fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Komu przeszkadza chińska aplikacja?

Bloomberg
Narastają kontrowersje wokół TikToka, aplikacji mobilnej do montowania, edytowania i publikowania krótkich form wideo. Niedawno zakazały jej Indie, razem z niemal 60 innymi chińskimi aplikacjami.

TikTok znalazł się także w centrum konfliktu USA–Chiny. Najpierw jej używania zakazano w strukturach armii i marynarki wojennej USA, a na początku lipca sekretarz stanu Mike Pompeo stwierdził, że rząd chce zablokować TikToka w USA. Co ciekawe, kolejną aplikacją, której grozi blokada, jest chiński komunikator WeChat.

Czytaj także: Chiński TikTok zabija Instagrama

– Chiny są mocarstwem, które zagraża pozycji Stanów Zjednoczonych i coraz bardziej odważnie wchodzi w sferę, która była silnie zdominowana przez amerykańskie firmy z Doliny Krzemowej. Chińskie firmy przez długie lata kopiowały rozwiązania m.in. amerykańskie. Wiele z nich, jak aplikacja WeChat, wyprzedziło swoich konkurentów z Zachodu pod kątem dostępnych funkcjonalności, m.in. płatności bezgotówkowych, ale ich popularność jest w dużej mierze ograniczona do Chin – ocenia Paweł Kuczma, dyrektor zarządzający agencji Pure Play.

Dodaje, że TikTok jest jednym z przykładów spektakularnego sukcesu chińskich rozwiązań. Od niedawna zaczyna walczyć o budżety reklamodawców poza Chinami, m.in. z Facebookiem, Google'em i Amazonem, które w Chinach nie są oficjalnie obecne przez rządową blokadę. W sytuacji bojkotu Facebooka przez wielu reklamodawców ze względu na niejednoznaczna postawę wobec rasistowskich treści TikTok buduje swój wizerunek rzecznika uciskanych mniejszości. Co jest paradoksalne ze względu na milczenie spółki wobec łamania praw człowieka w Chinach.

– Groźby USA pozostaną zapewne przez długi czas tylko w sferze słów. Wprowadzenie tego typu prostego zakazu byłoby niezgodne z amerykańską konstytucją – dodaje prezes Pure Play.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA