fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Co zrobić w przypadku zatankowania paliwa i braku pieniędzy

Fotorzepa, Bartek Sadowski BS Bartek Sadowski
Po wlaniu benzyny do baku może się okazać, że nie mamy portfela, pieniędzy i możliwości zapłaty.

W czasie majówki widok pracownika, który mówi do kierowcy: albo pieniądze, albo policja, może być częsty. Jak rozwiązywać ten klincz? Paliwa nie da się przecież odłożyć na półkę. Stacje nie mają też obowiązku zapewnienia konsumentowi bezgotówkowej, a tym bardziej odroczonej płatności.

– Wbrew „strachom" pracownika stacji policja raczej nie interweniuje w takich przypadkach, chyba że są podejrzenia oszustwa i poważne wątpliwości co do tożsamości klienta – mówi Dawid Marciniak, komisarz z Komendy Głównej Policji.

Jest wiele pośrednich rozwiązań, które w praktyce są stosowane. W interesie obu stron jest przecież dojście do szybkiego rozwiązania problemu. Klient może np. skontaktować się z kimś z rodziny lub przyjaciół, aby dokonał przelewu lub dowiózł pieniądze, ale nie może to stwarzać nadmiernej uciążliwości. Gorzej, gdy klient nie ma ani pieniędzy, ani dokumentów.

– Racjonalne w takiej sytuacji jest rozwiązanie, że kierowca, który nie jest w stanie zapłacić za paliwo, wypełnia oświadczenie, zawierające jego dane z dowodu osobistego lub jakiegokolwiek innego dokumentu, potwierdzającego czy choćby wskazującego jego tożsamość, w którym zobowiązuje się do zapłaty należności w określonym terminie – wskazuje Szymon Topa, radca prawny. – Po bezskutecznym upływie terminu stacja będzie mogła powierzyć sprawę policji, opierając się na danych z oświadczenia kierowcy, lub skierować sprawę do sądu – dodaje.

– Tankując paliwo bez świadomości nieposiadania środków pieniężnych, nie popełniamy żadnego czynu zabronionego, wzywanie policji nie ma więc najmniejszego sensu – mówi Artur Grajewski, sędzia cywilny z Warszawy. – W mojej ocenie są dwa wyjścia. Pierwsze: stacja paliw wystawia imienną fakturę VAT, którą własnoręcznie podpisuje (akceptuje) klient. Drugie, odręcznie wystawia weksel własny (nie jest do tego potrzebny żaden urzędowy blankiet, wystarczy czysta kartka papieru) i wręcza go obsłudze stacji. Oba dokumenty będą podstawą do domagania się wydania przez sąd nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym, co ułatwi stacji paliw ewentualne dochodzenie roszczenia, maksymalnie zabezpieczając interesy właściciela przedsiębiorcy – dodaje sędzia.

Podpis na oświadczeniu lub wekslu może być jednak sfałszowany, ale wtedy tankujący naraża się na odpowiedzialność za przestępstwo, i to pewnie wykluczy większość ryzyka na stacji.

Zupełnie ryzyka w biznesie uniknąć się nie da. Nawet w restauracji zjedzonego obiadu nie można już oddać, a przecież może kosztować więcej niż paliwo.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA