Imprezy kulturalne wielokrotnie były narażone na zarzuty dotyczące politycznego zaangażowania organizatorów i uczestników. Jarocin miał być wywrotowy, a festiwal piosenki radzieckiej w Zielonej Górze – konformistyczny. Nie inaczej jest dziś, choć organizatorzy wydarzeń artystycznych mierzą się częściej z innym, tym razem globalnym zarzutem – o tzw. artwashing, wykorzystywanie artystów do odciągnięcia uwagi opinii publicznej od czyichś nieetycznych działań. Latem tego roku fala bojkotów imprez przechodzi z tego powodu przez całą Europę, w tym przez Polskę.