fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Cenowa jatka na wiedeńskim lotnisku

AdobeStock
Dzisiaj w Europie Środkowej najtaniej lata się z lotniska w Wiedniu. Stało się tak, od kiedy swoje bazy zorganizowały tam Wizz Air i Ryanair, który dodatkowo jeszcze przejął austriackiego przewoźnika, Laudamotion.

Jakby tego było mało, swoją unijną bazę, broniąc się przed skutkami brexitu założył tam brytyjski easyJet. To wszystko mocno nadwerężyło pozycję Austrian Airlines, który pozostał narodowym przewoźnikiem, chociaż należy do Grupy Lufthansy. Austrian nie ma łatwo . Konkuruje tam ze wszystkimi, także z ofertą Eurowings należącej do tej samej grupy oraz Level z International Airlines Group (IAG). Austriacy jednak zapowiadają, że nie poddadzą się bez walki. Stąd tak niskie ceny, które ściągają pasażerów nawet z odległych miast.

Do złudzenia przypomina to sytuację LOTu w 2012 roku, kiedy po czasowym zamknięciu portu w Modlinie Ryanair i Wizz Air przeniosły się na Lotnisko Chopina, skąd operował jeszcze dodatkowo OLT Air, który upadł 31 lipca. — Sprzedaż biletów dosłownie stanęła , mimo że nasze ceny naprawdę były porównywalne — mówił w ówczesny rzecznik stołecznego portu ,Leszek Chorzewski. Ale polski narodowy przewoźnik wykrwawiał się. Ostatecznie LOT stracił płynność i na początku grudnia 2012 zwrócił się o pomoc publiczną.

W 2018 roku lotnisko obsłużyło 34,4 mln pasażerów i w grupie lotnisk, które obsłużyły ponad 25 mln pasażerów ze wzrostem ponad 11 proc. należy do najdynamiczniejszej grupy portów europejskich. Który przewoźnik wytrzyma w tak ostrej konkurencji ? Z pewnością Ryanair, który siedzi na gotówce, zapewne Eurowings wspierany przez Lufthansę. Ale czy Niemcy będą chcieli nadal wspierać Austriana, którego w przyszłości traktowali dość ostro pomagając przede wszystkim werbalnie ?

— W Wiedniu trwa krwawa jatka – przyznaje prezes Wizz Aira, Jozsef Varadi. Analityk rynku lotniczego Andrew Lobbenberg z HSBC nie ukrywa, że jego zdanie obecne niskie ceny są nie do utrzymania, powodują utratę możliwości stabilnego wzrostu. —Ten rynek wariuje – dodaje.

Prezes Wizz Aira w rozmowie z „Rzeczpospolitą" zapewnia, że w żadnym wypadku nie bierze udziału w cenowej wojnie i nie zwiększył podaży miejsc w samolotach po upadku linii Monarch. —Po prostu przejęliśmy ich sloty – mówi. I nie ukrywa, że to, co dzisiaj wyczyniają przewoźnicy w Wiedniu, kiedy przerzucają się ofertami, doprowadzi do sytuacji, w której przynajmniej 2 linie lotnicze będą musiały odlecieć z Wiednia na dobre.

Dzisiaj za powrotny bilet weekendowy z Wiednia do Berlina trzeba zapłacić 89 euro, jeśli lecimy Austrianem i o 9 euro mniej, jeśli wybierzemy na tej trasie easyJeta. Przy tym Austrian zapowiada walkę i właśnie zamówił 10 Airbusów A320, które chce postawić w stołecznej bazie. Taka polityka jednak nie do końca się sprawdza, bo średnie obłożenie rejsów na trasach ze stolicy Austrii wynosi jedynie 76 proc., podczas w lotach z Frankfurtu, czy Londynu Heathrow jest o kilkanaście punktów procentowych wyższe.

Wiedeń długo nie był uznawany za mocny punkt przesiadkowy, mimo że korzystali z niego nie tylko Austriacy, ale i mieszkający we wschodnich Węgrzech oraz Słowacy, którzy praktycznie takiego lotniska nie mają. — Wiedeń jeszcze rok temu był chyba ostatnim bastionem linii tradycyjnych, którego nie dostrzegali przewoźnicy niskokosztowi — mówi Jozsef Varadi. Jego linia otworzyła tam swoją bazę w czerwcu 2018. — To był monopol Austrian Airlines wspieranych przez Lufthansę, co z kolei wcale nie przyczyniało się do rozwoju lotniska, a ceny były wysokie — dodaje. Kiedy jednak pojawiły się linie tanie, nawet samo lotnisko zobaczyło, że to jest dla niego szansa w konkurowaniu z Warszawą, Zurichem i Monachium. Tylko w 2018 roku wiedeński port zainwestował pół miliarda euro w rozbudowę i poprawę komfortu podróżnych. Ale teraz prezes Flughafen Wien, Julian Jaeger uważa, że obecna sytuacja jest nie do utrzymania i tak czy inaczej musi tam dojść do konsolidacji. W 2018 roku udział w linii niskosztowych zwiększył się z kilkunastu do 20 proc. —Widzę dalszy wzrost. Być może nawet do 30-40 proc. — mówi Jaeger. Tymczasem w Wiedniu zaczęły się pojawiać nowe rejsy dalekiego zasięgu.

Na razie wszyscy oprócz Wizz Aira i Austriana są zadowoleni. Jesteśmy gotowi bronić naszej pozycji w wiedeńskim hubie – zapewnia jednak prezes Austriana Alexis von Hoensbroech. Jak na razie jego linia nadal ma 50 proc. udziałów w tym ruchu. Colin Casey, wiceprezes Laudamotion zapewnia, że to prawdziwa przyjemność wreszcie stawić czoła Lufthansie i Austrianowi, prezes IAG podkreśla, że jest bardzo zadowolony z wiedeńskich wyników Levela.

Dla pasażerów odlatujących z tego portu jest to być może ostatnia szansa na bardzo tanie podróżowanie po świecie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA