fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Bioniczna trzustka coraz bliżej

Bioniczna trzustka będzie regulować produkcję insuliny i glukagonu
shutterstock
– Chcemy stworzyć prężny ośrodek badawczy i kliniczny, w którym będziemy przeszczepiać bioniczną trzustkę pacjentom z całego świata – mówi dr hab. Michał Wszoła, prezes Fundacji Badań i Rozwoju Nauki.

W ostatnim wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" wspominał pan, że Fundacja Badań i Rozwoju Nauki napotyka na problemy natury finansowej. Czy od tego czasu udało wam się znaleźć wsparcie finansowe ze strony instytucji publicznych lub prywatnych?

Przez ostatnie parę miesięcy sytuacja rozwija się bardzo dynamicznie. Zostaliśmy zaproszeni do kilku grantów, między innymi przez Juvenile Diabetes Research Foundation, największą amerykańską fundację diabetologiczną na świecie, która chce nas wspomóc w kontynuacji naszych badań nad biodrukowaniem bionicznej trzustki. Jesteśmy także w trakcie bardzo intensywnego poszukiwania miejsca na siedzibę, w której projekt zakończy się sukcesem. Mamy nadzieję, że w przeciągu kilku miesięcy będę mógł już powiedzieć o szczegółach. Na razie prowadzimy rozmowy, które są objęte tajemnicą, ale rzeczywiście wszystko idzie w takim kierunku, że powstanie siedziba, w której będziemy mogli kontynuować badania.

Produkcja bionicznych trzustek będzie wymagała odpowiedniej infrastruktury laboratoryjnej. Oprócz tego wiem, że chciałby pan stworzyć dużą klinikę, w której będzie można dokonywać przeszczepów drukowanych organów. Czy ma pan już wybrany obiekt, który spełniałby wymagania laboratorium połączonego ze szpitalem transplantacyjnym?

Jest kilka takich obiektów. Ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta, ale w tym momencie prowadzimy intensywne sprawdzanie budynków, które mogłyby taką funkcję pełnić. Musi to być miejsce, gdzie będzie można przeprowadzić cały projekt naukowy od samego początku do końca, a więc od badań przedklinicznych do etapu klinicznego.

Chcemy stworzyć takie miejsce, które będzie łączyło specjalistów z nauki, medycyny i biotechnologii, ale gdzie będzie także część kliniczna, w której będą pracować specjaliści medycyny klinicznej. To ma być także miejsce, które będzie przyciągać biznes wspierający wdrażanie naszych technologii do gospodarki. To ma być koło zamachowe, napędzające rozwój nauki i medycyny.

Co stoi w tej chwili na przeszkodzie do zakupu lub dzierżawy takiego obiektu?

Należy przeprowadzić badanie budynków od strony formalnej i technicznej, czyli znaleźć odpowiedź na pytanie: czy taki obiekt spełnia nasze wymagania specjalistyczne. Kolejną rzeczą jest analiza finansowa, czyli ocena obiektów pod względem potencjalnych zalet i wad. Musimy także wyznaczyć horyzont czasowy, a także przygotować najzwyklejszy w świecie biznesplan, który pokaże, że to wszystko będzie funkcjonowało i że ma to rację bytu.

Jeżeli wszystko ułoży się według planu i dojdzie do zakupu takiej siedziby, która stanie się prężnym transplantacyjnym centrum naukowo-klinicznym, to jak proces przeszczepu bionicznej trzustki będzie wyglądał z perspektywy pacjenta?

Pacjent będzie przez nas prowadzony i kontrolowany przez cały czas. Taka osoba będzie miała pewność, że u nas zawsze może szukać pomocy. Naszym głównym, sztandarowym projektem jest oczywiście biodrukowanie bionicznej trzustki, ale proszę pamiętać, że w dalszych planach chcemy stworzyć miejsce, w którym będziemy wdrażali inne nowatorskie metody leczenia i badania kliniczne. Naszymi pacjentami będą nie tylko Polacy, ale także ludzie z całego świata, którzy będą do nas przyjeżdżali na leczenie. W moim odczuciu podniesie to prestiż Warszawy jako ważnego ośrodka naukowego i medycznego w Europie.

Projekt bionicznej trzustki wywołał ogromne zainteresowanie wśród naszych czytelników. Często spotykam się z pytaniami, czy bioniczna trzustka będzie zawierała wszystkie rodzaje komórek trzustkowych, produkujące oprócz insuliny także glukagon i somatostatynę.

To bardzo szczegółowe pytanie i odpowiem na nie dwuetapowo, ponieważ rozwój projektu bionicznej trzustki jest dwuetapowy. W pierwszym etapie wykorzystujemy do druku wyspy trzustkowe, które pochodzą od dawcy zmarłego. Są tam już wszystkie komórki alfa, beta i delta. Natomiast naszym punktem docelowym jest wykorzystanie i wyprodukowanie tylko komórek alfa i beta z komórek własnych pacjenta. Na nich się skupiamy. Tak więc w bionicznej trzustce nie planujemy komórek delta produkujących somatostatynę. I nie jest tak dlatego, że są niepotrzebne, tylko dlatego, że to dopiero kolejny krok w dochodzeniu do doskonałości. Kiedy będziemy mieć wyspy trzustkowe wyprodukowane z własnych komórek alfa i beta pacjenta, to zapewne następnym krokiem będzie dołożenie do nich komórek delta produkujących somatostatynę.

Przypomniał pan, że będziecie pobierali komórki od zmarłych dawców. Czy to oznacza, że już wkrótce będziemy mogli wdrożyć transplantację tego typu organów?

Zakładając, że wszystko pójdzie dobrze, pierwszą bioniczną trzustkę będziemy mogli wykonać za 2–3 lata. I w pierwszej kolejności obejmie to wyspy trzustkowe. Jeżeli mówimy zaś o organie zawierającym dwa rodzaje komórek, alfa i beta, no to w moim odczuciu ten horyzont czasowy będzie dłuższy, przede wszystkim dlatego, że transformacja komórek alfa i transformacja komórek macierzystych w kierunku komórek produkujących insulinę i glukagon jest procesem, który potrafimy już przeprowadzać, ale nie potrafimy go przełożyć na masową skalę produkcyjną. Innymi słowy, nie chodzi o to, żeby przetransformować kilka komórek, tylko żeby zrobić to z setkami milionów komórek. A to już jest trudniejsze zadanie. Może się okazać, że przełom nastąpi już w przeciągu kilku najbliższych miesięcy, ale ja zawsze jestem ostrożny i uważam, że za te 2–3 lata będziemy mieli bioniczną trzustkę razem z wyspami trzustkowymi.

Bioniczna trzustka wzbudza przede wszystkim wielki entuzjazm wśród pacjentów chorych na cukrzycę typu pierwszego, u których są już zniszczone wszystkie komórki beta trzustkowe. Pojawiają się pytania, czy bioniczna trzustka będzie mogła w pełni zastąpić trzustkę biologiczną, a tym samym przejmie wszystkie te jej funkcje, którymi zajmują się trzustka pęcherzykowa i trzustka wyspowa?

To jest bardzo ważne pytanie, na które od razu odpowiadam: bioniczna trzustka nie będzie miała takich możliwości. Nasza bioniczna trzustka skupia się tylko na części hormonalnej, czyli produkcji tzw. wewnątrzwydzielniczej hormonów regulujących metabolizm węglowodanów, i to jest jej główne zadanie. Nie planujemy odtworzyć jej funkcji pęcherzykowej.

Zatem bioniczna trzustka nie zastąpi całego naturalnego organu w przypadku nowotworów trzustek czy stanów zapalnych, które wyniszczyły tkankę?

Nie. Przeszczepienie bionicznej trzustki nie ma nic wspólnego z leczeniem raka trzustki. Jeżeli chodzi o przewlekłe zapalenie trzustki, to tutaj sytuacja nie jest już taka jednoznaczna i może się okazać, że bioniczna trzustka będzie pomocna. Taką grupę pacjentów również rozważamy w naszych planach, szczególnie, kiedy pacjentowi trzeba ten narząd usunąć z powodu przewlekłego zapalenia. Wtedy trzustkę możemy usunąć, wyizolować własne wyspy trzustkowe tego pacjenta, włożyć do naszej drukarki, wydrukować bioniczną trzustkę z jego własnych wysp i z powrotem mu je przeszczepić w tym celu, żeby nie rozwinęła się u niego cukrzyca. I w takim aspekcie przy leczeniu przewlekłego zapalenia trzustki to jak najbardziej ta bioniczna trzustka będzie pomocna. Ale jej zadaniem będzie jedynie prewencja rozwoju cukrzycy.

Zakładając, że wszystko pójdzie według pańskiej myśli, a więc że powstanie ośrodek badawczy, w którym będzie można przeszczepiać bioniczne trzustki, to ilu pacjentów rocznie będzie można „ratować" z cukrzycy typu 1?

Wszystko będzie zależało od tego, o jakim etapie mówimy. Jeżeli mówimy o tym pierwszym etapie, czyli o wyspach trzustkowych, to tego typu zabieg będziemy wykonywali u maksymalnie 200 pacjentów rocznie. W sytuacji, kiedy przejdziemy już do leczenia z użyciem macierzystych komórek alfa i beta pacjenta, to w zależności od zdolności ośrodka i zaplecza laboratoryjnego taki proces produkcji będzie trwał od 4 do 8 tygodni. Do produkcji komórek dla jednego pacjenta będziemy używać dwóch lub trzech inkubatorów. Zatem liczba wszystkich pacjentów, którym przeszczepimy bioniczną trzustkę zależeć będzie od tego, ile inkubatorów będziemy w stanie ustawić w naszej siedzibie i ilu specjalistów przeszkolić, żeby to wszystko kontrolowali. Jeden ośrodek pewnie nie będzie w stanie sam tego wszystkiego przeprowadzić, ponieważ jest to wysoce specjalistyczne leczenie. Ale jeżeli powstanie kilka innych ośrodków, to rocznie pomożemy naprawdę tysiącom ludzi.

Czy Fundacja Badań i Rozwoju Nauki przeprowadziła wstępne szacunki kosztów takiego przeszczepu?

Koszt takiego zabiegu bardzo wstępnie wyliczyliśmy na 220–250 tysięcy złotych, ale jest pewnie wiele rzeczy, których nie doszacowaliśmy. Na początek jesteśmy w stanie udźwignąć przy tych planach, które mamy, 200 zabiegów rocznie w jednym ośrodku. Ale wyliczyliśmy, że przy nawiązaniu współpracy z różnego rodzaju ośrodkami jesteśmy w stanie przeprowadzić 4,5 tysiąca tego typu zabiegów rocznie w całej Europie.

Kiedy udało wam się wydrukować pierwszą bioniczną trzustkę, była to sensacyjna wiadomość, która obiegła świat. Czy w tym momencie są inne ośrodki konkurencyjne na świecie, które podjęły się tej próby?

Są takie ośrodki. Ostatnio zresztą byłem na spotkaniu w Nowym Jorku, gdzie zgromadzili się wszyscy specjaliści, którzy pracują nad tym na całym świecie. Mam wrażenie, że nasza koncepcja i nasza droga do sukcesu klinicznego jest najwłaściwsza, i wydaje mi się, że jeżeli ktoś ma w tym wyścigu osiągnąć sukces, to właśnie my, bo rozpatrujemy to na wielu płaszczyznach i zauważamy różnego rodzaju problemy, których nie widzą czasem nasi zagraniczni koledzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA