fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Siódme poty dla zdrowia

Adobe Stock
Nieodpowiednia reakcja na gorączkę u dziecka może mu zaszkodzić i osłabić system obronny organizmu.

Podobnie jak ból, gorączka (łac. febris) nie jest jest chorobą, ale objawem, który może świadczyć o infekcji. Pojawia się jako prawidłowa reakcja organizmu na szkodliwe drobnoustroje – bakterie, wirusy, grzyby, ale również ciała obce, alergeny lub substancje chemiczne. Podwyższenie temperatury ciała powyżej normy fizjologicznej jest pierwotnym systemem ostrzegawczym generowanym przez część mózgowia zwaną podwzgórzem. Ośrodek termoregulacji ma za zadanie utrzymać równowagę między wytwarzaniem ciepła głównie przez mięśnie i wątrobę a jego utratą na powierzchni ciała.

Powszechnie panuje opinia, że organizm podwyższa temperaturę po to, by zginęła część chorobotwórczych drobnoustrojów. W rzeczywistości proces ten jest bardziej skomplikowany. Po rozpoznaniu obecności pewnej ilości obcych mikroorganizmów komórki układu odpornościowego zaczynają uwalniać specyficzne białka, które działają jak system alarmowy, który ma pobudzić ośrodek termoregulacji do podwyższenia temperatury ciała.

Największa aktywność układu immunologicznego rozpoczyna się powyżej 38°C. Wtedy dopiero mówimy o gorączce. Zmienia się wówczas równowaga chemiczna w osoczu, spada stężenie cynku i żelaza. W tych warunkach rozwój chorobotwórczych drobnoustrojów znacznie się zmniejsza. Dodatkowo podczas podwyższonej ciepłoty ciała przyspiesza przemiana materii, co jeszcze bardziej pobudza system odpornościowy i w organizmie zaczyna się wielkie wymiatanie toksyn.

Zanim temperatura organizmu osiągnie 38°C, mówimy jedynie o stanie podgorączkowym. O tym, że dziecku trzeba zmierzyć temperaturę, świadczy kilka objawów – zarumienienie, lepka, spocona skóra, suchość śluzówek i oczywiście drgawki gorączkowe. Dziecko jest marudne, narzeka na ból głowy, mięśni, kości lub brzucha.

Gdy okazuje się, że maluch ma jedynie stan podgorączkowym, nie należy podawać żadnych środków obniżających temperaturę ciała. U zdrowego niemowlaka waha się ona od 36,6 do 37,5°C i nie musi oznaczać rozpoczynającej się infekcji. Wahanie o pół stopnia w ciągu doby wynika z niedojrzałości układu termoregulacji i pracy hormonów. Pod wieczór zwykle temperatura nieco wzrasta. Podobna reakcja pojawia się po przegrzaniu, a nawet długim płaczu lub śnie.

Jeśli stan podgorączkowy jest objawem rozwijającej się choroby, nie jest powiedziane, że temperatura ciała wzrośnie powyżej 38°C. Dlatego – choć nie podajemy wówczas żadnych środków przeznaczonych do walki z gorączką – należy uważnie obserwować dziecko lub zamówić wizytę u lekarza.

Gdy temperatura przekroczy granicę 38°C, w początkowej fazie w organizmie zachodzą pożądane procesy. Dopóki mówimy o umiarkowanej gorączce, system odpornościowy prawidłowo walczy z inwazją. Białka odpornościowe najaktywniej zwalczają zarazki w temperaturze 37,5–38,7°C, jednak przedłużająca się wysoka temperatura działa destrukcyjnie. Pojawia się odwodnienie, niedotlenienie i wyczerpanie, a także utrata tkanki tłuszczowej i masy mięśniowej. Aktywny wcześniej system odpornościowy zaczyna funkcjonować coraz gorzej. Przedłużająca się gorączka źle wpływa na układ krążenia i system nerwowy, w tym mózg.

Do objawów gorączki dochodzi również przyspieszenie akcji serca o 4,4 uderzenia tętna/minutę dla każdego wzrostu temperatury ciała o 1°C. Dziecko traci apetyt i może boleć je głowa i całe ciało. Powyżej 40,5°C chory traci orientację i zaczyna majaczyć, a po przekroczeniu 43,5°C zapada w śpiączkę.

Gorączka u dzieci i niemowląt najczęściej towarzyszy infekcjom górnych dróg oddechowych. Jedną z nich jest trzydniówka, czyli rumień nagły. To najczęstsza i niezwykle zakaźna choroba wieku niemowlęcego. Dotyka głównie dzieci od 6 miesięcy do drugiego roku życia. Wirusowej infekcji towarzyszy nagła, bardzo wysoka gorączka. Na szczęście trzydniówka jest chorobą niegroźną i nie powoduje powikłań.

Do innych przypadłości, którym towarzyszy wysoka temperatura, jest przeziębienie, zapalenie ucha, migdałków, pęcherza moczowego, a także choroby zakaźne wieku dziecięcego, takie jak odra, świnka, różyczka i ospa wietrzna. Może to być również zakażenie meningokokami lub pneumokokami. Jeszcze innym powodem są infekcje jelitowo-żołądkowe wywołane rotawirusami.

Podwyższona temperatura może również pojawić się po szczepieniach oraz w trakcie ząbkowania.

Sztuka mierzenia temperatury?

Pomiar nie jest sprawą oczywistą. Przede wszystkim istotne jest miejsce, którego ciepłotę chcemy określić. Skóra jest częścią ciała, gdzie zachodzi wymiana termiczna, dlatego na czole wartości będą najniższe. Jeśli natomiast włożymy termometr do ust, wówczas 37°C nie oznacza jeszcze stanu podgorączkowego.

Termometry douszne na podczerwień mierzą temperaturę błony bębenkowej. Wnętrze ucha dokładnie odzwierciedla warunki panujące wewnątrz ciała. Pomiar trwa sekundę, ale jest bardzo dokładny. Prawidłowa temperatura w tym miejscu wynosi 37,6°C.

Małym dzieciom, do piątego roku życia, najlepiej mierzyć ciepłotę ciała w odbycie. Jest to metoda najmniej komfortowa, ale za to najdokładniejsza. Jednocześnie należy pamiętać, że jeśli maluch będzie przy tym bardzo płakał, wynik mierzenia może być mało wiarygodny.

Do takiego celu najlepszy będzie termometr elektroniczny z miękką końcówką. Szklane urządzenia są niebezpieczne. A już tym bardziej nie należy do tego celu używać termometrów rtęciowych. Od 2009 r. w Unii Europejskiej nie wolno ich produkować ze względu na toksyczne właściwości rtęci.

Jeśli chcemy bezpiecznie i dokładnie zmierzyć dziecku temperaturę, musimy je położyć na boku, uspokoić, a termometr posmarować olejkiem lub wazeliną. Prawidłowa temperatura mierzona w odbycie to 37,6°C.

Termometr włożony do buzi może pokazać różne wartości. Za prawidłowe uznaje się od 36,1 do 37,5°C. Należy przy tym pamiętać, że dziecko wcześniej mogło jeść lub pić coś ciepłego bądź zimnego i wówczas nie możemy być pewni, że pomiar odzwierciedla rzeczywisty stan organizmu. Należy umieścić termometr głęboko pod językiem. Starsze dziecko jesteśmy w stanie przekonać, żeby zamknęło usta, ale z maluszkiem może być kłopot. Dlatego dla dzieci, które używają smoczka, pojawiło się ciekawe rozwiązanie – termometr w kształcie gryzaczka. Podczas ssania na tarczy wyświetla się temperatura, którą mierzą czujniki zamontowane w części silikonowej.

Doświadczone mamy potrafią rozpoznać gorączkę, dotykając ustami czoła dziecka. W taki sposób „mierzono" temperaturę przed erą termometrów. Teraz pojawiło się sporo bezdotykowych urządzeń, badających temperaturę skóry, która w tych okolicach powinna wynosić 36,4°C. Podczas mierzenia odległość od powierzchni ciała określają diody rzucające światło na skórę. Jest to rozwiązanie najbardziej higieniczne, ale też zawodne. Jeśli dziecko poci się, odczyt nie będzie prawidłowy, wówczas można skierować czujnik na szyję ok. 2,5 cm pod uchem i ten wynik będzie zbliżony do rzeczywistego.

Jeszcze innym rozwiązaniem są termometry paskowe. Przykleja się je nad łukiem brwiowym, a odczyt polega na porównaniu koloru paska ze wzornikiem. W ten sposób można określić przybliżoną ciepłotę, ale w przypadku dzieci nie warto ryzykować tak nieprecyzyjny pomiar. Tę metodę możemy stosować jedynie dla ogólnej orientacji.

Miejscem na skórze, gdzie otrzymamy znacznie dokładniejsze dane, jest pacha i pachwina. Warunkiem jest jednak dokładne przyleganie termometru i okrycie końcówki ciałem. Prawidłowa temperatura w tych miejscach wynosi 35,5–37°C, a w pachwinie u małych dzieci – 36,4°C.

Rozpalanie w piecu

Gdy temperatura zaczyna rosnąć, musimy dziecku zapewnić ciepło. Gdy temperatura przestaje rosnąć, zbyt mocne otulanie malucha może doprowadzić do jego przegrzania. Dziecko musi czuć się możliwie jak najbardziej komfortowo, jednak trzeba często sprawdzać, czy nie jest spocone. Mokre ubranko trzeba szybko zmienić – tak często, jak to jest konieczne.

Nie powinniśmy doprowadzać do zbyt wysokiej temperatury w pomieszczeniu. Optymalne warunki to 20–22°C i podwyższona wilgotność. Jeśli nie mamy nawilżacza powietrza, można powiesić na grzejniku mokry ręcznik.

Wbrew powszechnym opiniom nie wolno wkładać dziecka do zimnej kąpieli. Taki zabieg grozi szokiem termicznym. Zanurzenie w wodzie może przynieść pozytywne rezultaty, ale woda powinna mieć jedynie o 2 stopnie niższą temperaturę niż ciało. W oczekiwaniu na lekarza lepiej stosować chłodne okłady na czoło, nogi i pachwiny.

Jednym z objawów gorączki jest utrata apetytu. Nie należy karmić dziecka na siłę. Powinno natomiast dużo pić, ponieważ w takim stanie organizm zaczyna się odwadniać. Podajemy wówczas wodę, herbatki, rozcieńczone soki w małych porcjach, ale często. Ta sama zasada dotyczy dzieci karmionych piersią.

Leki obniżające gorączkę

Temperaturę należy zacząć zbijać, gdy mierzona w odbycie lub uchu przekroczy poziom 38,5°C. Niemowlętom możemy podać powszechnie dostępne w naszych aptekach preparaty na bazie paracetamolu i ibuprofenu. Dawka musi być dopasowana do wieku i wagi dziecka. Bezwzględnie należy przestrzegać zaleceń lekarza lub zasad opisanych w ulotce.

Najlepszą, choć nieprzyjemną, formą podania leku jest czopek. Działa bardzo szybko, ponieważ w tym miejscu wchłania się błyskawicznie i nie ma ryzyka, że preparat zostanie zwymiotowany przez rozgorączkowane dziecko. Poza tym gdy maluch płacze, może zachłysnąć się płynnym lekiem, co może być bardzo groźne.

Spośród naturalnych metod możemy stosować zioła i rośliny, które powodują zwiększenie wydzielania potu, a tym samym obniżają temperaturę ciała. Obok czarnego bzu i lipy jedną z najczęściej stosowanych roślin przeciwgorączkowych jest malina. Jej owoce zawierają witaminy C, E, B 1, B 2, B 6, kwasy organiczne, związki śluzowe, sole mineralne potasu, magnezu, wapnia, żelaza. Liście maliny, które są cennym źródłem garbników, flawonoidów i związków żywicowych. Mają również właściwości ściągające, przeciwzapalne i przeciwbakteryjnie. Do zwalczania gorączki możemy stosować zarówno owoce, jak i liście oraz sok.

Kiedy należy wezwać lekarza?

W przypadku noworodka, gdy temperatura przekracza 38°C, powinniśmy reagować szybko. U starszego niemowlęcia ta granica przesuwa się do 39°C. Mówimy tu o sytuacji, kiedy zdrowe wcześniej dziecko zaczyna gorączkować, a nie o przewlekłej chorobie, gdzie pediatra zaleca monitorować temperaturę ciała i reagować na jej zmiany.

Do wezwania lekarza powinny skłonić również inne objawy, takie jak rozpaczliwy płacz, usztywnienie szyi podczas prób przyciągania jej do klatki piersiowej, zaczerwienione plamy na ciele, biegunka, wymioty, nadmierna senność lub pobudzenie, majaki oraz objawy odwodnienia – płacz bez łez, ciemnożółty mocz, mało śliny w ustach i zapadnięte oczodoły.

Bezwzględnym wskazaniem do wezwania lekarza są też charakterystyczne dla dzieci do drugiego roku życia drgawki gorączkowe. Mogą pojawić się, gdy temperatura wzrośnie powyżej 39°C. Zanim przybędzie lekarz, należy podać lek przeciwgorączkowy wyłącznie w czopku, by uniknąć zachłyśnięcia, położyć dziecko na boku i zapewnić swobodę ruchu.

W chorobie dziecku potrzebny jest spokój i wsparcie. Nerwowe reakcje rodziców wzmagają jego lęk i pogarszają naturalne umiejętności samoobrony organizmu. Gdy maluch źle się czuje, nie wie, co się z nim dzieje. Dlatego ważne jest, by miał poczucie bezpieczeństwa podczas badania lekarskiego i przez cały okres trwania choroby.

Termometr w ustach

Stan podgorączkowy:

37,1°C–37,9°C

Gorączka nieznaczna (niska):

38,0–38,5 °C

Gorączka umiarkowana:

38,5–39,5 °C

Gorączka znaczna:

39,5–40,5 °C

Gorączka wysoka:

40,5–41,0 °C

Gorączka nadmierna (hiperpireksja):

>41 °C

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA