fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Pogrzebane szanse fundacji "Nie lękajcie się"

Adobe Stock
Brak szczerości byłego prezesa fundacji „Nie lękajcie się" oraz próby zbicia politycznego kapitału na ofiarach pedofilii spowodowały, że fundacja stanie się organizacją niszową.

– Podejrzewam, że ta fundacja nie utrzyma się długo, jeśli działające w niej osoby będą dalej postępowały w ten sposób. Zbudowano ją na kłamstwie, oszustwie i manipulacji – stwierdził w wywiadzie dla Onetu Mariusz Milewski, który postanowił opuścić szeregi fundacji „Nie lękajcie się", pomagającej ofiarom pedofilii, w której działał od 2014 roku. – Od początku nie chciałem, żeby ofiary księży pedofilów były mieszane do polityki – dodał.

To stwierdzenie i odejście Milewskiego z fundacji jest dla niej właściwie końcem działalności. Bo choć po skandalu związanym z Markiem Lisińskim fundacja usiłuje jeszcze ratować twarz – zleciła m.in. kontrolę swoich wydatków od momentu założenia do 31 maja 2019 roku, a przeciwko byłemu prezesowi złożyła doniesienie do prokuratury w sprawie wyłudzenia pieniędzy od podopiecznej fundacji – to Milewski wbił jej właściwie nóż w plecy. Jego odejście oznacza bowiem, że fundacyjny ster dzierżą teraz głównie osoby, które uznały, że temat pedofilii w Kościele jest na tyle nośny i emocjonalny, że da się na nim zbudować polityczny kapitał. Osoby pokrzywdzone są być może ważne, ale ważniejsze jest utrzymanie się przy politycznym życiu.

Było to widać chociażby w działaniu posłanki Joanny Scheuring-Wielgus. Chociaż wspomagała działalność fundacji od kilku lat, to dopiero gdy w połowie 2018 roku opuściła szeregi Nowoczesnej zaangażowała się bardziej. Była jedną ze współautorek mapy pedofilii oraz raportu, który w lutym tego roku trafił do papieża Franciszka. Krótko potem dołączyła do ugrupowania Roberta Biedronia, który zapowiada rozliczenie Kościoła z pedofilii i z drugiego miejsca startowała do europarlamentu. I choć jeszcze przed wyborami do PE była jedną z sygnatariuszek apelu do polityków „o niewykorzystywanie tragedii dzieci-ofiar księży pedofilów do bieżących rozgrywek politycznych", nie przeszkadzało jej to w budowaniu własnego wizerunku. Prawdopodobnie gdyby nie żenująca wpadka z oddaniem psów do schroniska – ponoć w związku z alergią na psią sierść – prawdopodobnie weszłaby do europarlamentu.

Niewykluczone też, że gdyby na jaw nie wyszła sprawa Marka Lisińskiego, jego nazwisko znalazłoby się na liście którejś z partii (pewnie Wiosny) na jesienne wybory do Sejmu.

Fundacja ma wprawdzie jeszcze w swoim składzie stołeczną radną Agatę Diduszko-Zyglewską, ale gołym okiem widać, że budowa jakiejś partyjnej przybudówki w oparciu o osoby wykorzystywane w przeszłości seksualnie przez duchownych nie wypaliła.

Osoby takie, które mają żale i pretensje do Kościoła, a które nigdy nie skorzystają z jego pomocy, widziały w fundacji „Nie lękajcie się" szansę dla siebie. Była ona też jakąś szansą dla samego Kościoła, który – mając do czynienia z podmiotem uważnie patrzącym mu na ręce – mógłby być może nieco odważniejszy w swoich działaniach. Niestety polityka i towarzyszące jej manipulacje te szanse zmarnowały. Fundacja stanie się niszową organizacją, z której zdaniem nikt poważny nie będzie się liczył.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA