fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Należy znieść abolicję czynszową i skończyć z wybiórczym wsparciem

materiały prasowe
Państwo nie powinno dłużej ingerować w stosunki między właścicielami galerii i najemcami, lecz w równym stopniu wesprzeć obie ponoszące straty grupy – mówi Aleksander Walczak, wiceprezes Polskiej Rady Centrów Handlowych i prezes Dekady.

Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH) oszacowała, że trzy dotychczasowe lockdowny oznaczają 5 mld zł wyrwy w przychodach właścicieli centrów handlowych. O ile najemcy uzyskali pomoc państwa – w postaci zwolnienia z czynszów i opłat eksploatacyjnych na czas lockdownów – o tyle właściciele zostali bez wsparcia. Coraz częściej słychać, że mocno dotknięte restrykcjami branże zamierzają walczyć o odszkodowania od Skarbu Państwa. Czy właściciele galerii również ruszą do sądów?

To trudne kwestie. Są możliwości i podstawy dochodzenia roszczeń, ale nie o to chodzi, by się straszyć, tylko współpracować. Czasy są trudne i należy postępować racjonalnie.

Na początek trzeba posprzątać po ubiegłorocznej burzy, przywrócić ład prawny i zakończyć ingerencję państwa w wolny rynek, w stosunki dwóch stron regulowane kodeksem cywilnym. Musi wrócić wzajemny szacunek i zaufanie do partnerów rynkowych. Należy pilnie usunąć artykuł 15ze „ustawy covidowej" mówiący o zwolnieniu najemców z czynszów w zamian za wydłużenie umowy najmu.

Można odnieść fałszywe wrażenie, że w ten sposób państwo pomogło branży handlowej i żadne dalsze wsparcie nie jest potrzebne.

Przepis narodził się w czasie nerwowej atmosfery pierwszego lockdownu, kiedy nikt nie wiedział dokładnie, jak się zachować. Kolejne miesiące pokazały jednak, że nie ma konieczności utrzymywania takiego nadzwyczajnego stanu, a właściciele potrafią negocjować z najemcami, udzielają obniżek, rabatów – bo wszyscy jedziemy na jednym wózku.

Te około 5 mld zł luki w przychodach to z jednej strony efekt art. 15ze, a z drugiej rabatów czynszowych udzielonych najemcom w ramach dwustronnych negocjacji – to są olbrzymie pieniądze, niemal 50 proc. całorocznych przychodów. Wszystko powinno się dalej odbywać na zasadzie biznesowych negocjacji dwóch stron, a nie ingerencji państwa.

Podsumowując, należy wykreślić art. 15ze i zastosować symetryczne wsparcie dla najemców i wynajmujących: właściciele galerii też utracili przychody, ponieśli wymierne straty, ich płynność jest zagrożona.

Rząd właśnie wydłużył galeriom trzeci lockdown...

Nie spodziewałem się, że rząd wprowadzi drugi, a tym bardziej trzeci lockdown dla galerii. Ale dziś nie ma mądrego, który zaręczy, że kolejnych przerw w działalności nie będzie. Zamykanie handlu nie było konieczne do walki z wirusem. Centra są nowocześnie i sprawnie zarządzane, to punkty publiczne, gdzie panują dyscyplina i standardy jak nigdzie indziej, gdzie reżim sanitarny jest traktowany poważnie. Polacy szybko nauczyli się kupować bezpiecznie i odpowiedzialnie.

Jak w tych trudnych okolicznościach wyglądają relacje z bankami?

W czasie pierwszego lockdownu reakcja banków była racjonalna: wszyscy zdawali sobie sprawę, że bez wsparcia banków świat się zawali. Najczęściej uzyskiwano odroczenie spłaty rat kapitałowych. Tu wszystko odbywało się na drodze dwustronnych negocjacji.

Drugi i trzeci lockdown wprowadziły już więcej nerwowości. Ze względu na wspomnianą wyrwę w przychodach i brak rekompensat właścicielom centrów kończą się możliwości regulowania zobowiązań. Każda nieruchomość handlowa skredytowana jest średnio w 70 proc., więc to kwestia istotna z punktu widzenia stabilności systemu bankowego i należy ją pilnie rozwiązać.

Jak widzi pan przyszłość wielkoformatowych galerii? Ostatnie lata to mocna rozbudowa rozrywki i gastronomii, które mocno ucierpiały z powodu pandemii. Covid okazał się też katalizatorem e-commerce...

Szczepionka daje wielką nadzieję na to, że sytuacja zacznie wracać do normalności. Uważam, że po pandemii przyjdzie bardzo duże odreagowanie, wierzę, że stanie się to jeszcze w tym roku. Ludzie mają dość zamknięcia, tęsknią za wspólnym spędzaniem czasu, na czym skorzysta rozrywkowo-gastronomiczna część centrów.

Jeśli chodzi o e-commerce – on był i będzie, ale nigdy nie wyjdzie poza uzupełnienie tradycyjnego handlu.

Reasumując, jesteśmy w koniunkturalnym dołku, ale po każdym kryzysie przychodzi odbicie.

A jakie plany ma sama Dekada?

Staramy się zawsze działać w wyważony sposób, mamy teraz w portfelu 12 obiektów, w tym otwartą w zeszłym roku w Nysie największą naszą galerię o powierzchni 20 tys. mkw.

Większość obiektów Dekady to centra handlowe typu convenience, które mają dobre wyniki nawet w trakcie pandemii, bo są ukierunkowane na zaspokajanie najważniejszych potrzeb konsumentów.

Myślimy o rozbudowie niektórych obiektów, o nowych lokalizacjach – raczej kilku niż kilkunastu.

Moim zdaniem rynek handlowy w Polsce jest mocno nasycony, także jeśli chodzi o mniejsze obiekty. Paradoksalnie obecny kryzys pomógł rynkowi, bo ostudził zapał inwestorów i zapobiegł przesyceniu. Dziś wiadomo, że trzeba budować ostrożnie i mądrze, także banki zaczęły z większą rozwagą podchodzić do finansowania takich projektów.

CV

Aleksander Walczak do zarządu PRCH wszedł latem 2020 r. Jest prezesem i udziałowcem Dekady, polskiej spółki, od 2007 r. budującej i zarządzającej centrami handlowymi. Wcześniej zaangażowany był w tworzenie Kinopleksu (obecnie to sieć kin Helios). Ukończył zarządzanie na Uniwersytecie Warszawskim.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA