fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Sprzeczne prognozy. Lotnictwo odrodzi się dopiero w 2024 roku?

Samolot
AdobeStock
Eurocontrol, zrzeszający europejskie agencje kontroli ruchu lotniczego, opublikował dość pesymistyczną prognozę. Zakłada powrót do ruchu zbliżonego do poziomu sprzed pandemii nawet dopiero w 2024 roku.

Innego zdania są szefowie linii lotniczych, którzy sytuację na rynku oceniają po poziomie letnich rezerwacji.

Prezes Wizz Aira, Jozsef Varadi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” powiedział, że jego linia tego lata wykorzysta przynajmniej 85 proc. swoich mocy. Kilka tygodni temu mówił o 65 proc. Prezes Ryanaira, Michael O’Leary prognozuje, że już we wrześniu jego siatka będzie stanowiła 90 proc. tej sprzed pandemii, zapowiada też kupowanie nowych samolotów i otwieranie nowych baz. A Willie Walsh, dyrektor generalny Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), uważa, że ostatnia prognoza tej organizacji, czyli założenie, że tegoroczny ruch lotniczy w Europie będzie nadal mniejszy o 57 proc. niż przed pandemią COVID-19, jest zbyt pesymistyczna. — Oczywiście autor prognozy, nasz główny ekonomista Brian Pearce, jest najlepszym na świecie ekonomistą z rynku lotniczego. Ale ja jestem większym optymistą — mówił „Rzeczpospolitej” Willie Walsh.

Tymczasem Eurocontrol opublikował trzy scenariusze rozwoju sytuacji w ciągu najbliższych trzech lat. Są one uzależnione od sytuacji epidemiologicznej w Europie. Najbardziej pesymistyczny (i zdaniem Eurocontrol najbardziej realistyczny) z nich mówi, że popyt na podróże sięgnie poziomu sprzed pandemii COVID-19 dopiero w 2024 roku.

— W europejskim lotnictwie sytuacja nadal jest bardzo niestabilna. Zbliża się lato 2021 i wciąż nie mamy pewności co do obowiązujących restrykcji, mimo szybko postępującej akcji szczepień — mówi Eamonn Brennan, dyrektor generalny Eurocontrol. Wprawdzie on także jest zdania, że to lato będzie charakteryzowało się wzrostem popytu na podróżowanie, to jednak wskazuje, że dopiero w I kwartale 2022 dojdzie do zniesienia restrykcji w lotach międzynarodowych, zwłaszcza międzykontynentalnych, co z kolei wyzwoli popyt na rejsy długiego zasięgu. — W tej sytuacji sądzę, że pod koniec tego roku będziemy mieli ok. 50 proc. ruchu sprzed pandemii, czyli wykonanych zostanie 5,5 mln rejsów. Dopiero pod koniec 2022 ruch wzrośnie do 72 proc., a o sytuacji z 2019 będziemy mogli mówić dopiero w 2025 roku, jeśli nie później — uważa Eamonn Brennan.

Najbardziej optymistyczny scenariusz mówi o powrocie do poziomu sprzed pandemii w 2024. Do tego akcja szczepień musi być szeroko zakrojona jeszcze przed latem i połączona ze skoordynowanym odchodzeniem od restrykcji w podróżowaniu oraz ożywieniem na rynku połączeń długodystansowych. Jest to jednak — zdaniem Brennana — scenariusz mało prawdopodobny.

Scenariusz drugi przewiduje, że 95 proc. ruchu lotniczego odżyje do 2025 roku. Ale znów do tego potrzebne jest zwiększenie tempa szczepień w Europie i zniesienie ograniczeń w podróżowaniu między globalnymi rynkami do I kwartału 2022 i powrotu połączeń międzykontynentalnych.

Scenariusz trzeci przewiduje, że ruch lotniczy osiągnie 74 proc. sprzed pandemii w 2024, a pełne odrodzenie nastąpi nie wcześniej niż w 2029. W tym scenariuszu restrykcje ograniczające podróże pozostaną, akcja szczepień będzie nierówno rozłożona, będą pojawiały się nowe mutacje wirusa COVID-19, a pasażerowie będą się bali podróżować.

— Tempo odbudowy rynku jest uzależnione od skuteczności akcji szczepień oraz skoordynowanych zasad otwierania rynków. To spowoduje ożywienie w transporcie lotniczym, bo pasażerowie znów poczują się bezpieczni. W tym kontekście niezbędne jest powszechne zaakceptowanie unijnego dokumentu cyfrowego, który zapewni pasażerów, lotniska i linie lotnicze, że latanie jest możliwe — mówi Eamonn Brennan.

Jak na razie jednak w Europie nadal obowiązują ograniczenia. Najwięcej jest ich w Wielkiej Brytanii, która ma bardzo krótką „zieloną listę”. — I co z tego — mówi prezes Ryanaira, Michael O’Leary w rozmowie z „Mail on Sunday” — skoro i tak podróżują bez obaw do krajów znajdujących się na liście „żółtej”. Jego zdaniem obecny wzrost rezerwacji wynika z powszechnych oczekiwań, że wkrótce restrykcje zostaną zniesione i poluzowanie zasad podróżowania nastąpi pod koniec czerwca i potrwa przez lipiec i sierpień. W ostatni piątek, 21 maja Ryanair miał już 1,75 mln rezerwacji na lato, a według prognoz Michaela O’ Leary we wrześniu podróże po Europie osiągną 90 proc. tych sprzed COVID-19. I taka też ma być jesień w tym roku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA