fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Biznes szybko nie wróci do normalności. Odbicie pod koniec roku?

Adobe Stock
Pomimo stopniowego odmrażania gospodarki większość branż nie liczy na szybki powrót do normalności. Eksperci przewidują, że odbijemy się dopiero pod koniec roku.

Ponad 60-procentowy w skali roku spadek liczby rejestracji samochodów dostawczych i ciężarówek w kwietniu. Ten jeden wskaźnik pokazuje, jak mocno kryzys wywołany przez koronawirusa dotknął branży transportowej i logistycznej. A tak naprawdę całej gospodarki, bo rynek samochodów użytkowych jest uważany za ważny barometr koniunktury gospodarczej.

Czytaj także: Polski rynek aut dobija do dna. Sprzedaż runęła

Jego kwietniowe wyniki nie najlepiej więc wróżą pozostałym branżom, pomimo pozytywnych sygnałów napływających z niektórych z nich. Pierwsze jaskółki ożywienia pojawiają się w branży hotelarskiej, której sprzyja rychłe – choć ograniczone – odmrożenie restauracji.

– Kraj wyraźnie się ruszył. Rezerwacji przybywa dosłownie z dnia na dzień – mówi Leszek Mięczkowski, prezes Grupy Dobry Hotel, do której należy 11 obiektów. Z danych portalu Noclegi.pl wynika, że turystyka krajowa może wręcz skorzystać na pandemii, bo pozbawieni możliwości wakacji za granicą Polacy częściej rezerwują pobyty w kraju.

Czytaj także: Odwilż w hotelach. Polacy ruszyli do letnich rezerwacji

Produkcję wznawiają też fabryki mebli – choć na ich planach cieniem kładą się najgorsze od lat nastroje konsumenckie. Michał Strzelecki, dyrektor Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, nie kryje obaw o to, że przestraszeni gospodarczymi konsekwencjami pandemii Polacy mogą odsuwać na przyszłość zakupy domowych sprzętów. A także inne większe wydatki, np. na auta czy sprzęt AGD, którego sprzedaż – od producentów do detalistów – spadła w kwietniu o ponad jedną piątą.

Czytaj także: Polskie fabryki mebli ruszyły

Według badania Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług Polacy ostrożnie wracają też do otwartych w maju galerii handlowych. Tymczasem to one są kluczowym miejscem sprzedaży dla branży odzieżowej, obuwniczej czy kosmetycznej. – W kwietniu sprzedaż kosmetyków spadła o 40–50 proc., a kosmetyki do makijażu straciły jeszcze więcej – ocenia Henryk Orfinger, współwłaściciel Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris i członek rady nadzorczej Polskiego Związku Kosmetycznego. Jak dodaje, branża urody, która w czasie pandemii radziła sobie, rozwijając sprzedaż online czy produkcję preparatów biobójczych, teraz liczy na ożywienie sprzedaży w galeriach handlowych czy w otwieranych wkrótce zakładach fryzjerskich i kosmetycznych.

Czytaj także: Sklepy długo będą się podnosiły z zapaści

Na powrót klientów liczą restauratorzy, choć część z nich nie wytrzymała lockdownu. Jak ocenia Jakub Sawulski, szef zespołu makroekonomii w Polskim Instytucie Ekonomicznym, jeśli unikniemy mocnego uderzenia drugiej fali pandemii, to polska gospodarka ma szansę na odbicie w kształcie litery U, a to oznacza, że pod koniec IV kwartału powinna już zacząć rosnąć. Jednak nawet wtedy do poziomu PKB z minionego roku wrócimy najwcześniej za dwa lata.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA