fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Lekarze przewlekle chorzy i matki karmiące kierowani są do walki z koronawirusem

Lekarz podczas epidemii koronawirusa
Adobe Stock
Do zwalczania epidemii znów kierowane są matki świeżo po połogu i medycy przewlekle chorzy.

48 godzin na stawienie się do oddziału covidowego szpitala na Solcu, a stamtąd do Szpitala Południowego dostał 64-letni, przewlekle chory pediatra ze stołecznego szpitala. Wydane przez wojewodę polecenie dostarczyli mu do domu policjanci. Skierowanie do zwalczania epidemii w innym mieście dostała też rezydentka na urlopie macierzyńskim, która dwumiesięczną córkę karmi piersią.

Laktacja w kombinezonie

– Powtarza się historia sprzed roku, kiedy lekarze również kierowani byli do pracy na chybił trafił, bez weryfikacji ich sytuacji rodzinnej, zdrowotnej czy zawodowej. Wówczas polecenia dostawały nawet osoby zmarłe i wydawało się, że po fali uzasadnionej krytyki urząd wojewódzki nauczył się weryfikować takie dane. Okazuje się, że nie – mówi Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, który wysłał do wojewody Konstantego Radziwiłła pismo z pytaniami o pilny tryb skierowania i „potrzeby dotyczące rotacji personelu medycznego na obszarze województwa, jakie przewiduje w najbliższych tygodniach".

Rzeczniczka wojewody Ewa Filipowicz tłumaczy, że urząd wysłał już po 14 skierowań dla lekarzy i pielęgniarek. Będzie wysyłał kolejne, by odpowiedzieć na potrzeby Szpitala Południowego, który do zapełnienia grafików potrzebuje ok. 200 osób. Placówka należy do miejskiej spółki Solec, do której urząd wojewódzki miał wysłać nazwiska 235 ochotników, jacy zgłaszali się do szpitali tymczasowych przez specjalną stronę. Miasto twierdzi, że listy nie dostało.

– Natomiast osoby, które są z takiego polecenia wyłączone ustawowo, mogą odwołać się od decyzji wojewody – mówi Ewa Filipowicz.

– Tyle że odwołanie nie wstrzymuje wykonania decyzji, a niestawienie się do pracy w wyznaczonym terminie grozi karą nawet do 30 tys. zł – mówi Justyna Bogucka-Czapska z Porozumienia Rezydentów OZZL. – Trudno mi sobie wyobrazić, że świeżo po połogu karmiąca matka co 1,5 godziny rozbiera się z kombinezonu, by bezpiecznie ściągnąć pokarm dla dziecka, by nie zaburzyć laktacji. Czy szpitale covidowe zapewniają laktatory dla personelu? Uważam, że tą sprawą powinien zająć się rzecznik praw dziecka, bo łamane są prawa nie tylko matki, ale i dziecka – dodaje dr Bogucka-Czapska, rezydentka pediatrii pracująca na oddziale pediatrii i noworodków.

Skierowania do pracy przy zwalczaniu epidemii dostali medycy nie tylko z Mazowsza. Na Lubelszczyźnie otrzymały je 34 osoby, w tym 8 lekarzy, 21 pielęgniarek, 4 ratowników medycznych oraz technik elektroradiologii. Są jednak województwa, jak zachodniopomorskie czy wielkopolskie, w których podczas trzeciej fali nie wydawano jeszcze żadnych skierowań do pracy.

Samotny rodzic chroniony

Prawo do skierowania pracowników medycznych do zwalczania epidemii daje wojewodzie art. 47 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczanie zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Nie może jednak do niej skierować osób, które nie ukończyły 18 lat bądź ukończyły 60 lat w przypadku kobiet lub 65 lat w przypadku mężczyzn, kobiet w ciąży, osób samotnie wychowujących dziecko do 18 lat lub osób wychowujących dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Polecenie nie dotyczy także niezdolnych do pracy, inwalidów lub osób z chorobami przewlekłymi, a także zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, posłów i senatorów.

Rafał Kania radca prawny, partner w kancelarii Sendero

Jeżeli polecenie jest niezgodne z prawem albo narusza prawa pracownicze, pracownik ma nawet obowiązek odmówić jego spełnienia. Wynika to z orzecznictwa Sądu Najwyższego. Wykonanie polecenia niezgodnego z prawem jest wręcz przyczyną uzasadniającą rozwiązanie umowy o pracę. Prostym sposobem jest odmowa wykonania, jeśli narusza ono przepisy. W wyznaczaniu osób do zwalczania epidemii powinien wesprzeć wojewodę dyrektor placówki, z której medyk jest kierowany. Trudno mi sobie wyobrazić, by osoby te mieli sprawdzać urzędnicy wojewody. Taka sytuacja może wskazywać na trudność komunikacyjną. Być może szefowie placówek nie poczuwają się do informowania wojewody o istotnych kwestiach dotyczących tego pracownika, np. jego zdrowia czy sytuacji rodzinnej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA