fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Nieuchwytne miliardy Wiktora Janukowycza

Wiktor Janukowycz
Po ucieczce z kraju Janukowycz zamieszkał pod Moskwą
shutterstock
Kijów twierdzi, że odzyskał 1,5 mld dolarów ukradzionych przez eksprezydenta. Nikt jednak nie wie, co to za pieniądze.

– To nie są jakieś mityczne obligacje państwowe, ale 1,3 miliarda dolarów gotówką i około 200 milionów w obligacjach – wyjaśniał wiceminister spraw zagranicznych Jewhen Enin.

Ogromna suma jak na jednego człowieka, który w dodatku zawłaszczył je w kraju, którym zarządzał. Ale siedem lat po obaleniu Wiktora Janukowycza obecne władze w Kijowie nadal nie wiedzą, ile on w końcu ukradł, nie jest też jasne, gdzie te pieniądze są.

Prezydencka „pralnia"

Jedynie dwa lata temu Ministerstwo Sprawiedliwości odzyskało 3 mln dolarów od cypryjskich firm związanych ze zbiegłym szefem państwa. A cztery lata temu sąd w prowincjonalnym Kramatorsku w Donbasie zezwolił na konfiskatę należących do zbiegłego prezydenta obligacji państwowych na sumę ok. 1,4 mld dolarów.

– To są chyba te same pieniądze – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą" kijowski ekspert Konstantin Bondarenko o wystąpieniu Enina. Cztery lata temu wiceminister spraw zagranicznych był zastępcą prokuratora generalnego Ukrainy i brał udział w procesie sądowym, w którym zapadł ten wyrok. Zwłokę w przejęciu przez państwo papierów wartościowych w Kijowie tłumaczą bardzo dużą ilością pozwów sądowych domagających się ich zwrotu. Pozywający próbowali udowodnić, że nie należały one wcale do eksprezydenta ukrywającego się obecnie w Rosji.

– Janukowycz skupował przez podstawione firmy obligacje państwowe za gotówkę, którą dostawał jako haracz od różnych ludzi i przedsiębiorstw, oraz za haracz od państwowych banków, który przelewano wprost na konta jego firm w rajach podatkowych – wyjaśnia w rozmowie z „Rzeczpospolitą" ekspert Wołodymyr Fesenko. Eksprezydent inwestował na pewniaka, gdyż za emisję obligacji państwowych odpowiedzialny był bliski mu wicepremier Siergiej Arbuzow, który zarządzał też częścią jego firm w rajach podatkowych.

Eksperci wiążą obecne wystąpienie wiceministra z rozprawą z całym prorosyjskim lobby nad Dnieprem, która rozpoczęła się w lutym wraz z zamknięciem telewizji należących do kuma Putina, Wiktora Medwedczuka. Prezydent Zełenski nałożył sankcje na grupę polityków bliskich Kremlowi oraz na Janukowycza.

Przyjaźń i pieniądze

Enin jednak jako sukces ogłosił też odzyskanie janukowyczowych pieniędzy z USA „po raz pierwszy w historii naszych stosunków". 600 tys. dolarów zwrócono Ukrainie w przeddzień wizyty amerykańskiego sekretarza stanu Antony Blinkena i jego zastępczyni Victorii Nuland. Tę ostatnią będą przyjmowali w Kijowie z wielką serdecznością. Znają ją tam jeszcze z czasów „rewolucji godności" w 2014 roku. Z powodu wspierania Ukrainy znalazła się na czarnej liście polityków zachodnich niewpuszczanych do Rosji.

– Amerykanie nie będą rozmawiali o finansach, lecz o polityce – zastrzega Bondarenko.

Suma odzyskanych obecnie z USA pieniędzy jest maleńka. W tegorocznym budżecie Ukrainy przewidziano deficyt równowartości 25 mld dolarów. A w Ameryce nadal są na przykład setki milionów dolarów wywiezionych przez byłego ukraińskiego premiera Pawła Łazarenkę, który uciekł do Kalifornii w 1999 roku. Skazano go tam za nielegalne operacje finansowe, ale nawet dolara nie oddano Ukrainie.

W USA jest też bardzo dużo pieniędzy należących do Janukowycza i bliskiego mu kręgu ludzi. Najpierw „Financial Times", a potem biznesmen Aleksandr Lebiediew (właściciel brytyjskich gazet „Independent" i „Evening Standard" oraz niezależnej rosyjskiej „Nowoj Gaziety") odkryli, że właścicielem największego pakietu ukraińskich obligacji jest amerykański fundusz inwestycyjny Franklin Templeton Investments.

W 2013 r. kupił za 5 mld dolarów jedną piątą wszystkich obligacji. Zrobił to po wizycie ówczesnego wicepremiera Ukrainy Siergieja Arbuzowa, który zarządzał emisją tychże obligacji i częścią firm Janukowycza. Lebiediew uważa, że „mógł on omawiać zainwestowanie pieniędzy, ukradzionych przez rodzinę Janukowycza na Ukrainie i »wypranych« poprzez Zjednoczone Emiraty Arabskie, Hongkong, Urugwaj i Katar. Kupno euroobligacji Ukrainy z rabatem 50 proc., poprzez 200 dziwnych firm". Obecnie wartość pakietu wzrosła do 7,5 mld dolarów.

„Podejrzewam, że (...) obecnie pożyczamy od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, by wypłacać pieniądze ludziom z otoczenia Janukowycza" – jeszcze w zeszłym roku opisał skutki tej operacji finansowej były pracownik ukraińskiej prokuratury generalnej Konstantyn Kulik.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA