fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

„Influenza magna”: Czy geniusze są nienormalni?

materiały prasowe
Akcja najnowszej powieści Bogusława Chraboty pt. Influenza magna. U progów wieczności obejmuje zasadniczo czas wielkiej wojny (I wojna światowa) w latach 1914-1918, z retrospekcjami sprzed wojny. Rozgrywa się na obszarze imperium Austro-Węgier, europejskiego mocarstwa u szczytu potęgi i blasku.

Główne postaci powieści nie są fikcyjne, zanim rozpoczyna się powieść, autor wymienia ich nazwiska z krótkimi notatkami, rozdając role swoim bohaterom jak to czyni dramaturg w utworze scenicznym. Są to m.in. Franz Wiegemann (lekarz, oficer armii Austro-Węgier, kochanek Urszuli Wagner), Urszula Wagner – pielęgniarka w szpitalach w Krakowie, wyjechała później do Ameryki. Siegmund Freud (słynny profesor psychiatra, żyjący w Wiedniu, twórca psychoanalizy). Egon Schiele (genialny malarz, następca Gustava Klimta, cesarza wiedeńskiej bohemy, wybitny przedstawiciel ekspresjonizmu w malarstwie, zmarł na grypę pod koniec 1918 roku). Edith Harms (żona i modelka E. Schielego), Grete Trakl (siostra Georga Trakla, uzdolniona pianistka u progu kariery wirtuoza fortepianu, żona Artura Langena, zarazem kochanka między innymi Erharda Buschbecka, zginęła tragicznie prawdopodobnie w wyniku samobójstwa w 1917 roku), Georg Trakl (genialny poeta, dekadent, ekspresjonista, ukochany brat Grety, farmaceuta, ochotniczo zgłosił się do armii, zmarł śmiercią samobójczą w Krakowie na początku wojny). Tadeusz Boy Żeleński (polski lekarz i pisarz, tłumacz literatury francuskiej, oficer armii Austro-Węgier). Franciszek Chyłka (polski chłop, żołnierz armii Austro-Węgier, chorował na grypę). Kończy się Europa fin de sieclu, czas krynolin, oper i operetek, salonów artystycznych, teatru i filharmonii, przepychu klas posiadających. Ludzie grzeszą, nie przejmują się moralnością ani przykazami Bożymi, nagość i erotyzm wylewa się z obrazów budząc oburzenie z jednej strony, a uznanie z drugiej. Elita pije szampana, pławi się w rozrywkach, ale wypełnia się z dnia na dzień nudą, zepsuciem i nicością. Można powiedzieć, że duchowo umiera. Stąd słynne stwierdzenie F. Nietzschego o śmierci Boga, gdy tymczasem umierają duchowo przedstawiciele elit państwa i kultury. Umiera inteligencja. Śmierć w ich przypadku oznacza brak sensu życia, celu, ruchu. Wybucha wojna, nazwana wielką lub – po drugiej - pierwszą wojną światową, w którą zaangażowały się największe potęgi Europy.

   Powieść Bogusława Chraboty pokazuje losy bohaterów, obywateli Austro-Węgier, przedstawiając dramaty wojny nie tylko z perspektywy działań wojennych. Wojna jest w tej powieści raczej tłem, najważniejsi są uczestnicy zmagań armii austriackiej z wojskiem rosyjskim, szczególnie tacy jak pacjenci lekarza wojskowego Franza Wiegemanna, chirurga, który patrzy na wojnę z punktu widzenia szpitala wojskowego. Widzi ją jako krwawą rzeź, patrzy na urwane ręce, nogi, zmasakrowane twarze, rozprute brzuchy. Tak samo doświadcza realia wojny Georg Trakl, farmaceuta przydzielony do oddziału sanitarnego, doznając szoku wskutek bitwy pod Gródkiem w Galicji. Odesłany do szpitala w Krakowie z podejrzeniem o chorobę psychiczną, umiera śmiercią samobójczą wskutek nadużycia kokainy (mógł ją mieć od swego przyjaciela i wydawcy Ludwiga v. Fickera, który przyjechał z Tyrolu odwiedzić Trakla na kilka dni przed jego śmiercią). Okropności wojny ateista doktor Wiegemann przypisuje Bogu („Nikt Go nie widział w okopach”), u innych budzą zwątpienie, rozpacz, bunt społeczny (winne są elity żyjące w dobrobycie i oderwaniu od rzeczywistości). Ziemia wydawała się tuż przed wojną w bezruchu. „Tylko wojna mogła ją ożywić. Rozpętano więc wojnę”. O co w tej wojnie poszło, poza strzałami do arcyksięcia Ferdynanda w Sarajewie, które stały się pretekstem do konfliktu początkowo niewielkiego, ale później wmieszały się Francja i Rosja oraz Niemcy, wywołując konflikt światowy? Imperium ze stolicą w Wiedniu miało dość ziemi, ludności, fabryk, dóbr materialnych, pieniędzy. Tak samo Niemcy i Francja. Wojskowi nosili piękne mundury oficerskie, powszechnie kochano uroczystości z przemarszem wojska, podziwiano armaty, ciężkie karabiny maszynowe, kawalerię, aeroplany. Tak wyglądały parady i ćwiczenia wojskowe. Wiegemann mógł na wojnie jako lekarz ratować ciała poszarpane przez pociski, gdy tymczasem u ciężko rannych i umierających większa była potrzeba modlitwy i obecności księdza. Zastrzyk z morfiny przynosił chwilową ulgę, zaś dusza miała inne potrzeby niż tylko nóż chirurga.

Jakby było mało nieszczęść, przyszła zaraza, influenza magna, wielka grypa, jako kolejne stadium upadku epoki, belle epoque. Wojna rewolucjonizuje społeczeństwo, szczególnie żołnierzy w okopach i tych leżących na łóżkach szpitalnych, bo ci już wiedzą jak wygląda prawdziwa wojna. Wojna i grypa jak taran uderzają w tę epokę, wszystko się sypie, a do tego pochłania głównie młodych ludzi. Wiedeń to miasto nowych elit, zamożnych i korzystających z życia. Poeci, malarze, dziennikarze, kurtyzany, tancerki i aktorki, kabarety, opera i operetka. Pojawia się nowa forma, o której opowiadał Klimt: warczy jak motor współczesnego auta i rozjeżdża na miazgę całą dotychczasową formę. To samo działo się we Francji, w Rosji, w Niemczech. Tacy jak Schiele są forpocztą Nowoczesności. Artyści łamią schematy, utrwalone i zakurzone formy życia.

Każdy rozdział powieści Bogusława Chraboty zaczyna się od cytatu z wiersza Helian Georga Trakla w tłumaczeniu Wiesława Trzeciakowskiego. W całości ten sam wiersz autor zamieścił przy końcu książki. Helian to symboliczny i przejmujący autoportret Trakla, jego duszy i świata przez nią doświadczanego, ściśle związany z fabułą powieści. To wiersz - lustro, odbicie całej schyłkowej epoki. Bohater wiersza umieszczony został w gnijącej jesiennej scenerii, tchnącej zewsząd śmiercią.

Relacje między postaciami są w tej powieści pełne namiętności erotycznej, czego przykładem są Grete Langen (z domu Trakl) i Egon Schiele oraz Georg Trakl (homoerotyzm, prawdopodobne więzi kazirodcze z Gretą). Wprowadzają one do fabuły różne wątki i skłonności erotyczne, pełne dramatów i bolesnych powikłań. Takie postaci na ogół są w konflikcie z religią, moralnością i Panem Bogiem. Georg Trakl, niosąc brzemię tragizmu swego życia, pozostał człowiekiem wierzącym. Kochał Grete od dzieciństwa, ze wzajemnością, tym mocniej, że matka cierpiąca na silną depresję, nie mogła dać miłości swoim dzieciom. Mieli tylko siebie. Nic w ludzkim życiu nie jest przypadkowe. Wiedział o tym Zygmund Freud, znany twórca i praktyk psychoanalizy, szukający genialnych „wariatów” na swoje potrzeby badawcze. Grete zmarła w 1917, podczas szamotaniny z Schielem, Prawdopodobnie była to śmierć samobójcza. „Obita psychicznie” (kilka poronień, toksyczne romanse pozamałżeńskie, śmierć brata) cierpi na depresję. Po pobycie w zakładzie psychiatrycznym w Monachium nie polepszyło się ani trochę. Jadąc pociągiem z Berlina do Wiednia widzi oznaki końca epoki: żołnierze, brak elegancji i krynolin, ranni, urzędnicy czymś podenerwowani. W każdym toczyła się jakaś wojna. Zrozumiała, że także Schiele ją zdradzał i okradał z jej intymności, rzekomo dla sztuki. Początkowo Schiele widział jej piękne dłonie pianistki, nie ożenił się z nią, tylko z Edith Harms, także modelką, nadającą się na matkę jego dzieci. Schiele pokazywał kobiety inaczej niż Klimt, on je deformował, wulgaryzował. Są po prostu brzydkie. Pokazywał je jako skrót dramatu ludzkiego.Zwiększał przez taką formę ekspresję swoich obrazów. Malował też nagich chłopców i dziewczęta, narażając się na zarzuty nieobyczajności. Grete powie o Wiegemannie, że to „kolejny bydlak w moim życiu”. A Schiele? Też taki sam. Obraz, na którym Grete jest modelką, podpisał „Edith”, choć prawdziwa Edith była brzydka, a do tego Grete pod sercem nosiła dziecko Schielego! Rozwścieczona pobiegła do Galerii Sturm, licząc że tam go zastanie. Nie myliła się. Wywiązała się szamotanina, Schiele miał w kieszeni rewolwer, wyjął go, stał blisko Grety, padł strzał. Możliwe, że skierowała lufę w swoją głowę. Zanim to się stało, wykrzyczała do Schielego: „Obaj mnie wykorzystaliście. Ten tu (tj. Wiegemann) zabił dla pieniędzy mojego brata, a ty zdradziłeś mnie z Edith!”.

Świat nie jest taki, jaki powinien być (czysta idea), ale taki, jaki jest w danym czasie i miejscu, co często podkreśla Franz Wiegemann w swoich refleksjach i dialogach powieściowych.

Powieść kończy się wraz z rozpadem Austro-Węgier i upadkiem innych mocarstw (Niemcy, Rosja). Świat na nowo się zorganizuje, ale nie będzie już taki sam. W Rosji bolszewicy. W Niemczech słychać o nazistach, też socjaliści, tyle że narodowi. Są żądni odwetu za przegraną wojnę i nienawidzą Żydów. Ale jest dopiero początek tej nowej Europy. Doktor Tadeusz Boy Żeleński wraca z Wiednia do odrodzonej Polski, do Krakowa.

Ciekawa lektura, znakomicie pokazująca relacje między bohaterami utworu, można by rzec na sposób ekspresjonistyczny, dynamiczny, dobrze się czyta takie książki, które poprzez przeszłość pokazują czytelnikowi teraźniejszość. Autor powieści posiada dużą wiedzę o belle epoque, o ludziach schyłku XIX wieku, początku XX wieku, do tego niektóre nazwiska to ikony epoki, jak Freud czy Klimt, także Schiele i Trakl. Pisarz ujął to wszystko barwnie, soczyście. Widać w powieści uniwersalizm, a zarazem szukanie prawdy o indywidualnych losach konkretnych ludzi. Czy jesteśmy dziś inni niż bohaterowie powieści? Czy geniusze są nienormalni? A do tego pojawiła się w Europie i USA w 2020 roku wielka grypa (covid), potem  na niemal wszystkich kontynentach. Czy jest ona znakiem zapowiadającym rozpad cywilizacji? Wiele zjawisk i okropności u progów wieczności się powtarza, choć w innym czasie i w innej aranżacji.

Bogusław Chrabota, Influenza magna. U progów wieczności, Warszawa 2021, s. 336



Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA