fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Świat umiera, stwórzmy nowy. Ostatnia część trylogii Naomi Klein

Naomi Klein, dziennikarka i aktywistka społeczna, autorka „No Logo” i „Doktryny szoku”. Fot. Ed Kashi
wyd. Muza
„To zmienia wszystko", czyli ostatnia część trylogii Naomi Klein wymierzona w globalizację i kapitalizm.

To najważniejsza książka tzw. dekady zero i lektura dla tych, którzy nie boją się stracić dobrego samopoczucia. Kończy się dziesięciolecie, w którym – według naukowców – mieliśmy szanse stopniowo przeciwdziałać skutkom globalnego ocieplenia i usuwać jego przyczyny. Czas minął.

Naomi Klein, kanadyjska dziennikarka i działaczka antyglobalistyczna, napisała alarmującą książkę, w której wzywa do bitwy. Wzywa nie polityków, biurokratów czy biznesmenów, ale każdego z nas. Jej zdaniem – a prowadzi do tej konkluzji przez dziennikarskie śledztwa, wciągające rozważania i analizy badań – tylko spontaniczny i oddolny sprzeciw mieszkańców globu może spowodować to, co konieczne dla przetrwania gatunku. Czyli rewolucję.

Klein zachęca do buntu wobec ideologii neoliberalnej i kapitalizmu, które podporządkowały sobie i popsuły świat. A teraz zagrażają naszemu życiu. Autorka nie straszy i nie epatuje apokaliptycznymi wizjami. Przeciwnie – intrygująco argumentuje, dlaczego wszystkim nam taki przewrót się opłaci.

Książka „To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat" miała światową premierę półtora roku temu, do polskich księgarń trafia teraz z opóźnieniem – ogromnym, zważywszy, jak wiele zmieniło się na gorsze. Na przykład w zeszłym tygodniu NASA – organizacja, która przyczynia się do badania zmian klimatu – powiadomiła, że sama padła ofiarą ocieplenia i wzmocnionego nim huraganu Sandy. Jej stacje badawcze, w tym Kennedy Space Center, położone wzdłuż Atlantyku niebawem zatoną.

Topnienie lodowców i złośliwe zdarzenia klimatyczne pożerają wybrzeża. W Afryce wywołują susze, zmuszają do wędrówek dziesiątki tysięcy ludzi. W Azji powodzie, jak te w Pakistanie w 2010 r., gdzie ucierpiało 20 mln ludzi. Kataklizmów przybywa, są coraz dotkliwsze i mimo technologii mniej możliwe do przewidzenia. Klein przytacza uderzające statystyki. W latach 70. XX w. na świecie zarejestrowano 660 takich katastrof, w pierwszej dekadzie XXI w. aż 3322. W roku 2011 na świecie koszty likwidacji szkód wyniosły 380 mld dol. A będzie gorzej – to wiemy na pewno. Skąd?

Książka Klein utkana jest z cytatów raportów, badań renomowanych instytutów, uniwersytetów, książek naukowych połączonych chwytliwą narracją o tym, że choć o samobójczej sile przemysłu wiemy od lat 50. XX w., a od 20 lat świat rozprawia, jak zatrzymać ocieplanie atmosfery, nie tylko nie zahamowaliśmy szkodliwych działań, lecz wielokrotnie je wzmożyliśmy.

Owo „my" odnosi się do 500 mln ludzi w zamożniejszej części świata, odpowiedzialnych za emisję aż połowy szkodliwych gazów. „My" oznacza polityków i nieskuteczne organizacje międzynarodowe (Klein ukazuje gorzkie przykłady ich pozorowanych działań), a także ruch ekologiczny, który przeistoczył się w korporacyjnego gracza.

Autorka prześledziła obieg pieniędzy i wskazała, jakie kwoty przemysł paliwowy łoży na sponsorowanie „zielonych" organizacji – to setki milionów dolarów przekazywane co roku, by uciszyć żądania faktycznej zmiany, torpedować i ośmieszać wyniki badań czy blokować klimatyczny plan Baracka Obamy. Opisuje również, jak lobbyści zapewniają sobie przychylność i milczenie członków amerykańskiego Kongresu.

Oblicza też, jak znikome w porównaniu z dochodami koncernów paliwowych (pięć największych zarobiło latach 2001–2010 aż 900 mld dolarów) są inwestycje w odnawialne źródła energii i jak coraz bardziej agresywnych, niebezpiecznych metod się używa, by pozyskiwać węgiel, gaz i ropę z miejsc niedostępnych lub chronionych. Ostatnie lata to dramatyczne nasilenie tych procesów.

Im więcej konsumujemy, pisze Klein, im większe obszary świata przyjmują kapitalizm i konsumeryzm jako model życia, tym bardziej tracimy wolność. Coraz większe tereny przechodzą pod władzę koncernów, więcej ludzi jest przesiedlanych, a tradycyjne sposoby życia, uprawy, związki z naturą są rugowane przy pomocy rządów, policji, wojska.

Wszystko to autorka opisuje jako globalny kryzys demokracji przejawiający się w najbardziej podstawowej sprawie – straciliśmy kontrolę nad tym, jak żyjemy, co jemy i do kogo należy Ziemia z wszystkimi jej dobrami.

Książka jest rozprawą ze zgniłymi autorytetami. Klein odradza oglądanie się na polityków, nawet tak proklimatycznych jak Obama, czy miliarderów, bo obnaża fałszywe obietnice Gatesa czy Bransona. Jako przeciwwagę przytacza przykłady walk, jakie z korporacjami i instytucjami neoliberalizmu toczą małe lokalne społeczności – od Indii po Kanadę. Czerpie z nich otuchę i inspirację – jej zdaniem rozwiązanie problemu leży w zmianie postaw, przemianie etycznej. Takiej, jaka niegdyś doprowadziła do obalenia niewolnictwa.

Możemy zmienić wszystko – zachęca Klein, proponując odwagę wyobraźni. A gdyby tak zaufać naukowcom i inżynierom, którzy stworzyli już realistyczny i alternatywny scenariusz przyszłości?

Wykazali, że w ledwie 20 lat możemy zlikwidować przemysł paliwowy, przestawić się na zieloną energię, pracować mniej i żyć lepiej w społeczeństwach bardziej zrównoważonych. Kryzys klimatyczny, w który właśnie weszliśmy, jest doskonałą okazją do przebudowy.

Książkę przetłumaczono na 20 języków, sprzedano milion egzemplarzy. Jest trzecim po „No Logo" i „Doktrynie szoku" globalnym bestsellerem Klein poświęconym czemuś, o czym rozpaczliwie staramy się zapomnieć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA