fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Lekarze dostaną mniej bloczków z drukami L4. Mają wstawiać e-zwolnienia

AdobeStock
W lutym lekarze dostaną tylko cztery bloczki z drukami, a w marcu trzy. Może ich zabraknąć w okresie grypy.

Dotąd na początku roku lekarz brał z ZUS po 10, a czasem nawet 20 bloczków na zwolnienia. A styczeń, luty i marzec to standardowo już w Polsce szczytowy okres zachorowań na grypę i inne choroby górnych dróg układu oddechowego. W tym roku w przeddzień wdrożenia elektronicznego systemu wystawiania zwolnień lekarskich ZUS zaczął ograniczać lekarzom dostęp do druczków ze zwolnieniami. W lutym mają dostać tylko cztery bloczki po 25 zwolnień, w marcu trzy, w kwietniu dwa, a w maju i czerwcu już tylko po jednym.

Stracą pacjenci

Porozumienie Zielonogórskie alarmuje: ograniczenia są zbyt drastyczne, bo nie wszyscy mają w gabinetach systemy informatyczne gotowe do sprawnego wystawiania e-zwolnień. W wielu przychodniach trwają jeszcze prace nad ich wdrożeniem, więc restrykcyjne zasady wprowadzane przez ZUS mogą odbić się negatywnie na pacjentach, których stan zdrowia wymaga przerwy w świadczeniu pracy.

– Ograniczenia ZUS zaskakują tym bardziej, że dotykają nas w pełni sezonu grypowego, gdy mamy zwiększoną liczbę infekcji – podkreśla Wojciech Pacholicki, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego. – W tym okresie zdarza się, że dziennie wystawiamy po kilkanaście zwolnień. Gdy jeden bloczek zawiera 25 druków, nietrudno sobie wyobrazić, że lekarzowi zabraknie formularzy, a nie jest jeszcze gotowy do wystawiania e-zwolnień, zwłaszcza że ma na to czas do lipca.

Najgorzej będzie w maju, gdy lekarz dostanie na cały miesiąc tylko jeden bloczek, który może wykorzystać w ciągu kilku dni. Co wtedy?

– Zgodnie z obecnymi przepisami lekarz, któremu zabraknie papierowych zwolnień, musi przerwać leczenie pacjentów i biec do ZUS po kolejny bloczek. Tam musi odstać swoje w kolejce do okienka – mówi Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. – Jeżeli ZUS będzie ograniczał dostęp do papierowych zwolnień lekarskich ZUS ZLA, zaczniemy wystawiać zaświadczenia na drukach MZ L 1, czyli zaświadczeniach lekarskich ogólnego zastosowania, w których będziemy potwierdzać dane pacjenta i okres choroby.

– Tyle że jest to tylko usprawiedliwienie nieobecności w pracy, natomiast nie upoważnia do otrzymania zasiłku chorobowego. Zatem stracą na tym pacjenci – zaznacza Pacholicki.

ZUS już nie drukuje

– Zapewniam, że dla wszystkich wystarczy papierowych zwolnień lekarskich – mówi Wojciech Andrusiewicz z Centrali ZUS w Warszawie. – Ograniczenia wynikają z tego, że od lipca 2018 r. zwolnienia lekarskie będą mogły być wystawiane wyłącznie w formie elektronicznej, nie drukujemy więc już więcej papierowych bloczków. Staramy się tak gospodarować zapasami, aby papierowych zwolnień starczyło dla wszystkich w całej Polsce.

Lekarze nieoficjalnie komentują, że obecne działania ZUS to przymiarka do wdrożenia elektronicznego systemu zwolnień lekarskich od 1 lipca 2018 r. i próba wymuszenia na nich rezygnacji z papierowych zwolnień już teraz. Nie mają jednak wątpliwości, że takie rygorystyczne podejście odbije się po zmianach na pacjentach.

– Nie jesteśmy przeciwni nowym rozwiązaniom, szczególnie że ZUS udało się w ostatnim czasie dopracować aplikację do wystawiania zwolnień w formie elektronicznej – zauważa Pacholicki z Porozumienia Zielonogórskiego. – Problemy leżą gdzie indziej. Jednym z nich jest brak dostępu do internetu na niektórych obszarach, co spowoduje, że lekarz wystawiający zwolnienia będzie miał tam dwa razy więcej pracy, aby najpierw wystawić papierowe zwolnienie, a następnie wprowadzić je do systemu. Poza tym około miliona małych pracodawców nie podłączyło się do nowego systemu i dla nich i tak trzeba będzie drukować zwolnienie na papierze.

– Wprowadzenie systemu elektronicznego wystawiania zwolnień spowoduje, że ten obowiązek zostanie w pełni przeniesiony na lekarzy, którzy i tak mają już za dużo obowiązków – zauważa Bożena Janicka, prezes PPOZ. – Obecnie to pielęgniarki czy specjalni sekretarze medyczni wypełniają druki, a lekarz jedynie stempluje i podpisuje zwolnienie. Po zmianach dostęp do nowego systemu będzie miał wyłącznie lekarz. Załatwianie formalności zabierze jego cenny czas, który mógłby poświęcić pacjentom.

Dlatego lekarze zaapelowali już do minister rodziny Elżbiety Rafalskiej o wydłużenie okresu przejściowego, podczas którego mogą wystawiać papierowe zwolnienia. Na razie usłyszeli zdecydowane „nie". Lekarze mówią, że jest tylko kwestią czasu, aż to stanowisko zmieni się na tak.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl

Opinia

Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Informatyzacja w każdej dziedzinie, w tym w ochronie zdrowia, jest nieuchronna i to rozumiemy. Nie podoba nam się jednak przymus wystawiania elektronicznych zaświadczeń o niezdolności do pracy, gdy nieuporządkowany jest całościowy system e-zdrowia i wobec braku dostatecznego przygotowania systemu e-zwolnień. Nie rozumiemy, czemu rezygnacja ze zwolnień papierowych ma być taka kategoryczna. Brak wersji papierowej bardzo ograniczy pracę lekarzom seniorom, utrudni lekarzom na wizytach domowych, gdzie pojawią się problemy z łączem, i stworzy bardzo trudne sytuacje w razie awarii systemu w mniejszych miejscowościach. Naprawdę należy dobrze się zastanowić nad jakimkolwiek ograniczaniem zwolnień papierowych – póki cały system e-zdrowia nie będzie wdrożony.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA