fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Budynek nęcący zapachem

W biurach coworkingowych Spaces w Warszawie rozpylany jest zapach mający zwiększyć zadowolenie i produktywność
materiały prasowe
Handlowcy od dawna wiedzą, że ładny zapach przyciąga ludzi do sklepów. Zarządcy innego rodzaju powierzchni powoli wciągają aromat do arsenału środków wpływu na użytkowników.

Amatorzy zakupów z zamkniętymi oczami mogą zgadnąć, w której marki sklepie się znajdują – po charakterystycznym zapachu. Trendy znane z handlu powoli wkraczają do innych nieruchomości.

Wonne przestrzenie

Niedawno Spaces, operator powierzchni coworkingowych, anonsował rozpylanie w zarządzanych przez siebie biurach zapachów podnoszących zadowolenie i produktywność pracowników. Z kolei Marvipol postanowił promować swój apartamentowiec Unique Tower specjalnymi perfumami.

– W branży handlowej trend wykorzystywania zapachu jako elementu tworzenia odpowiedniej atmosfery w punkcie sprzedaży jest obecny od dawna i wciąż jest w fazie wzrostowej. Nic nie wskazuje na to, aby się to zmieniło – mówi Danuta Barańska, dyrektor kreatywny w firmie Tétris zajmującej się aranżacją przestrzeni w nieruchomościach.

– Dziś wszyscy koncentrują wysiłki nie tylko na tym, żeby zaoferować atrakcyjny produkt, ale także, żeby zapewnić klientowi pozytywne doświadczenie w kontakcie z marką. Dlatego coraz częściej zarówno sklepy i punkty usługowe, jak i centra handlowe w przestrzeniach wspólnych oddziałują na wszystkie zmysły, w tym i powonienie – przyznaje.

Jak podkreśla ekspertka, badania potwierdzają, że np. zapach świeżego pieczywa sprawia, że klienci są skłonni kupować więcej – i to nie tylko bułek czy chleba.

– Dlatego o ten wyraźny zapach dbają zarówno retailerzy z branży spożywczej, jak i właściciele stacji benzynowych, kawiarni czy restauracji. Poszczególne marki również wypracowują swoje charakterystyczne zapachy. I tak np. w sklepie z bielizną może to być pudrowy, delikatny zapach, a w obuwniczym – naturalnej skóry – mówi Barańska.

W przestrzeniach wspólnych również zauważalne są trendy, jeśli chodzi o zapachy.

– W obiektach, w których wprowadzono dużo naturalnej zieleni, buduje się dodatkowo efekt świeżości i powrotu do natury przez wzmocnienie zapachu roślin, wody oraz np. dźwięki płynącego strumienia. Z drugiej strony wprowadza się zapachy sezonowe. I tak, wchodząc do galerii handlowej zimą, zostaniemy przywitani zapachem piernika, a wiosną kwiatów. Zapachy pomagają też podkreślić charakter danego wnętrza: klimat a la hotelowe lobby czy postindustrialny – mówi Barańska.

Trend wykorzystania zapachów wchodzi powoli także do biurowców.

– U jednego z naszych klientów, w odnawianym lobby, można poczuć aromaty świątecznych wypieków w okolicach grudnia, a delikatne, roślinne – na wiosnę. Coraz popularniejsza certyfikacja WELL, czy też ogólny trend wprowadzania wellness do przestrzeni biurowych, także wzmaga wykorzystanie naturalnych zapachów we wnętrzach – mówi Barańska.

– Łączy się to z rozwojem inteligentnych systemów budynków, które mogą przygotować salę automatycznie na różne okazje – do pracy w skupieniu, kreatywnej burzy mózgów albo bardziej swobodnego spotkania – z wykorzystaniem zarówno oświetlenia, jak i właśnie aromatu – dodaje.

Ekspertka zaznacza, że coraz częściej firmy zajmujące się reklamą, brandingiem, oznakowaniem wewnątrz budynków mają w ofercie także usługę implementacji zapachów wyróżniających poszczególne strefy.

Nadeszła pora na aromamarketing

– Marketing sensoryczny, wykorzystując zmysły w procesie sprzedaży, zwiększa efekty oddziaływania na klienta wszelkich działań marketingowych. Od zarania dziejów człowiek poznaje świat poprzez zmysły, a 75 proc. działań i decyzji ma podwaliny emocjonalne – wskazuje Wojciech Piwocki, wiceprezes IMS, spółki zajmującej się marketingiem sensorycznym.

– Nasze strategie opierają się na oddziaływaniu na klienta przez wykorzystanie trzech zmysłów – wzroku, słuchu i węchu. Każdy element musi ze sobą współgrać, żeby spełnić oczekiwania nawet najbardziej wymagającego klienta. Im dłużej efekt oddziaływania na zmysły utrzyma się w jego pamięci, tym lepsze będą rezultaty oddziaływania całej strategii marketingowej – dodaje.

Zdaniem eksperta to właśnie zapach budzi największe emocje spośród wszystkich bodźców.

– Aromamarketing to dziedzina kluczowa w miksie zmysłowym, daje on możliwość zbudowania miejsca, w którym pojawia się nasz klient. Nie jest prawdą, że w czasach internetu zmysły przestały być ważne. 65 proc. ludzi chce dotknąć produktu, zanim dokona zakupu online – mówi Piwocki. – Nie wszędzie należy stosować aromamarketing. Sklepy z kosmetykami, miejsca, gdzie zbiega się kilkanaście specyficznych zapachów, np. food courty, naszym zdaniem się do tego nie nadają. Kolejny zapach może tam nie tylko nie pomóc, ale wręcz pogorszyć sytuację. W innych miejscach odpowiednio dobrana kompozycja będzie tylko pomagać tworzyć właściwy, odpowiednio przemyślany, szyty na miarę klienta docelowego klimat – dodaje.

Ekspert przestrzega też, że niedopasowany zapach może wywołać katastrofalne skutki. Ładny, nieinwazyjny zapach może być przez część klientów, najczęściej mężczyzn, odebrany jako neutralny. Dopiero ten niedopasowany stanie się powodem narzekania, odstraszy ludzi i zrujnuje dobrą atmosferę miejsca.

Piwocki wskazuje, że aromamarketing jest postrzegany przez potencjalnych klientów jako kosztowny gadżet, w dodatku ryzykowny – bo może np. wywoływać reakcje alergiczne.

– Te obawy są nieuzasadnione, jeśli chodzi o wykorzystywane przez nas rozwiązania. Cena aromamarketingu w sklepie do 200 metrów kwadratowych może wynieść poniżej 200 zł miesięcznie, a w porównaniu z efektami to niewielki koszt – wskazuje wiceprezes IMS.

– Nasza technologia jest gruntownie przebadana, ma wszelkie niezbędne atesty (IFRA, sanepid). A fakt, że ponad 2,5 tys. sklepów w Polsce korzysta z tych usług i przez dziesięć lat działania nie mieliśmy żadnych problemów z tym związanych, tylko potwierdza bezpieczeństwo tej usługi – podsumowuje Wojciech Piwocki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA