Komercyjne

Niemieckie fundusze kupują polskie galerie

123RF
Najbardziej poszukiwane są obiekty w głównych aglomeracjach. Ograniczona podaż może jednak zwrócić oczy inwestorów ku mniejszym miastom.

Nieruchomości handlowe w Polsce są wciąż łakomym kąskiem dla zagranicznych inwestorów. Nie zniechęciło ich ani nowe prawo ograniczające handel w niedziele, ani podatki od obiektów komercyjnych – wynika z analiz firmy doradczej Cresa Polska. Eksperci prognozują, że także ten rok na rynku nieruchomości handlowych będzie dobry.

– Wysokie tempo rozwoju rynku handlowego w Polsce się utrzymuje – podkreśla Jędrzej Suchowolec, ekspert Cresy. – Ma to odzwierciedlenie w transakcjach, których wartość wyniosła w ubiegłym roku 1,9 mld euro. Szczególnie dużą aktywność odnotowaliśmy w drugim kwartale oraz pod koniec roku, kiedy to zawarto umowy odpowiednio na ponad 800 i 600 mln euro – podaje.

Ekspert podkreśla, że w minionym roku to właśnie sektor nieruchomości handlowych zdominował transakcje na rynku komercyjnym. Po części, jak mówi Jędrzej Suchowolec, jest to efekt relatywnie niewielkiej aktywności inwestycyjnej w sektorze biurowym. – Poza tym zawarto wiele znaczących transakcji, także portfelowych – wyjaśnia ekspert Cresy. – To m.in. sprzedaż portfela Fashion House przez Peakside do funduszu Deutsche Asset & Wealth Management za ponad 200 mln euro, sprzedaż portfela IKEA do Pradera za ponad 230 mln euro, a także nabycie portfela nieruchomości od Blackstone za ok. 170 mln euro. Największą pojedynczą transakcją był natomiast zakup centrum handlowego Magnolia Park we Wrocławiu przez Union Investment za 380 mln euro – wskazuje.

Z analiz Cresy wynika, że stopy kapitalizacji najlepszych nieruchomości handlowych to ok. 5 proc. – W odniesieniu do dziesięcioletnich obligacji rządowych strefy euro, których rentowność to ok. 1 proc., inwestycje w dobre obiekty handlowe należy uznać za atrakcyjną alternatywę dla lokowania środków – ocenia Jędrzej Suchowolec.

Dodaje, że na rosnące ceny centrów handlowych w Polsce ma wpływ kilka czynników: dobra sytuacja gospodarcza kraju, atrakcyjna rentowność w porównaniu z Europą Zachodnią, relatywnie niskie koszty pozyskania finansowania oraz ograniczona podaż wysokiej jakości nieruchomości przeznaczonych na sprzedaż. A to wymusza konkurencję pomiędzy inwestorami.

Duże obiekty handlowe o dominującej pozycji na rynku wybierały w ubiegłym roku głównie fundusze niemieckie. – Znaczną rolę odegrał też kapitał z RPA. Mogliśmy również zaobserwować debiuty na polskim rynku inwestycyjnym podmiotów z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Czech oraz Węgier – wskazuje Suchowolec.

Według niego także ten rok zapowiada się obiecująco na rynku nieruchomości handlowych. – Zostanie zakończonych kilka dużych transakcji, z których część była planowana na miniony rok – mówi ekspert Cresy. – Spodziewamy się także przejmowania kolejnych nieruchomości przez dominujących, czołowych graczy. Najbardziej poszukiwane będą atrakcyjnie zlokalizowane nieruchomości w głównych aglomeracjach, jednak ich ograniczona podaż może sprawić, że inwestorzy skierują swą uwagę także ku mniejszym miastom – prognozuje.

Z danych firmy doradczej JLL wynika, że całkowita podaż nowoczesnej powierzchni handlowej w Polsce to 13,8 mln mkw. – W ubiegłym roku przybyło 466 tys. mkw. – podaje Anna Wysocka, dyrektor działu wynajmu powierzchni handlowych w JLL. Poziom nasycenia powierzchnią handlową w Polsce wzrósł do 255 mkw. na 1 tys. mieszkańców.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL