fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Kultura zaskoczona otwarciem. Zdecydują widzowie

Czerwony nosy Jana Klaty
„Czerwony nosy” Jana Klaty będą miały premierę w Teatrze Nowym w Poznaniu 12 lutego
materiały prasowe
Branża kin i scen cieszyłaby się powrotem do grania bardziej, gdyby nie została zaskoczona.

Od 12 lutego można otwierać kina, teatry, filharmonie i grać z połową widowni. Warunkowo, bo po dwóch tygodniach może nastąpić zamknięcie.

– Prosiliśmy władze o powiadomienie nas o dacie otwarcia kin z czterotygodniowym wyprzedzeniem, ta decyzja nas zaskoczyła. Nie otworzymy się – mówi szef kinowej sieci „Helios" Tomasz Jagiełło.

Multipleksy mają ogromny problem. Gdy kina obejmuje lockdown, są zwolnione z opłat za czynsz. Od 12 lutego będą musiały go płacić, otworzą się czy nie. Koszty rozruchu są olbrzymie, a brak nowego repertuaru wróży klęskę.

Gdzie są aktorzy

Otworzą się małe sale. – Ruszą 192 kina. Korzystamy z pomocy Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF), jesteśmy zobligowani do otwarcia – mówi Marlena Gabryszewska, szefowa Sieci Kin Studyjnych. – To dobry moment: brzydka pogoda, walentynki i brak konkurencji ze strony restauracji.

– Czekamy na decyzje – mówi Kinga Zych, UIP Polska. Ma świetne oscarowe tytuły, lecz ich premiery są też zależne od sytuacji w Ameryce, gdzie większość kin jest zamknięta. Inna firma dysponuje ciekawymi tytułami zagranicznymi, ale nie wprowadzi żadnego. Nie wiadomo, czy widzowie pójdą do kin, czy za dwa tygodnie wszystko znowu się zamknie.

Kilka zagranicznych nowości proponują M2Films i Best Film zapowiadający film „Helmut Newton. Piękna i bestia" z Charlotte Rampling i Isabellą Rossellini. Aurora wróci z „Tylko zwierzęta nie błądzą". Przed lockdownem był na ekranach dzień. Generalnie na nieograne tytuły trudno liczyć.

Jakub Duszyński, dyrektor Gutek Film, zapewnia, że wkrótce pokaże dwa polskie głośne tytuły – przedpremierowo zwycięzcy festiwalu gdyńskiego „Zabij to i wyjedź z tego miasta" Mariusza Wilczyńskiego. Ale premiera będzie dopiero 19 marca. „Sweat" Magnusa von Horna z zobaczymy 9 kwietnia.

PISF szykuje wsparcie dla rodzimych producentów i dystrybutorów. Mogą liczyć na zwrot 20 proc. budżetu filmu, pokrycie części kosztów – marketingu i zakupu kopii.

Z kolei środowisko sceny prowadziło rozmowy o kontynuacji Funduszu Wsparcia Kultury i kolejnej tarczy. Przed ogłoszeniem decyzji w resorcie kultury mówiło się też o graniu przy 25 proc. widzów w późniejszym terminie.

– W czwartek poinformowałem zespół, że w lutym nie zagramy – mówi Jan Englert, dyrektor artystyczny Narodowego. – Do poniedziałku wywiesimy repertuar. Damy trzy premiery: ponowną „Sonaty jesiennej" 20 lutego, „Trzech sióstr" 27 lutego i 7 marca „Śniegu". Teatr pracował, ale wiele zależy od widzów.

Niewiadomą jest, czy dyrektorzy zbiorą obsady do grania. Repertuary tworzy się z wyprzedzeniem. Wielu aktorów zaangażowało się do seriali.

– Jesteśmy zaskoczeni, wiele wskazywało na to, że teatry ruszą w okresie Wielkanocy lub na Międzynarodowy Dzień Teatru 27 marca – powiedział Adam Orzechowski, dyrektor Wybrzeża w Gdańsku. – Obdzwaniam pracowników, część poszła na urlopy. Nie wiem, czy zaczniemy 12 lutego, ale chcemy wykorzystać szansę na sprzedaż 50 proc. biletów.

– Słyszałem, że Instytut Teatralny miał przygotować akcję informującą o otwieraniu teatrów, żeby przygotować publiczność. Nie jesteśmy zamrażarką, z której wyjmuje się gotowy produkt – mówi Igor Michalski, dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni. – Grając wielkie produkcje przy połowie widowni, ponosilibyśmy straty 20–30 tys. co wieczór. Dlatego przeniesiemy na dużą scenę spektakle ze sceny kameralnej – „Avenue Q" i „Szalone nożyczki". Ale przecież po dwóch tygodniach mogą nas znowu zamknąć!

– Ponieważ mamy próby do kwietniowej premiery, prawie cały zespół jest w stolicy i gramy z marszu „Aidę" – cieszy się Wojciech Kępczyński, szef Romy. – Walentynkowy spektakl sprzedał się błyskawicznie

– Jesteśmy zaskoczeni, ale 12 lutego damy premierę „Czerwonych nosów" Jana Klaty, potem zagramy nowe tytuły „Krzycz. Byle ciszej" i „Matkę" Witkacego – zapowiada dyrektor Piotr Kruszczyński z Nowego w Poznaniu.

Orkiestra na widowni

Opera Narodowa zaprosi widzów na pierwszy spektakl dopiero 25 lutego. Bilety na balet „Romeo i Julia" są już w sprzedaży. Premierowe choreograficzne „Kreacje" przygotowywane na połowę lutego zostały przeniesione do internetu, a teraz nie da się już ich przywrócić na scenę. Nie będzie prezentacji lubianych „Carmina burana", bo wymagają za dużej obsady.

Regularne spektakle pojawią się w Operze Narodowej dopiero w marcu, zaś dwie premiery, operowa i baletowa, dopiero w kwietniu i w maju.

14 lutego zaprosi widzów na „Nabucca" Verdiego Teatr Wielki w Łodzi. – To sygnał dla widzów, że czekamy na nich – mówi „Rz" dyrektor Dariusz Stachura. – Część miejsca zajmie orkiestra, by muzycy czuli się bezpieczni. Na pewno trzeba będzie wybierać spektakle skromniejsze.

Na walentynkową niedzielę Opera Śląska w Bytomiu zaplanowała streaming przedpandemicznej premiery, „Napoju miłosnego" Donizettiego.

– Pokażemy spektakl online, a jednocześnie udostępnimy połowę miejsc na drugim balkonie. Na parterze będzie rozmieszczona orkiestra – mówi dyrektor Łukasz Goik. – Zasady bezpieczeństwa są u nas bardziej skomplikowane niż w teatrach dramatycznych czy w filharmoniach. Opera musi być widowiskiem. Nie da się usunąć połowy muzyków lub zrezygnować z chóru.

W innych operach decyzje zostaną ogłoszone w tym tygodniu, ale powrót do normalności potrwa nawet miesiąc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA