fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komornicy

Fronczek: nikt nie będzie chciał być komornikiem. Wróci dzika windykacja

Rafał Fronczek
tv.rp.pl
Nowy rok to duże zmiany dla komorników. Zwiększy się nadzór ministra sprawiedliwości nad przedstawicielami tego zawodu, a prawa dłużników będą szersze.

- Nikt nigdy nie miał takiej wiedzy ani takiej władzy, jaką teraz dostanie do rąk minister sprawiedliwości - mówi Onetowi ekspert ds. egzekucji komorniczej.

Czytaj także: Tańsza egzekucja długu

- Eksperci ostrzegają, że system ściągania długów czekać może drastyczna zapaść - zyskają ci "migający się" od spłat, a szanse wierzycieli na odzyskanie należności znacząco zmaleją.

- Nowe przepisy wymagają od komorników, by przy każdej czynności wręczali dłużnikowi specjalny formularz skargi na działanie komornika. Sądy może zasypać lawina takich wniosków, których może nie mieć kto rozpatrzyć.

- W większości sądów nie powstały jeszcze specjalne Wydziały Egzekucyjne, które miały zajmować się wyłącznie sprawami związanymi z egzekucjami komorniczymi Komornicy nie wiedzą, co ich od nowego roku czeka ani na jakich zasadach mają w praktyce wykonywać swoje obowiązki. Wciąż nie ma rozporządzeń do nowych ustaw regulujących ich sposób działania.

- Nie wiedzą też, czy będą zmuszeni oddawać państwu 23 proc. ze swojego wynagrodzenia, jako podatek VAT - bo Ministerstwo Finansów do tej pory nie zajęło w tej sprawie stanowiska. Nowe przepisy wchodzą w życie w najbliższy wtorek.

Przygotowane w Ministerstwie Sprawiedliwości zmiany w ustawie o komornikach sądowych oraz kosztach komorniczych zostały podpisane przez prezydenta w lutym, ale w życie wejdą od Nowego Roku. Zastąpią starą ustawę z 1997 roku, która od czasu uchwalenia była zmieniana już ponad 50 razy.

- Przełomowe regulacje zawarte zostały w zupełnie nowej, liczącej wraz z uzasadnieniem prawie 200 stron, kompleksowej ustawie - mówi nam rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Jan Kanthak. - Zmiany zapobiegać mają nadużyciom i służą zwiększeniu prestiżu zawodu komornika - podkreśla.

Jak wyjaśnia Kanthak, skalę nieprawidłowości wśród komorników pokazują dane dotyczące ich odpowiedzialności dyscyplinarnej. - Tylko w ciągu sześciu lat liczba wniosków o pociągnięcie komorników do odpowiedzialności dyscyplinarnej wzrosła z 30 w 2010 r. do 102 w 2015 r., co stanowi wzrost o 340 procent - mówi. - Jak podkreślał minister sprawiedliwości, do tej pory wyłaniał się obraz bezdusznego, bezwzględnego komornika, który bardziej kojarzył się z grabieżcą niż z funkcjonariuszem państwa - przypomina Kanthak.

- Ten zawód jest bardzo potrzebny. Potrzeba w nim ludzi rzetelnych, realizujących w sposób profesjonalny swoje obowiązki, służących państwu i obywatelom – zaznacza. - Celem nowej ustawy o komornikach sądowych jest głównie przywrócenie zaufania do tej profesji jako funkcjonariusza publicznego i organu władzy publicznej - przekonuje rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości.

- Żadna kancelaria komornicza takiego obciążenia nie wytrzyma, odejścia z zawodu będą szły w setki. Jeśli chodzi o rezygnację z zawodu komornika już pobiliśmy niechlubny rekord - dodaje.

Jak wyjaśnia prezes Krajowej Rady Komorniczej, od zeszłego roku do dziś wnioski o odejście z zawodu złożyło ponad 200 osób. - Na około 1750 aktywnych dziś zawodowo komorników to liczba ogromna, skala odejść jest niespotykana w historii - mówi. - Jeśli obciąży się nas obowiązkiem płacenia VAT-u i jednocześnie zmniejszy zarówno skuteczność egzekucji komorniczych, jak opłaty za te czynności, a tym właśnie skutkować będą nowe przepisy, to nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał zostać w zawodzie - podkreśla Fronczek.

- Egzekucja sądowa znajdzie się w sytuacji katastrofalnej, ludzie mogą nie być w stanie odzyskać swoich należności, bo najzwyczajniej w świecie nie będzie miał kto ich odzyskać, a kancelarie upadną. Dostajemy wynagrodzenie wyłącznie za skuteczne egzekucje, koszty tych nieskutecznych ponosimy sami. Podobnie, jak sami musimy ponosić koszt zatrudnienia asesorów, aplikantów, pracowników biurowych, wynajmowanego lokalu, samochodu i często również magazynu na przechowywanie odzyskanych w wyniku egzekucji przedmiotów - wyjaśnia prezes Krajowej Rady Komorniczej.

- Za wszystko musimy płacić sami. Jeżeli państwo zamierza utrudnić nam działanie, obniżyć opłaty i do tego jeszcze obciążyć nas podatkiem od towarów i usług, to ja powiem jedno: jeśli wszystkie dochody przejąć ma państwo, to komorników będziemy ze świecą szukać - kwituje.

- Obawiam się, że w takiej sytuacji wróci "dzika windykacja", bez zasad, bez decyzji sądów... Ci, których będzie na to stać, wynajmą "skutecznych, umięśnionych panów", którzy długi odzyskiwać będą w sposób absolutnie dowolny. To nie jest czarnowidztwo, to absolutnie realny scenariusz - dodaje.

Ministerstwo "wywłaszczy" komorników z systemu informatycznego?

Opisane powyżej zmiany mogą okazać się jednak drobiazgiem w porównaniu z tą dotyczącą systemu informatycznego. Jak podkreśla w rozmowie z Onetem prawnik i ekspert w dziedzinie egzekucji komorniczej, chcący zachować anonimowość, na szczególną uwagę zasługuje jeden z zapisów w ustawie o komornikach sądowych.

- Daje on ministrowi sprawiedliwości prawo do przejęcia - na drodze decyzji administracyjnej - całej bazy danych, na podstawie której pracują komornicy w Polsce. Minister będzie mógł przejąć system informatyczny Currenda, w którym zawarte są wszelkie informacje dotyczące dłużników w całym kraju - wyjaśnia.

- Owszem, od tej decyzji będzie można odwołać się do sądu, jednak nie zmienia to faktu, że w tym czasie minister już te dane przejmie, bo jego decyzja będzie mieć rygor natychmiastowej wykonalności. Zyska dostęp do informacji w ciągu maksymalnie dwóch tygodni od wydania decyzji. To zaś oznacza, że dowie się nie tylko, kto i jakie ma długi, ale też gdzie i jak mieszka, jakie ma meble, jaki sprzęt audio czy video, kto z nim mieszka, a nawet jaki kolor mają zasłony w jego mieszkaniu - podkreśla.

- Biorąc pod uwagę to, że komornicy będą mieć obowiązek nagrywania czynności, ministerstwo zyska też dostęp do wizerunku dłużnika. To jest niewiarygodna ilość informacji, często wrażliwych, na których pracują komornicy. Teraz do tych danych dostęp zyskać ma minister sprawiedliwości - czyli polityk. Państwo najwyraźniej chce maksymalnej wiedzy, bo ta wiedza daje ogromną władzę. Informacja to najdroższy towar, jaki może być - mówi prawnik.

- Wyobraźmy sobie, że minister sprawiedliwości lub ktoś jemu bliski wchodzi w spór z przeciwnikiem politycznym. Mając dostęp do systemu Currenda może sprawdzić, czy jego przeciwnik lub ktoś z nim związany nie ma przypadkiem jakichś długów, jakichś spraw, którymi można go skompromitować. Ja nie twierdzę, że ktoś personalnie mógłby chcieć z takiego rozwiązania skorzystać. Mówię jedynie, że jeśli rządzący zyskają taką możliwość, to ktoś prędzej czy później może poczuć taką pokusę - podkreśla ekspert.

- To jest wyjątkowo niebezpieczne dla całego społeczeństwa, bo każdy z nas może się w rejestrze dłużników lub wierzycieli znaleźć. Do tej pory systemem zarządzali sami komornicy, w zakresie ograniczonym do prowadzonych przez nich spraw. Nie było do tego nadzoru żadnych zastrzeżeń. Teraz nadzór ma przejść w ręce aktualnie rządzących. To nie jest ani dobre, ani bezpieczne rozwiązanie - mówi prawnik.

- Choć teoretycznie takie przejęcie systemu informatycznego może nastąpić wyłącznie wtedy, gdy - jak to zapisano w ustawie - wymaga tego "ważny interes wymiaru sprawiedliwości", to jest to pojęcie na tyle szerokie, że w zasadzie wszystko można w ten sposób uzasadnić - zaznacza. - Minister nałoży na prywatną firmę informatyczną obowiązek wydania tak dokumentacji, jak kodów źródłowych i ta decyzja będzie mieć rygor natychmiastowej wykonalności - dodaje.

Jak wyjaśnia ekspert, kolejną kwestią jest to, że obecnie Currenda - czyli system informatyczny, z którego korzystają komornicy sądowi - jest przedsięwzięciem wyjątkowo dochodowym. - To są dziesiątki, jeśli nie setki miejsc pracy, o których dziś decyduje prywatny pracodawca. Gdy nadzór nad tym systemem przejmie Ministerstwo Sprawiedliwości, gdy wywłaszczy go i znacjonalizuje, zyska możliwość obsadzenia tych miejsc pracy innymi ludźmi - mówi prawnik.

- Jak takie zmiany wpłynąć mogą na skuteczność systemu, trudno powiedzieć. Pewne jest jednak, że można zepsuć coś, co przez lata działało bez zarzutu - kwituje.

Większy nadzór ministra, obowiązkowy formularz skargi

Jak wyjaśnia, zgodnie z ustawą zwiększone zostają uprawnienia nadzorcze i kontrolne ministra sprawiedliwości nad komornikami. - W ramach postępowania administracyjnego będzie on mógł z urzędu podejmować działania prowadzące nawet do usunięcia komornika z zajmowanego stanowiska, a wcześniej do zawieszenia go w czynnościach, jeśli rażąco naruszy prawo - mówi Kanthak.

- Zwiększony zostaje również realny nadzór prezesów sądów rejonowych nad funkcjonowaniem komorników. Do tego, co szczególnie istotne, każda czynność egzekucyjna w terenie będzie nagrywana. Komornik będzie miał obowiązek wręczyć dłużnikowi klarowny formularz skargi - podkreśla rzecznik resortu sprawiedliwości, precyzując, że każdy dłużnik będzie mógł taką skargę skierować do właściwego sądu, jeśli uzna, że podczas egzekucji komorniczej doszło do nieprawidłowości.

Na tym nie koniec, bo - jak wyjaśnia Kanthak - po słynnej "aferze traktorowej" znacznie zmniejszą się uprawnienia asesorów komorniczych, którzy nie będą mogli już samodzielnie decydować o majątku dłużnika pod nieobecność komornika sądowego.

Opłaty komornicze ulegną obniżeniu - z dzisiejszych 15 do 10 proc. - Mogą być jeszcze niższe i wynieść 3 proc., jeśli dłużnik wpłaci pieniądze na poczet egzekwowanego świadczenia bezpośrednio komornikowi, w tym na jego rachunek bankowy w terminie miesiąca od daty doręczenia zawiadomienia o wszczęciu egzekucji - mówi. - Wtedy komornik ściąga opłatę w wysokości trzech procent wartości wyegzekwowanego w ten sposób świadczenia - wyjaśnia Khanthak.

Rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości przekonuje, że zmiany w ustawie o komornikach sądowych mają na celu zapewnienie najwyższego standardu czynności egzekucyjnych.

Szef KRK: zmiany robione pod dłużnika, system egzekucji komorniczej czeka zapaść

W sprawie wchodzących właśnie w życie zmian w prawie o komornikach na alarm biły już grupy wierzycieli - banki, stowarzyszenia przedsiębiorców i pracodawców, a także sędziowie, adwokaci czy radcy prawni oraz sami komornicy. Mimo to Ministerstwo Sprawiedliwości przeforsowało opracowane w resorcie zmiany. Ich skutek - jak przekonuje prezes Krajowej Rady Komorniczej Rafał Fronczek - mogą być dla systemu odzyskiwania długów wręcz fatalne.

- To, że zmiany zrobione były "pod dłużnika", ewidentnie wybija z tych przepisów - mówi. - Chodziło o to, by egzekucję komorniczą zmiękczyć. Faktem jest, że komornikom kilka nagłośnionych medialnie przypadków po prostu zrujnowało reputację, ale wdrażane obecnie zmiany wychodzą wyłącznie naprzeciw dłużnikowi. To może zrujnować skuteczność państwa, jeśli chodzi o odzyskiwanie długów - podkreśla.

- Tym samym bardzo osłabnie autorytet państwa, bo niesprawna egzekucja to obniżenie moralności płatniczej, powstawanie zatorów w płatnościach - wymienia szef Krajowej Rady Komorniczej. - Niby państwo zapewnia nas, że z zatorami płatniczymi walczy, ale z drugiej strony puszcza oko do dłużnika, mówiąc mu: "nie będziemy ci nadmiernie utrudniać życia" - zaznacza.

Jak podkreśla Fronczek, taka sytuacja oznacza, że problemy mogą zacząć mieć ci, dla których skuteczność egzekucji komorniczej może stanowić "być albo nie być". - Mówimy tu o przedsiębiorcach, których kontrahenci zalegają z płatnościami, mówimy o samotnych matkach, których byli partnerzy nie płacą alimentów, mówimy o wszystkich tych, którym znajomi nie oddają pożyczonych pieniędzy.

Tym wszystkim po wejściu w życie nowych przepisów może być znacznie trudniej odzyskać swoje należności. Fakty są takie, że gdy nowe prawo wejdzie w życie, system egzekucji komorniczej czekać może drastyczna zapaść - podkreśla.

Masowe odejścia z zawodu?

Gdy pytamy prezesa Krajowej Rady Komorniczej, co będzie po 1 stycznia, gdy nowe przepisy o komornikach wejdą w życie, ten odpowiada wprost. - Nikt tego tak naprawdę nie wie, bo wciąż nie ma rozporządzeń, które precyzowałyby, jak w praktyce mamy działać - podkreśla. - Co najbardziej istotne, wciąż nie mamy decyzji Ministerstwa Finansów dotyczącej tego, czy po 1 stycznia komornicy będą musieli odprowadzać podatek VAT od swojego wynagrodzenia. Jeśli resort uzna, że tak, to czeka nas równia pochyła - mówi Fronczek.

Źródło: Onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA