fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Kazimierz Michał Ujazdowski: Wierni to także obywatele

Kazimierz Michał Ujazdowski
Będzie lepiej dla Kościoła w Polsce, jeśli w debacie publicznej w coraz większym stopniu będą uczestniczyli ludzie świeccy - pisze Kazimierz Michał Ujazdowski
fot. Kancelaria Senatu RP
Depolityzacji Kościoła nie należy utożsamiać z odebraniem mu prawa do zabierania głosu w sprawach społecznych – pisze senator z klubu Koalicji Obywatelskiej.

Kościół hierarchiczny w Polsce z własnej winy doświadcza ciężkiego kryzysu, który musi zmienić jego rolę w życiu społecznym i publicznym. Ujawnienie nadużyć seksualnych oraz obciążenie wielu biskupów zarzutami ochrony sprawców krzywd małoletnich poważnie skruszyło autorytet Kościoła.

Jednocześnie Kościół płaci wysoką cenę polityzacji. Bez wątpienia korzystanie w ostatnich latach z protekcji partii rządzącej, czyli ugruntowany sojusz ołtarza z tronem, uczyniło wielu duchownych stroną politycznego sporu ze szkodą dla podstawowej misji Kościoła, jaką jest ewangelizacja i towarzysząca jej działalność w sferze społecznej, kultury i wychowania. Zarówno względny moralne oraz prawne, jak i sama odpowiedzialność za przyszłość wspólnoty religijnej wymagają surowego rozliczenia przestępstw.

Jednocześnie uczciwość zobowiązuje do tego, by właśnie w tej sytuacji przypomnieć, że obrazu Kościoła w Polsce nie da się zredukować do gorszących przypadków. Co więcej, egzekwowanie odpowiedzialności nie powinno być okazją do przyjęcia rozwiązań ustrojowych redukujących zakres wolności religijnej w Polsce, chronionej nie tylko przez polską konstytucję, ale także przez europejską tradycję prawną.

Autentyczna skromność

Nie mam wątpliwości, że nieuchronnym, a przy tym bardzo pozytywnym skutkiem kryzysu będzie utrata uprzywilejowanej pozycji struktur hierarchicznych Kościoła oraz bezpośredniego oddziaływania biskupów na życie polityczne. Wymiar sprawiedliwości nie może z przymrużeniem oka traktować przestępstw duchownych.

Zapowiadająca się przemiana nastąpi z pożytkiem dla Kościoła w Polsce, pozwoli na oczyszczenie i podkreślenie tego, co najbardziej wartościowe w polskim Kościele. Myślę o ofiarnej pracy wielu zakonnic, zakonników, wielu duchownych diecezjalnych tworzących Kościół skromny, prowadzący swą misję bez ostentacji, blisko wiernych i w autentycznym szacunku dla nich.

Totalni krytycy Kościoła w Polsce nie zauważają tego fragmentu rzeczywistości. Nie chcą też dostrzec, że wspólnotę religijną tworzą tysiące świeckich, dla których wiara jest autentycznym wyborem zasługującym na szacunek. Ujawnione przestępstwa nie mogą także zmienić obrazu historycznej roli Kościoła Katolickiego po wojnie, którą przypomniał na łamach „Rzeczpospolitej” Aleksander Hall. Bez wątpienia Kościół dzięki mądrej i realistycznej linii Prymasa Wyszyńskiego walnie przyczynił się do ocalenia dużej sfery niezależności społeczeństwa, a tym samym do odzyskania niepodległości.

Ważne prawo

Głoszenie idei konfrontacyjnego, ostrego rozdziału Kościoła od państwa stanowi próbę wykorzystania kryzysu do redukcji ochrony wolności religijnej. Przypomnieć wypada, że europejskim standardem jest szeroka ochrona wolności religijnej. Art. 10 Karty Praw Podstawowych UE stanowi, że prawo to obejmuje wolność zmiany religii lub przekonań oraz wolność uzewnętrzniania indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swej religii lub przekonań przez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i uczestnictwo w obrzędach”. Daje zatem podstawę – podobnie jak art. 9 europejskiej konwencji praw człowieka i obywatela – do obecności religii w sferze publicznej, w tym jej nauczania na zasadach dobrowolności w szkołach publicznych.

Polski model wolności religijnej oraz przyjęta po 1989 r. formuła niezależności wraz ze współpracą Kościoła i państwa mieści się w europejskich ramach. Można sądzić, że jest bliska rozwiązaniom niemieckim. Złem jest nie istnienie tego modelu, lecz wynaturzenie go poprzez wprowadzenie politycznych, a także majątkowych przywilejów kosztem dobra publicznego, a jednocześnie dobra samego Kościoła.

Francja jest wyjątkiem

Dlatego usunięte powinny zostać wszelkie przejawy dyskryminacji wyznawców innych religii oraz ludzi niewierzących – także te, które zdarzają się w związku z nauczaniem religii w szkole. To istnienie tych przywilejów i złych praktyk stanowi rdzeń problemu, nie zaś sam model ustrojowy, którego sensem jest szeroka ochrona wolności religijnej, zarówno w indywidualnym, jak i wspólnotowym sensie.

Francuski model relacji Kościół–państwo, z jego założeniem całkowitej nieobecności treści oraz symboliki religijnej w sferze publicznej, wynika z bardzo specyficznych doświadczeń historycznych Francji i nie jest europejską normą. Tworzy też poważne trudności dla pożądanej dobrowolnej współpracy władz publicznych oraz wspólnot religijnych w dziedzinie społecznej.

Potrzeba tej współpracy jest coraz silniej odczuwana w samej Francji, a jeszcze bardziej w innych krajach europejskich. Prezydent Emmanuel Macron w kwietniu 2018 r. w Kolegium Bernardyńskim zaapelował o zaangażowanie katolików w życie publiczne, podkreślając zasługi francuskich wiernych Kościoła z różnych stron politycznego spektrum: Charlesa de Gaulle’a, Roberta Schumana i Jacquesa Delorsa. Przypomnieć wypada, że również Unia Europejska widzi pożytki płynące ze stałego dialogu ze wspólnotami religijnymi.

Przestrzeń dla świeckich

Wreszcie kwestia ostania. Pożądanej depolityzacji Kościoła nie można identyfikować z odebraniem mu prawa do zabierania głosu w sprawach społecznych i publicznych. Niektórzy zachowują się tak, jakby Kościół miał dopasować się bądź do agendy progresywnej, bądź konserwatywnej. Obie tendencje świadczą o zaniku kultury wolności. A przecież Kościół ma prawo korzystać ze swobody wypowiedzi i prawa do krytyki każdej władzy, a także do przypominania jej o obowiązkach społecznych.

Radykalny rozdział Kościoła od spraw publicznych nie zlikwiduje zresztą społecznego znaczenia katolicyzmu, a zapewne przyczyni się do większej polaryzacji, wzmacniając tendencje skrajne, które żywią się konfliktem z oficjalnym porządkiem, szczególnie gdyby odnosił się on wrogo do religii i uczuć ludzi wierzących.

Osobną kwestią jest to, że – jak rekomendował znakomity konstytucjonalista niemiecki Ernst Wolfgang Böckenförde – będzie lepiej dla Kościoła, jeśli debata publiczna będzie w coraz większym stopniu udziałem świeckich. W tekście „Pozycja i znaczenie religii” Böckenförde pisał: „Pozytywne oddziaływanie na kształtowanie porządku prawnego i porządku życia społecznego, w tym transponowanie treści religijnych w materię świata, jest dziś przede wszystkim zadaniem wiernych jako obywateli”.

Żeby tak się stało, potrzeba wielkiej pracy oraz skromności po stronie Kościoła instytucjonalnego.

Autor jest prawnikiem, profesorem Uniwersytetu Łódzkiego. Pełni mandat członka Senatu, gdzie należy do Klubu Koalicji Obywatelskiej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA