fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Literacki Nobel z polityką w tle

Olga Tokarczuk była już wcześniej w Szwecji promując swoje książki, otrzymała też Nagrodę Literacką Sztokholmu w 2017 roku
Łukasz Giza
Gdy Olga Tokarczuk odbierze 10 grudnia z rąk króla Karola Gustawa XVI nagrodę za rok 2018, trwać będą protesty przeciwko drugiemu nobliście Peterowi Handkemu.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", po ogłoszeniu decyzji Akademii Szwedzkiej polskie księgarnie w ciągu kilku tygodni zamówiły ćwierć miliona książek Olgi Tokarczuk, podczas gdy do tej pory w ciągu całej jej kariery rozeszło się ich milion.

W Szwecji polska pisarka także jest jednak znana. Była w tym kraju w 2005 r., by promować powieść „Dom dzienny, dom nocny", i w 2017 r., gdy przyznano jej Międzynarodową Nagrodę Literacką samorządu Sztokholmu za „Księgi Jakubowe".

Zanim teraz, uhonorowana prestiżową nagrodą w wysokości 9 milionów koron, złotym medalem i dyplomem, będzie mogła zatańczyć w Złotej Sali sztokholmskiego ratusza na bankiecie, czeka ją bogaty program zaaranżowany przez Fundację Nobla. 6 grudnia weźmie udział w konferencji prasowej, złoży też autograf – podobnie jak inni laureaci – na krześle, które stanie w barze Muzeum Nobla.

Osobista pamiątka

7 grudnia Olga Tokarczuk wygłosi odczyt w Szwedzkiej Akademii, zaś 8 grudnia odbędzie się w filharmoni koncert na cześć noblistów. Prawdopodobnie Polka podaruje też do tutejszej kolekcji Muzeum Nobla osobistą pamiątkę, co stanowi już tradycję. W 1982 r. Gabriel García Márquez przekazał swoje okulary, a w 2015 r. Swiatłana Aleksijewicz – reporterski magnetofon.

Już na kilka dni przed ogłoszeniem nazwisk dwóch laureatów literackiego Nobla w dzienniku „Dagens Nyheter" ukazał się wywiad z Olgą Tokarczuk, w którym pisarka wspominała, że kiedy otrzymała honorowe obywatelstwo miasta, radna rządzącej partii nazwała ją „zdrajczynią". Podkreśliła, że ataki bywały też brutalniejsze, a PiS i zwolennicy tej partii stygmatyzują ją jako „antypolską".

Przypomniała też w tej rozmowie, że kilka lat temu, po otrzymaniu Nagrody Nike za „Księgi Jakubowe", o Żydach frankistach, którzy przeszli na chrześcijaństwo w XVIII wieku, grożono jej śmiercią. Z kolei w wywiadzie telewizyjnym stwierdziła, że Polacy powinni dyskutować także o ciemnych stronach swojej historii: o mordowaniu Żydów, kolonizacji Kresów. „Czy rozważałaś emigrację z powodu nienawiści?" – indagował dziennikarz. „Jestem za stara, żeby zacząć nowe życie gdzie indziej" – odpowiedziała pisarka, ale wspomniała, że z powodu fali hejtu korzystała z opieki ochroniarzy.

W noblowskiej edycji programu telewizyjnego „Babel" zaprezentowano portret Olgi Tokarczuk i dwa jej dzieła: epicką kronikę „Prawiek i inne czasy" oraz „Księgi Jakubowe". Pisarka mówiła, że historyczne powieści nie istnieją, to, czym są naprawdę, to nasze projekcje przeszłości. Pisząc książkę, stawiała sobie pytania, kim właściwie jesteśmy, od kiedy można mówić o naszej wspólnej tożsamości?

W programie sporo miejsca poświęcono również krytycznemu stanowisku pisarki wobec polskiego rządu. Maciej Zaremba, dziennikarz polskiego pochodzenia, przedstawiony jako przyjaciel noblistki, powiedział, że gratulacje polskiego prezydenta i ministra kultury to tylko gra pozorów. Jego zdaniem ekstremistyczna prawica będzie atakować pisarkę jeszcze bardziej, twierdząc, że komitetem noblowskim steruje żydowska konspiracja, a nagroda jest antypolska. Będzie to jednak działanie nieskuteczne i przysporzy Tokarczuk więcej czytelników.

Pod szyldem tygodnia noblowskiego odbywa się także co roku spotkanie z uczniami szkół w sztokholmskiej dzielnicy Rinkeby, gdzie większość mieszkańców stanowią imigranci. Dzieci przekazują wówczas laureatom literackiego Nobla zbiór swoich prac inspirowanych ich twórczością. Nie wiadomo, czy Olga Tokarczuk weźmie w tym spotkaniu udział. Nie został na nie natomiast zaproszony drugi noblista – kontrowersyjny austriacki pisarz Peter Handke.

Publiczne protesty

Przypomnijmy, że dwie literackie nagrody przyznano w tym roku po tym, gdy po obyczajowej aferze w Akademii Szwedzkiej laurów nie wręczono w 2018 r. Olga Tokarczuk jest laureatką Nobla za tamten rok, Peter Handke – za rok 2019 r. I to protesty przeciwko niemu zdominowały publiczną debatę w Szwecji.

Austriacki pisarz poparł bowiem w dyskusji na temat wojny w byłej Jugosławii zbrodniarza Slobodana Milosevicia i zlekceważył ofiary zbiorowego mordu w Srebrenicy. Protesty trwają na całym świecie. Podczas oficjalnej wizyty w Sarajewie następczyni szwedzkiego tronu księżniczka Wiktoria, książę Daniel oraz wicepremier Isabela Lövin musieli skonfrontować się z manifestacją przed ambasadą Szwecji.

Inicjatorka protestu i przewodnicząca bośniackiego zrzeszenia ofiar ludobójstwa w przemówieniu zaznaczyła, że austriacki pisarz popierał serbskiego przywódcę, który w czasie wojny na Bałkanach dopuścił się ludobójczych zbrodni. Ktoś taki nie zasługuje na Nobla, niezależnie od literackich dokonań. Zaapelowała też do Akademii Szwedzkiej, by zmieniła werdykt , uszanowała wolę Bośniaków. W specjalnej petycji podobne żądanie wysunęło dziewięć organizacji.

Żal pisarza

W odpowiedzi na krytykę Handke stwierdził, że nigdy nie podważał faktu cierpienia, które niosło ze sobą ludobójstwo. „Żałuję moich wypowiedzi, jeżeli mogły one wyrażać coś innego" – podkreślił. Do protestacyjnych petycji odniósł się też przewodniczący Komitetu Noblowskiego Anders Olsson: „Obie strony uznają całkowicie orzeczenie Trybunału w Hadze, traktujące masakrę w Srebrenicy jako ludobójstwo".

Autorzy protestów stwierdzili, że ta odpowiedź jest „pełna sprzeczności i zakłamania", Akademia Szedzka przypomina bowiem wyrok z Hagi, ale jednocześnie nagradza Petera Handkego, który go neguje. Następna akcja protestacyjna jest planowana 10 grudnia, w dzień noblowskiej ceremonii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA