fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Drogi dach nad głową

Fotorzepa/
Ponad 933 zł wydaje na utrzymanie domu statystyczna polska rodzina.

- Za podwyżkami stoją galopujące stawki za wywóz śmieci, rosnące czynsze czy cena gazu - wyjaśnia Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments. - W ryzach koszty starają się trzymać obniżki cen prądu - dodaje.

Analityk podaje, że za wywóz śmieci trzeba dziś płacić o 24 proc. więcej niż przed rokiem. - A wciąż najpewniej nie jest to kres podwyżek. Byłby to alarmujący wskaźnik, gdyby nie fakt, że opłaty te stanowią tylko niewielki ułamek (ok. 5 promili) kosztów ponoszonych przez statystyczne gospodarstwo domowe - mówi ekspert HRE Investments. - Dla przeciętnego domowego budżetu znacznie ważniejsze jest to, co dzieje się z cenami nośników energii. Te odpowiadają w Polsce mniej więcej za połowę wszystkich kosztów utrzymania dachu nad głową. W praktyce oznacza to, że na nośniki energii przeciętny rodak wydaje co jedenastą złotówkę znajdującą się w portfelu.

Energia cieplna podrożała przez ostatnie 12 miesięcy o 1,8 proc. - Chodzi tu o ciepło dostarczane do domów z sieci - na nie statystycznie wydajemy najwięcej w kategorii „nośniki energii" - zwraca uwagę Bartosz Turek. - Prawie tak samo dużo pieniędzy wydajemy na często stosowany w polskich domach opał. Za ten według GUS trzeba dziś płacić jedynie o 0,5 proc. więcej niż przed rokiem. Dla porównania gaz, który w „statystycznym koszyku" waży dwa razy mniej niż energia cieplna jest dziś o 4,2 proc. droższy niż przed rokiem.

Na drugim biegunie jest energia elektryczna. - Ta zużywana w domach odpowiada wg danych Eurostatu za co siódmą złotówkę wydawaną na utrzymanie własnych czterech kątów - wskazuje Bartosz Turek. - Po rządowej interwencji jej cena jest dziś wg danych GUS o 5,8 proc. niższa niż przed rokiem. W związku z tym, że Polacy znacznie więcej wydają na energię niż na wywóz śmieci, to ten jednocyfrowy spadek stawki za kilowatogodzinę na razie z nawiązką neutralizuje dotychczasowe dwucyfrowe wzrosty opłat za wywóz śmieci. Podobnie tańsza energia powoduje, że statystyczny obywatel wciąż mniej niż przed rokiem wydaje na nośniki energii - podkreśla.

Znacznie więcej niż przed rokiem trzeba też płacić za usługi związane z domem (o 5 proc.). - Chodzi tu o takie usługi jak naprawy czy usługi sprzątania. W tym wypadku podwyżki nie są niczym zaskakującym w obliczu rosnących wynagrodzeń Polaków - zauważa analityk HRE Investments. - Wyraźnie w ostatnim roku wzrosły też czynsze płacone przez najemców właścicielom – o 4,8 proc. Należy dodać, że w Polsce dominuje najem o stawkach nierynkowych (chodzi tu np. o mieszkania komunalne, zakładowe czy spółdzielcze lokatorskie). Raportowany przez urząd wzrost cen nie odnosi się więc wprost do stawek płaconych właścicielom, którzy kupili mieszkania na wynajem. Te wg danych płynących z najnowszego raportu AMRON – SARFiN w największych miastach raczej nie rosły aż tak szybko.

Na przykład we Wrocławiu w II kw. za najem trzeba było płacić średnio o 1,6 proc. mniej niż przed rokiem. - W Katowicach, Poznaniu czy Gdańsku roczny wzrost był na poziomie 2-3 proc., a jedynie w Łodzi za najem trzeba płacić o 4,8 proc. więcej niż w drugim kwartale 2018 roku - podaje analityk.

W efekcie łączny koszt utrzymania i prowadzenia domu w czerwcu 2019 roku był o 1,8 proc. wyższy niż rok wcześniej. To oznacza dynamikę wzrostu niższą niż inflacja, która w lipcu została przez urząd oszacowana na 2,9 proc. w skali roku. To znaczy, że rządowa interwencja na rynku energii elektrycznej dała pewne efekty - mówi Turek. Zwykle koszty utrzymania domu rosły szybciej niż ogólny poziom cen mierzony inflacją.

- I choć wzrost kosztów utrzymania domu został spowolniony to nie doszło do jego zatrzymania - zastrzega ekspert. Szacunki są oparte o dane GUS dotyczące inflacji i wydatków gospodarstw domowych. Kwota ta uwzględnia wydatki na ogrzewanie i nośniki energii (ok. 40-50 proc. łącznych kosztów związanych z mieszkaniem), ale też inne media, czynsze płacone przez najemców, wywóz nieczystości, zakup AGD, mebli, oświetlenia, dekoracji, usług takich jak sprzątanie czy remonty - wyjaśnia. - Z drugiej strony pomijane są koszty obsługi kredytów hipotecznych, które w przypadku zadłużonych rodzin pochłaniają przeważnie więcej pieniędzy niż wcześniej omawiane utrzymanie, wyposażenie i prowadzenie domu. Pomijamy też podatki i opłaty związane z posiadaniem nieruchomości. Ponadto mówimy o wartości uśrednionej dla całego kraju. Jasne więc, że rodzina posiadająca skromne mieszkanie wyda nawet kilkakrotnie mniej niż familia mieszkająca w dużej rezydencji.

Z szacunków HRE Investments wynika, że na utrzymanie i wyposażenie dachu nad głową statystyczna trzyosobowa rodzina wydaje o 17 zł więcej niż rok temu. - W praktyce wartość ta może się okazać jednak wyższa, gdy w drugiej połowie roku poznamy dokładniejsze dane na temat wydatków gospodarstw domowych - zwraca uwagę Bartosz Turek. - Dlaczego? W ostatnich latach urzędowe dane sugerowały, że przeciętne wydatki na utrzymanie i wyposażenie mieszkań rosły szybciej niż wynikało ze wzrostu cen. To oznacza, że wraz z poprawianiem się sytuacji finansowej gospodarstwa domowe konsumują coraz więcej. Coraz większą część domowego budżetu skłonni jesteśmy też przeznaczać na utrzymanie własnych czterech kątów np. poprzez podnoszenie standardu mieszkania. Trudno się temu dziwić skoro, jak wynika z danych GUS, w latach 2007-18 dochód rozporządzalny na osobę wzrósł nominalnie o 82 proc., a realnie, czyli po uwzględnieniu inflacji, o 47 proc.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA