fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Krzysztof Cugowski nagrał płytę z synami

Od lewej: Piotr, Krzysztof i Wojtek Cugowscy. Nie ma wątpliwości, kto kieruje
Sony Music Polska
Ojciec Krzysztof Cugowski i jego synowie Piotr i Wojtek nagrali płytę „Zaklęty krąg”.

Bracia, zespół Piotra i Wojtka, choć są już obecni na muzycznej scenie 16 lat, dopiero teraz nagrali płytę z ojcem.

– To wszystko było przemyślane – mówi „Rzeczpospolitej” Krzysztof Cugowski, eks-Budka Suflera. – Nie mogło być mowy o żadnym nepotyzmie, synowie musieli się wylansować sami. Dopiero teraz, kiedy jesteśmy równi sobie, mogliśmy nagrać album. Nie chciałem im zaszkodzić i narazić na niewybredne zarzuty, że podpierają się tatusiem.

– My też, kiedy zaczynaliśmy grać, chcieliśmy być jak najdalej od ojca – mówi Wojtek Cugowski. – Znamienne, że nawet kiedy zaczynaliśmy od nazwy Bracia Cugowscy, potem wycięliśmy z niej nazwisko, żeby się z nikim nie kojarzyć.

Muzyczna kariera ojca nie była w życiu rodzinnym otoczona jakimś szczególnym kultem.

– Wiedzieliśmy, czym się ojciec zajmuje, tak jak to, że ojcowie naszych kolegów mają inne zajęcia, ale przyjmowaliśmy to normalnie – mówi Piotr Cugowski. – Nie mieliśmy też specjalnego muzycznego planu na życie, jednak muzyka zawsze była obecna w domu, a rodzice wysłali nas do muzycznej szkoły.

– Oczywiście w szkole zwracano uwagę na klasykę, nawet jazz był fanaberią, ale nasiąkaliśmy muzyką, jaka była obecna w domu, którą ojciec przywoził na płytach winylowych z zagranicy: rockowa z odcieniem bluesowym – podkreśla Wojtek Cugowski. – Taka, jaką dziś gramy!

– Na pewno nie puszczałem im Budki Suflera! – żartuje ojciec.

Skrzypce w szkole muzycznej

– Dla nas ukochanymi albumami Budki były dwie pierwsze płyty „Cień wielkiej góry” i „Przechodniem byłem między wami” – tłumaczy Wojtek Cugowski.

– Nie planowałem rockowej kariery synów, ale do szkoły muzycznej ich wysłałem – przyznaje Krzysztof Cugowski. – Ja też chodziłem do takiej szkoły i dopiero w liceum się zorientowałem, że mi to nie pasuje. Ale nigdy do głowy by mi nie wpadło, że będę się zajmował muzyką. Jednak po maturze przychodzili do mnie koledzy z gitarami i wszystko potoczyło się w zaskakujący sposób.

– Szkoła na pewno dużo nam dała, przede wszystkim gra na skrzypcach, która ustawiła nam słuch – komentuje Piotr Cugowski.

Krzysztof Cugowski zawsze podkreślał swój wielki szacunek dla popowych przebojów Budki Suflera „Takie tango” i „Bal wszystkich świętych", które sprawiły, że płyty zespołu biły rekordy sprzedaży, on zaś może godnie żyć. Ale zaznaczał też dystans do tej stylistyki.

– Nigdy nie ukrywałem, że jestem wykonawcą rockowym – mówi Krzysztof Cugowski. – Wiem jednak doskonale, że gdybyśmy nie dokonali zwrotu w stronę muzyki pop, nie doczekalibyśmy jubileuszu 40-lecia na estradzie, bo nie udałoby się to ze względów finansowych. Dzięki dwóm płytom „Nic nie boli tak jak życie” (1997)  i „Bal wszystkich świętych” (2000) – stać mnie na to, co robię teraz z synami. Ale muszę też dodać, że ostatnie trzy lata istnienia Budki graliśmy wyłącznie klasyczny rockowy repertuar, w tym program „Cień wielkiej góry”, bo się zorientowaliśmy, że mając wielki sukces finansowy – straciliśmy nieco na charyzmie. Dlatego zagraliśmy rockowo m.in. na Przystanku Woodstock dla 700 tysięcy widzów, czym większość była zaskoczona.

Synowie nie musieli ojcu stawiać żadnych warunków, by mógł z nim grać.

– Wszystko stało się naturalnie, ale pierwsze założenie było takie, że nagrywamy płytę rockową z gitarami i mocnymi bębnami – mówi Wojtek Cugowski. – Oczywiście to jest rock z wieloma odcieniami. Wiedzieliśmy, że musimy nagrać jakieś utwory z sekcją dętą, bo ojciec to bardzo lubi, będąc fanem m. in. Blood Sweat And Tears. My nigdy wcześniej nie używaliśmy takiego instrumentarium. Wszystko łączą nasze trzy głosy i melodie, o które zawsze dbaliśmy.

Uwertura płyty

– Najtrudniejszy był pierwszy utwór „Iluzja” z płyty, ponieważ wiedzieliśmy, że będzie miał charakter złożony, z uwerturą, rozwinięciem i codą, bo muszą w nim zaistnieć wszyscy z nas – mówi Piotr Cugowski. – Oczywiście, inspirowaliśmy autorów tekstów naszymi pomysłami na warstwę liryczną, ale mieli też wolną rękę, i nie należy traktować tych piosenek jako naszej śpiewanej autobiografii. To uniwersalne historie, choć oczywiście jest w nich ziarno prawdy o tym, co przeżyliśmy.

Krzysztof Cugowski podkreśla, że piosenki nie są próbą rozliczenia z przeszłością:

– Oczywiście ci, którzy pisali teksty, sporo wiedzą o nas. Na przykład to, że nasze relacje były różne, w tym trudne. Nie ma idealnych rodzin. Jednak od dłuższego czasu, bodaj od pięciu lat jesteśmy w bardzo dobrych relacjach. Dawno rozliczyliśmy wszystkie sporne kwestie z przeszłości.

– Przystąpiliśmy do nagrań, mając na koncie półtora roku grania wspólnych koncertów – dodaje Wojtek Cugowski.

Cugowscy zagrali już 50 koncertów. Przed nimi wyjazd do USA i Kanady, koncerty w Chicago, Nowym Jorku, New Jersey, na Florydzie i w Toronto. W przyszłym roku planowane jest tournée po kraju.

Bogatsze koncerty

– Oczywiście piosenki z naszej płyty nie wystarczą na pełny koncert, dlatego tata zaśpiewa coś z klasycznego repertuaru Budki lub zespołu Cross, my coś z repertuaru Braci i jakieś covery, na przykład „I Want to Know What Love Is” grupy Foreigner, od czego rozpoczęła się nasza współpraca – mówi Piotr Cugowski. – Chodzi o to, żeby repertuar był spójny.

– Na pewno nie wykonam „Takiego tanga”, bo złożyłem w tej sprawie śluby w Częstochowie! – żartuje Krzysztof Cugowski.

Źródło: Rzeczpospolia
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA