fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Scorpions – 50 lat na scenie

Planete+
Po 50 latach pracy przychodzi czas na refleksje. Kultowych, rockowych Scorpionsów też one dopadły.– Starość gwiazd rocka pozbawiona jest gracji, chyba że w porę zejdą ze sceny. Pytanie, co znaczy w porę? – pyta retorycznie Peter Amend, menedżer zespołu.

Stuminutowy niemiecki dokument opowiada o długiej karierze niemieckich legend hard rocka, która rozpoczęła się w końca 1965 roku i przetrwała wiele dziejowych zawirowań. Twórcy filmu towarzyszyli Scorpionsom w półtorarocznej trasie „Final Sting”, która w zamierzeniu miała być trasą pożegnalną. Seniorzy, czyli najstarsi członkowie zespołu, nie czują się jednak seniorami i mówią, ze świat w ich oczach się nie zmienił.

Jako jeden z pierwszych zespołów rockowych Scorpionsi grali wszędzie, gdzie dało się podłączyć sprzęt – także w egzotycznych zakątkach Azji. Pierwsza trasę do Japonii odbyli w 1978 roku, a widzowie zobaczą jej filmowe fragmenty. W 1979 roku po raz pierwszy pojechali do USA.

Byli też w ZSRR przed pieriestrojką – trasa przewidywała 21 miast, dotarli nawet do brzegów zimnego jeziora Bajkał, w którym się wykąpali – co zarejestrowała kamera. Kiedy wydali rosyjską wersję „Wind of Change”, zaprosił ich do Moskwy Michaił Gorbaczow. I bardzo się tym stresowali – jak wspominają. Występowali też z Berlińskimi Filharmonikami, choć obawiali się, czy podołają temu zadaniu. Podołali.

Za głównego inżyniera kapeli i jej wizjonera uważany jest Rudolf Schenker. – Jak medytuje – nie wolno mu przeszkadzać, bo wtedy traci wątek – ujawniają koledzy z zespołu.

Marzyli o występie w paryskiej hali Bercy mieszczącej 19,5 tys. widzów. Bilety zostały wyprzedane, a gdy spełnienie było na wyciągnięcie ręki, dzień przed koncertem musieli odwołać występ, bo rozchorował się Klaus Meine, wokalista. A takie sytuacje, kiedy to koncert zdarzyły się w czasie całej ich kariery tylko trzykrotnie.

Opowieści o koncertowym życiu nie są cukierkowe. – Mama zmarła w czasie trasy, nie mogłem pojechać na pogrzeb, bo zostało jeszcze pięć występów – wspomina jeden z członków zespołu.

Jest też w tej filmowej opowieści o Scorpionsach o tremie, strachu przed niemożnością dalszego śpiewania, poczuciu wolności. O emeryturze też, choć padają i takie słowa: „z końcem sztuki kończy się życie artysty”.

Powodzenie koncertów i entuzjazm fanów spowodowały przedłużenie trasy pożegnalnej o pół roku. Pożegnalnej? To pytanie pozostaje wciąż bez odpowiedzi.

Premiera niemieckiego dokumentu „Scorpions – 50 lat na scenie” w sobotę 18 czerwca o godz. 22 w Planete+.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA