoizmu.

Nie są to cechy pozytywne. Mam też świadomość, że „Twój ból” trawestowany na różne sposoby wchodzi do mowy potocznej.

Czy forma ballady podwórkowej jest ukłonem twórczości twojego ojca?

Tu muszę powiedzieć dłużej o tym, że płyta wzięła się z niczego. Poodpadały nagle koncerty i plany wakacyjne, w tym wycieczka do Izraela, gdzie od dawna chciałem pojechać. Ostatnia reduta padła w miejscowości Nowa Wieś, gdzie miałem zagrać z Kwartetem Pro Forma w sali dla stu osób. Potem chciałem zebrać Kult i nagrać płytę, co jest zawsze trudne. Groźbą i prośbą ściągnąłem dwóch muzyków pozawarszawskich i jednego z zagranicy. Gdy jednak zaczęto mówić o zamknięciu granic, rozpuściłem kapelę do domów. Poczułem wolność, mogłem poczytać, nadgonić seriale. No, ale ile można?! Zaczęło mnie to irytować. Spotkaliśmy się z Wojtkiem Jabłoński, gitarzystą Kultu, który właściwie gra na wszystkich instrumentach. 28 marca nie mieliśmy nagrane nic, a 29 marca całkowicie niezobowiązująco zaśpiewałem kilkanaście melodii, z pamięci lub zapisanych na telefonie, zaś Wojtek zagrał do nich na perkusji. Potem zrobił instrumentację, a ponieważ jest bardzo zdolny, w 70 procentach trafił w to, co słyszałem w głowie. Poprawiliśmy resztę i Wojtek przez dwa tygodnie zgrywał wszystko z partiami klawiszowymi Konrada Wantrycha – na oryginalnych instrumentach: organach Hammonda z lat 60-tych., fortepianie, pianinie Rhodes. Mam nadzieję, że to słychać. Do „Twojego bólu” Konrad nagrał partię akordeonu, zaś Wojtek chciał dograć gitary, ale żadna propozycja nie pasowała. Gitary psuła piosenkę. Dlatego uznaliśmy wersję z akordeonem i perkusją za ostateczną. O stylizacji nie myśleliśmy. Wszystko wyszło samo. A płytę w dniu premiery 5 czerwca promować będzie teledysk „Noże i pistolety”.

Wiele osób złośliwie nazwało twoją piosenkę przebudzeniem, uważając cię co najmniej za symetrystę lub nawet zwolennika PiS. A przecież zawsze byłeś gdzieś po środku politycznych dyskusji.

Nie dam się przeciągnąć na żadną stronę. Gdyby tak jak Kaczyński zachował się Donald Tusk moje oburzenie byłoby równie duże. Ciekawe, że żyjemy w takich czasach, gdy wracają sytuacje znane z komuny. Wystarczy zasugerować jakąś sytuację, a ludzie już wiedzą o co chodzi. Kiedyś Młynarski śpiewał „Przyjdzie walec i wyrówna” i wszyscy wiedzieli o co chodzi, choć żadne nazwisko nie padało. Teraz gdy Joachim Brudziński mówi „bęcwał i pacan” też wszyscy wiedzą, że mnie ma na myśli. Powróciła moc języka ezopowego. A jeśli chodzi o symetryzm…. - nie cierpię głupoty w polityce i będę zawsze bezlitosny wobec postaw, które są niegodne uczciwego człowieka.

Jest zresztą utwór, w którym śpiewasz o Tusku.

Na płycie „Wstyd” jest piosenka „Pęknięty dom. Część druga”. Tam jest o Tusku.

Inspiracja z "Plusa Minusa":

Pierwszym pomysłem było to, że moje teksty będą dotyczyły tylko tego co się dzieje w czasie zarazy, ale potem - zresztą w "Plusie i Minusie" - czytałem wywiad z raperem, nie pamiętam z którym (chodzi o wywiad z Adamem "Łoną" Zielińskim), on powiedział taką mądrą rzecz, że on się obawia, że większość twórczości z tego okresu będzie dotyczyło wyłącznie czasu zarazy - mówił we wcześniejszej rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem Kazik.


W dalszej części rozmowy Kazik wskazywał też na inspirację artykułem Piotra Zaremby z "Plusa Minusa", który dotyczył m.in. wizyty prezesa PiS na warszawskich cmentarzach 10 kwietnia.


Posłuchaj całej rozmowy Jacka Nizinkiewicza z Kazikiem:



Wcześniej mieliśmy do czynienia z lekceważeniem potrzeb Polaków, brak troski o publiczne finanse, co teraz zastąpił fanatyzm, hipokryzja i duch zemsty. Jak znaleźć wyjście z tej sytuacji?

Nie mam zielonego pojęcia.

Jesteśmy przed wyborami prezydenckimi. Notowania szybko się zmieniają.

Uważam, że nie jest dobrze dla kraju, gdy wszystkie ogniwa władzy są w ręku przedstawicieli jednej opcji. Demokracja musi być ścieraniem się wielu poglądów, wyborem optymalnych rozwiązań. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce rzadko tak bywa. Niestety, wśród kandydatów opozycji nie znajduję żadnego faworyta. Niestety, urzędujący prezydent do takich faworytów też nie należy i waham się, czy iść na wybory, bo z reguły nie chodziłem. Ale żeby naruszyć monopol władzy - człowiek powinien pójść zagłosować. W pierwszej turze wszystko jedno na kogo z opozycji. A jeżeli będzie druga tura, to już nie będą wybory tylko plebiscyt. Im dalej w las, tym Andrzej Duda ma mniejsze szanse.

Co najmniej dwie piosenki na płycie są o twojej rodzinie i je śpiewasz beztrosko.

Rodzina daje mi cel w życiu. Ale czy piosenki są beztroskie? Rodzina to też cały zestaw trosk, na które się nie ma wpływu, niepokojów o bliskich. Z beztroską bym nie przesadzał, ale rodzina to na pewno sens mojego życia.

Czy „Bawmy się” to jest twój nowy głos na temat „Jak korzystać z życia?”

Tak, a dotyczy prywatnego życia i mały krąg może zrozumieć wszystko. Śpiewam „nasza dziewiątka każdego powali”. Jedna dziewiątka to jest Kult, a druga to krąg przyjaciół, który się zintegrował na początku ubiegłego roku. Bardzo sobie przypasowaliśmy, a głównym naszym zawołaniem jest „Bawmy się”. Ale też nie bez powodów chciałem nagrać tę piosenkę w tonacji molowej, z elementem smutku. Jeszcze nie dawno wydawało nam się, że człowiek jest panem świata, a wyszło na to, że nic nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Moim zdanie stosunkowo niegroźny wirus wpędził świat w stan totalnej paniki i nie ma powrotu do modelu życia z przed wybuchu pandemii. „Bawmy się” jest więc sarkastyczne, trochę z Titanica, gdzie orkiestra też grała do końca. W jednej zwrotce wręcz sieję grozę, bo pandemia posłużyła do ulepszenia systemu inwigilacji obywateli, zaś w imię bezpieczeństwa jesteśmy w stanie rezygnować z coraz większych obszarów naszej wolności. To jest moim zdaniem najgroźniejszy efekt wirusa.

A co oznacza „Gdy Chińczycy mówią Gan Bei”?

„Na zdrowie” po chińsku. Jako że Chińczycy wygrali trzecią wojnę światową bez jednego wystrzału - piją „Na zdrowie”. Są takie teorie, nie mówię, że jestem ich zwolennikiem.

W tej piosence jest też zacytowany głos, że światowy hegemon, czyli Ameryka, stał się największą ofiarą.

I tak jest.

Tęsknisz do koncertów?

Tęsknię, a kolega mnie zapytał, czy tęsknię do ligi polskiej. Oczywiście, że tęsknię, ale uważam, że jej wznawianie byłoby nierozsądne, tak jak chaotyczne wznawianie koncertów. Bałbym się. Mój pogląd na wirusa przedstawiłem: moim zdaniem to dość niegroźna historia. Ale ponieważ sytuacja jest dziewicza, zdarzyła się pierwszy raz – nie wykluczam, że mogę się mylić. Dlatego zachowuję daleko idące środki ostrożności. Ponieważ muszę pomagać mamie z zakupami - z wnuczkami zobaczyłem się dopiero kilka dni temu, a i to na odległość, choć mieszkamy w tym samym bloku, choć w innej klatce. Po prostu nie chciałem narażać mamy, bo mam wrażenie że moje wnuczki były chore. Pewności nie ma, bo w Polsce robiło się mało testów i wiedza na temat pandemii jest niepełna. Wolę być ostrożny. Podoba mi się przykład z trotylem. Trotyl by wybuchnąć musi mieć zapalnik. Dlatego babcia mojego kolegi paliła trotylem w piecu. A jednak, gdy jest pożar w magazynie trotylu – wiemy, że lepiej nie kręcić się zbyt blisko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA