fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Pałac Prezydencki krytykuje TVP

Jarosław Kaczyński powinien podjąć decyzję o odwołaniu Jacka Kurskiego – uważa opozycja
EAST NEWS, Marcin Gadomski
Nie tylko opozycja, ale też Pałac Prezydencki coraz mocniej krytykują TVP.

Prezydent Andrzej Duda coraz mocniej wchodzi do gry o zmianę sytuacji w Telewizji Polskiej. To właśnie TVP jest w centrum krytyki po tragicznych wydarzeniach w Gdańsku, a relacje TVP Info i materiały „Wiadomości" są analizowane niemal codziennie. Kolejnym punktem zapalnym – wokół którego już teraz koncentruje się retoryka opozycji – jest ustawa o rekompensacie dla TVP. Zakłada ona, że radio i telewizja dostaną ok. 1,26 mld ze względu na utracony abonament. Miał się nią zająć Sejm na posiedzeniu w ubiegłym tygodniu, ale projekt niespodziewanie spadł z porządku obrad.

Jednak cała inicjatywa stoi teraz pod znakiem zapytania. Bo Pałac Prezydencki nie wyklucza weta do tego projektu. Takie sygnały płyną zarówno nieoficjalnie, jak i oficjalnie.

Nasi rozmówcy z Pałacu podkreślają, że groźba weta to najlepsza ilustracja tego, jak wielkie zastrzeżenia wobec tego, co dzieje się w TVP, ma prezydent. I to nie od dziś. – Myślę, że we wszystkich mediach, publicznych, i także komercyjnych, szczególnie telewizjach, przydałby się reset – mówił w tym tygodniu rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. A trudno wyobrazić sobie taki „reset" bez zmian personalnych. Prezydent publicznie unika bezpośredniej krytyki TVP, ale nasi rozmówcy nie mają wątpliwości. – Jest oczekiwanie zmiany tonu, ale i zmian personalnych – twierdzi wprost jeden z najbliższych doradców prezydenta Dudy.

Nie tylko sygnały

Jak wynika z naszych rozmów, prezydent Duda od dawna miał zastrzeżenia co do pracy TVP. – Ton, który się tam pojawia, po prostu prezydentowi się nie podoba – mówi nam jeden z naszych rozmówców z Pałacu Prezydenckiego. Nie bez wpływu na postawę prezydenta jest też postawa TVP wobec prezydenckiego pomysłu referendum. Zarówno prezydent, jak i jego doradcy są niezadowoleni z tego, jak TVP do sprawy podchodziło. Zresztą prezydent już w oficjalny sposób informował, że referendum nie było należycie potraktowane przez Telewizję Polską, czyli jako ważny temat polityczny.

W czerwcu 2018 roku Kancelaria Prezydenta wystosowała pismo do KRRiT po tym, jak zdaniem Pałacu Prezydenckiego pominięto w „Wiadomościach" informację o pytaniach referendalnych. Prezydentowi i jego doradcom bardzo nie spodobała się też „Szopka Noworoczna 2019" i sposób, w jaki został przedstawiony sam prezydent.

W środę 16 stycznia prezydent spotkał się w Pałacu Prezydenckim z członkami KRRiT. Suchy komunikat Pałacu Prezydenckiego wskazuje, że „Głównym tematem rozmów była sytuacja w mediach, w szczególności pod kątem jakości debaty publicznej". Jak wynika z naszych rozmów, prezydent Duda bardzo jasno wskazywał, że KRRiT ma dużo bardziej aktywnie zająć się tym, co dzieje się w mediach publicznych.

Opozycja wielokrotnie w ostatnich dniach skarżyła do KRRiT materiały i fragmenty audycji w TVP. Politycy zgłaszali treści w programie „Studio Polska" po jednym z Marszów Równości. „To przykłady mowy nienawiści i homofobii" – pisała w skardze posłanka Monika Rosa z Nowoczesnej.

KRRiT jednak w tym, podobnie jak w wielu innych przypadkach, nie zgadzała się z argumentami skarżących. Tylko na ten jeden odcinek programu – gdzie padły słowa o „zboczeńcach" i „zezwierzęceniu" – skarg było kilkadziesiąt.

Co zrobi PiS?

Ustawą gwarantującą rekompensatę dla TVP Sejm może się zająć już na najbliższym posiedzeniu. Problem polega tylko na tym, że w 2019 roku te posiedzenia zwykle organizowane są co miesiąc. Dlatego debata o TVP odbędzie się dopiero w drugiej połowie lutego. Wobec groźby weta prezydenta forsowanie tej ustawy staje jednak pod znakiem zapytania. PiS nie ma większości, by odrzucić takie weto.

Bojkot TVP

Działania wobec Telewizji Polskiej rozpoczęła we wtorek Platforma. Zarząd PO podjął uchwałę o bojkocie programów telewizji publicznej – zarówno na szczeblu regionalnym, jak i krajowym. Bojkot ma potrwać aż do momentu, gdy zostanie odwołany obecny zarząd TVP. „Pod rządami PiS telewizja publiczna stała się narzędziem politycznej nagonki oraz partyjnej propagandy" – czytamy w uchwale. Podjęcie takiej decyzji przez największą partię opozycyjną oznacza jednocześnie, że pojawi się presja na inne partie – PSL, SLD i Nowoczesną, by postąpiły tak samo i rozpoczęły bojkot telewizji publicznej. Jako pierwszy przyłączył się Ryszard Petru. Z naszych informacji wynika, że decyzja PO zaskoczyła inne partie opozycyjne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA