Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wysokie jest zadłużenie polskiej gastronomii i który jej segment odpowiada za większość problemów.
  • Dlaczego sezon komunijny jest kluczowy dla branży.
  • W jaki sposób zmieniające się trendy społeczne i koszty uroczystości wpływają na popyt w branży HoReCa.

Maj to dla branży gastronomicznej jeden z najważniejszych okresów w roku. Sezon komunii i wesel oraz innych przyjęć okolicznościowych oznacza zwykle więcej rezerwacji w restauracjach i zamówień cateringowych. To szansa na odbicie się od długów, a przeterminowane zobowiązania sektora wynoszą według danych BIG InfoMonitor i bazy BIK ponad 1 mld zł.

Komunie szansą na zysk

Analitycy BIG InfoMonitor i BIK zauważają, że maj to dla wielu firm szansa na zwiększenie przychodów, a tym samym na poprawę bieżącej płynności finansowej. Nie oznacza to jednak końca problemów. Z 1 mld zł długów sektora za niemal 3/4 odpowiadają restauracje. Dla wielu przedsiębiorców sezonowy boom może więc być bardziej chwilowym oddechem finansowym niż trwałym przełomem.

Polacy coraz częściej przeznaczają większe budżety na organizację przyjęć komunijnych, dlatego sezon ten pozostaje jednym z kluczowych momentów w roku dla branży gastronomicznej. Większa liczba przyjęć – również rezerwowanych w restauracjach i zamówień cateringowych, może przekładać się na poprawę sytuacji finansowej części firm. Potwierdzają to również dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK. Wciąż liczba firm z trudnościami finansowymi w gastronomii sięga blisko 10 tys. podmiotów.

Czytaj więcej

Polacy wydają na pierwszą komunię dzieci miliardy złotych rocznie

– Organizacja przyjęcia komunijnego to obecnie dla wielu rodzin wydatek liczony nie w setkach, a często w tysiącach złotych. Koszt takiej uroczystości często sięga nawet 10 tys. zł, co oznacza, że za kwotę niespłaconych zobowiązań branży gastronomicznej można byłoby zorganizować ok. 100 tys. takich przyjęć – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor. – Skala kosztów zależy dziś przede wszystkim od formy wydarzenia i liczby zaproszonych gości. Coraz częściej Polacy decydują się na bardziej rozbudowane i wystawne przyjęcia. Skromniejsze uroczystości są zwykle efektem ograniczeń budżetowych. W efekcie sezon komunijny pozostaje dla gastronomii okresem wyraźnie zwiększonego popytu i może przejściowo wspierać poprawę bieżącej sytuacji finansowej przedsiębiorstw działających w tej branży – dodaje.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Polskie firmy znów wierzą w lepsze czasy. Wyraźne odbicie nastrojów

Pro

Komunie po nowemu 

Jak wynika z badania „Pierwsza Komunia – społeczna perspektywa uroczystości”, aż 75 proc. rodziców organizuje przyjęcia w lokalu gastronomicznym zamiast w domu, co potwierdza utrwalający się trend społeczny. W połączeniu z danymi Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, według których w 2024 r. do pierwszej komunii przystąpiło ok. 320 tys. dzieci. Oznacza to, że co roku nawet 120-130 tys. przyjęć komunijnych może odbywać się w restauracjach. To czyni sezon komunijny jednym z najważniejszych impulsów popytowych dla branży HoReCa. Jednocześnie widać wzrost stawek za usługi, co może pomagać firmom poprawiać wyniki. Według danych GUS, w marcu 2026 r. ceny w restauracjach i usługach zakwaterowania wzrosły o 4,6 proc. w ujęciu rocznym. Nie przekłada się to jednak jeszcze na trwałą poprawę ich kondycji finansowej – zadłużenie segmentu restauracji wzrosło w tym czasie o niemal 5,5 mln zł (0,7 proc.).

– Restauracje wciąż odpowiadają za lwią część niespłaconych zobowiązań w gastronomii. W naszych bazach figuruje też najwięcej niesolidnych płatników – prawie 8300 firm, a średnie zadłużenie przypadające na jedno przedsiębiorstwo sięga niemal 90 tys. zł – mówi Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor. – To efekt przede wszystkim wysokich kosztów operacyjnych, które w gastronomii stanowią kluczowe obciążenie – obejmują m.in. ceny produktów, wynagrodzenia pracowników, energię, logistykę, dostawy oraz utrzymanie lokali. Każdy z tych elementów silnie wpływa na rentowność, a ich łączne oddziaływanie sprawia, że nawet przy rosnących przychodach wiele firm nadal ma trudności z regulowaniem zobowiązań. W efekcie to właśnie restauracje generują prawie trzy czwarte niespłaconych długów w branży – dodaje.