fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Johnson nie może pokonać choroby

Boris Johnson na kwarantannie przy Downing Street 11 jeszcze 2 kwietnia wspierał oklaskami brytyjską służbę zdrowia, dziś musi skorzystać z jej usług
AFP
Premier od niedzieli jest w szpitalu. Ma trudności z oddychaniem. – Nie umrze – zapewnia bliski mu pisarz. W poniedziałek premier Wielkiej Brytanii trafił na oddział intensywnej terapii.

– To silny, zdrowy człowiek. Będzie musiał przejść wiele tygodni rekonwalescencji, ale wyjdzie z tego – zapewnia „Rzeczpospolitą" David Goodhart, konserwatywny publicysta i autor bestselleru „The Road to Somewhere", wyjaśniającego przyczyny brexitu.

Czytaj także:

Boris Johnson na oddziale intensywnej terapii

Sytuacja wydaje się jednak poważna. W niedzielę po południu, rzecz rzadka, Elżbieta II wystąpiła w telewizji, aby dodać otuchy narodowi.

– Za kilka lat wszyscy będziemy mogli być dumni z tego, jak stawiliśmy czoła tej epidemii – powiedziała monarchini, która na znak nadziei miała na sobie zieloną sukienkę. Odwołała się też do swojego pierwszego wystąpienia radiowego w 1940 r. w czasie niemieckich nalotów na Londyn.

Boris Johnson chciał, aby ta podniosła atmosfera trwała jak najdłużej. Jednak dwie godziny po zakończeniu wystąpienia królowej jego lekarz uznał, że dłużej czekać już nie można: o godz. 20 premier pojechał do jednego ze szpitali prowadzonych przez Narodowy System Zdrowia (NHS). Choć skorzystał ze zwykłego samochodu, a nie karetki, godzinę później wiadomość wyszła na jaw i przesłoniła orędzie Elżbiety II.

– To jest zwykła wizyta kontrolna – zapewniali rzecznicy premiera. Jednak źródła „Guardiana" mówią, że Johnson ma coraz większe problemy z oddychaniem, nie ustępuje też wysoka temperatura. W szpitalu premier spędził noc z niedzieli na poniedziałek, nie wiadomo, kiedy będzie mógł go opuścić. Na miejscu lekarze przy użyciu specjalistycznego sprzętu sprawdzają, na ile wydolne są jego życiowe organy, w tym płuca i nerki.

– Jeśli po dziesięciu dniach kwarantanny Johnson ma nadal poważne objawy koronawirusa, to jest to z pewnością sygnał alarmowy. Dopóki pacjent całkowicie nie wyzdrowieje, nie może być pewny niczego – powiedział Sky News lekarz Ellie Cannon.

Wirusa u szefa rządu rozpoznano 27 marca. Odtąd mieszkał w izolacji przy Downing Street 11, nad ministerstwem finansów (pod nr 10 prywatne pomieszczenia są ciasne). Stąd kierował krajem. Współpracownicy zostawiali mu pod drzwiami dokumenty i jedzenie. Nieco przypominało to sposób, w jaki Winston Churchill dowodził obroną przed III Rzeszą w 1940 r. w zaadaptowanych piwnicach pod budynkami Ministerstwa Skarbu kilkaset metrów od Downing Street.

Ostatni raz do Brytyjczyków Johnson zwrócił się przez wideokonferencję w piątek.

– Jeśli będziemy wprowadzali konsekwentnie w życie plan kwarantanny, pokonamy wirusa – zapewnił. Ale widać było, że nie jest w formie.

– Wszyscy Amerykanie modlą się za niego. To jest mój wielki przyjaciel. Jestem pewien, że wyjdzie z tego, to mocny człowiek – zapewniał Donald Trump.

Po raz pierwszy w poniedziałek posiedzenie kryzysowe rządu poprowadził jednak szef brytyjskiej dyplomacji 46-letni Dominic Raab. Syn czeskiego Żyda, który uciekł w 1938 r. do Wielkiej Brytanii po zawarciu przez Zachód układu monachijskiego z Hitlerem, już w kampanii przed referendum w 2016 r. był zwolennikiem brexitu, choć wielką karierę polityczną zaczął dopiero w maju 2018 r., gdy Theresa May mianowała go ministrem ds. wyjścia kraju z Unii.

Jednak nawet, jeśli Raab był uważany za potencjalnego następcę Johnsona, to bliski torysom „Daily Telegraph" ostrzega, że już zaczęła się walka o to, kto ma przejąć schedę po premierze. Dominic Cummings, najważniejszy doradca Johnsona, autor strategii wielkiego zwycięstwa torysów w wyborach parlamentarnych w grudniu 2019 r. i wyprowadzenia kraju z Unii miesiąc później, sam złapał koronawirusa. Ważną rolę mogą teraz także odgrywać szef gabinetu Johnsona Michael Gove i minister zdrowia Matt Hancock.

Zastąpić szefa rządu, polityka o charyzmatycznej osobowości, nie będzie jednak łatwo. Tym bardziej że z końcem roku kończy się też okres przejściowy w relacjach ze Wspólnotą i jeśli nie uda się zawrzeć nowej umowy o współpracy z kontynentem, brytyjską gospodarkę czeka kolejny dotkliwy cios. Bo i bez tego zdaniem banku Nomura królestwo zmierza do najgłębszego kryzysu od 1921 r. ze spadkiem dochodu narodowego sięgającym niemal 8 proc. i bezrobociem, które dotknie 6 mln osób, 21 proc. siły roboczej.

Ale być może szef rządu do pewnego stopnia ponosi konsekwencje własnej nieostrożności. Pod wpływem Cummingsa oraz głównego doradcy naukowego rządu Patricka Vallance'a, premier długo hołdował teorii „zbiorowej odporności". zgodnie z która, jeśli ok. 70 proc. społeczeństwa szybko złapie wirusa i zbuduje odporność, to choroba przestanie być groźna. Premier dopiero 16 marca zaczął apelować o unikanie pubów i pracę zdalną, a twarde prawo w tej sprawie wprowadził jeszcze później. Dziś Wielka Brytania ma ok. 10 razy więcej osób zarażonych koronawirusem i ok. 50 razy więcej zmarłych niż Polska. Zdaniem „New York Timesa" ta różnica w skuteczności walki z epidemią powoduje, że zauważalna część spośród ok. 800 tys. Polaków mieszkających na Wyspach zdecydowała się na powrót do kraju.

Opinia dla „rz"

Mark Francois, przewodniczący eurosceptycznej frakcji Partii Konserwatywnej (ERC)

Premier ma nieco podwyższoną temperaturę, pojechał w niedzielę wieczorem do szpitala, aby przeprowadzić odpowiednie badania. Nie chodzi jednak w żadnym wypadku o nagłą interwencję. Mamy nadzieję, że wyniki analiz okażą się korzystne. Boris Johnson nadal wypełnia obowiązki premiera z łóżka szpitalnego. Pierwszy sekretarz stanu Dominic Raab, który równocześnie kieruje naszą dyplomacją, przewodził co prawda w poniedziałek posiedzeniu gabinetu, ale oczekujemy, że premier szybko znów będzie grał i tę rolę. Rząd od początku kierował się w walce z koronawirusem zaleceniami naukowców, próba wdrożenia teorii „zbiorowej odporności" nie była błędem. Stajemy dziś wobec takich samych wyzwań jak reszta świata. Mam nadzieję, że ekspansja wirusa zostanie powstrzymana, ale nikt nie wie, kiedy to się stanie. To jednak nie wpływa na negocjacje z Unią: można je prowadzić zdalnie. —not. j.bie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA