fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Lewacki faszyzm niszczy Polskę

Kościół Świętego Krzyża w Warszawie
AFP
Gdy przyłapana na nieuctwie progenitura przychodzi i zaczyna dyskusję na temat palącej potrzeby kupna nowego komputera, najlepiej z gejmingową klawiaturą, to mamy tajming zły. Gdy w środku najazdów rewolucjonistów na kościoły, zakłócania mszy i nabożeństw, demolowania pomników, obmalowywania świątynnych murów słowami, „których nie zna twa łacina" i dyskusji z hierarchami polegającej na propozycji podróży składanych ekspresyjnym „Wy...j k...o!", no, więc gdy w takim czasie objawia się grupa fajnoksięży, to mamy tajming bardzo zły.

A objawiła się. „My też mówimy NIE wobec nadużyć polityków i grzechów Kościoła" – uderzyli w cudze piersi, aż zadudniło, zwykli księża. Zwykli, bo tak się na łamach „Więzi" przedstawili. Co prawda na początku nie było wśród nich tych kilku, którzy każdej inicjatywie odbierają niezbędną, ostatnią uncję powagi, ale szybko zlecieli się jak osy do konfitur i oni. Sowa, Lemański, Wierzbicki, Gużyński, tak, na te emblematyczne wręcz postaci zawsze można liczyć.

Apel, jeśli traktować go dosłownie, sprowadza się do wezwania, by rozmawiać, a nie potępiać, pomagać, a nie dyskryminować, opiekować się, a nie politykować, słowem, byśmy wszyscy dobrzy byli. Któż by się nie podpisał? Zdrowia, szczęścia i słodyczy wszystkim wiernym proboszcz życzy. Ale, o czym doskonale wiedzą sygnujący te słowa intelektualiści – i intelektualistki, bo pod listem zwykłych księży podpisało się kilka zakonnic – liczy się nie tylko tekst, ale i kontekst. W tym wypadku zwłaszcza...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA