Reklama

Szułdrzyński: Szansa dla Białorusi, szansa dla Polski

Gesty gestami, ale na sprawę białoruską polscy politycy powinni umieć też spojrzeć na chłodno. W ciągu miesiąca bowiem sytuacja bardzo się zmieniła.

Aktualizacja: 10.09.2020 17:38 Publikacja: 09.09.2020 19:19

Szułdrzyński: Szansa dla Białorusi, szansa dla Polski

Foto: AFP

"Kilka miesięcy temu nawet nie mogłabym sobie wyobrazić, że znajdę się w takiej sytuacji, gdy tu będę przemawiać w imieniu mojego narodu" – mówiła Swiatłana Cichanouska w środę podczas wykładu na Uniwersytecie Warszawskim. Tak, kilka miesięcy temu świat nie słyszał o jej istnieniu, tylko specjaliści kojarzyli jej męża – opozycyjnego blogera. Teraz jednak przyjechała do Polski, dokładnie miesiąc po wyborach, miesiąc od chwili, gdy Białorusini rozpoczęli swoje pokojowe, choć brutalnie tłumione, protesty. Symboliczne było to, że Cichanouska była przyjmowana w Warszawie jak głowa państwa. Premier Morawiecki mówił o niej „Swiatłana", bo jest zwyczajem europejskich liderów i szefów rządów przechodzenie na „ty". Wręczył jej też klucze do nowego Domu Białoruskiego w Warszawie udostępnionego przez polski rząd, niejako nadając jej tytuł do reprezentowania narodu białoruskiego.

Cichanouska spotkała się z polskimi władzami, związkowcami z NSZZ Solidarność, białoruską diasporą w Warszawie, a także z liderem opozycyjnej Platformy Obywatelskiej. Rzeczywiście to znak polskiej dojrzałości, że w sprawach tak kluczowych jak sytuacja za naszą wschodnią granicą zarówno rząd, jak i opozycja mówią jednym głosem i współpracują, co jest nie tylko wyjątkowe, ale też niezwykle symboliczne.

Gesty gestami, ale na sprawę białoruską polscy politycy, ale też i obserwatorzy powinni umieć też patrzeć na chłodno. W ciągu miesiąca bowiem sytuacja bardzo się zmieniła. Otrucie Aleksandra Nawalnego za pomocą wojskowego gazu bojowego nowiczok zmienia dynamikę na Wschodzie i sprawia, że Zachód musi przestać udawać, że reżim w Rosji – który jest głównym oparciem władzy Aleksandra Łukaszenki – to po prostu normalny partner do rozmów. Używając wobec protestujących brutalnej siły, dotychczasowy białoruski prezydent stracił moralną legitymację do sprawowania rządów.

Wszystko to sprawia, że polski punkt widzenia na wiele spraw – choćby na rurociąg Nord Stream 2 – zaczyna być w Europie odbierany zupełnie inaczej niż jeszcze niedawno, gdy Rosjanie mogli sarkać na polskie fobie i historyczne uprzedzenia. Brutalność reżimów z Moskwy i Mińska wobec własnych obywateli należących do opozycji wobec władzy osiągnęła punkt krytyczny. A to nie tylko szansa dla Cichanouskiej i popierających ją milionów Białorusinów. To też szansa dla Polski na to, by znów wrócić do gry jako rozgrywający polityki naszego regionu, a może i Unii Europejskiej. Wymagać to jednak będzie jeszcze ściślejszej współpracy z Litwą i pozostałymi państwami basenu Morza Bałtyckiego, włączenia Ukrainy, budowy mostów z Berlinem, Paryżem i Brukselą. Czyli szybkiej odbudowy naszego dyplomatycznego potencjału, który rządzący w ostatnich latach chętnie trwonili w niepotrzebnych sporach.

Ale wymagać to będzie przede wszystkim realizmu i patrzenia w kategoriach fundamentalnych wartości oraz polskiego interesu. Wzruszenia i gesty solidarności wobec „braci Białorusinów" – o których ładnie mówił w środę Morawiecki – nie mogą nam zastąpić polityki wschodniej. Wypadająca w najbliższy poniedziałek 20. rocznica śmierci jej patrona Jerzego Giedroycia też powinna być dobrą okazją,

Reklama
Reklama

"Kilka miesięcy temu nawet nie mogłabym sobie wyobrazić, że znajdę się w takiej sytuacji, gdy tu będę przemawiać w imieniu mojego narodu" – mówiła Swiatłana Cichanouska w środę podczas wykładu na Uniwersytecie Warszawskim. Tak, kilka miesięcy temu świat nie słyszał o jej istnieniu, tylko specjaliści kojarzyli jej męża – opozycyjnego blogera. Teraz jednak przyjechała do Polski, dokładnie miesiąc po wyborach, miesiąc od chwili, gdy Białorusini rozpoczęli swoje pokojowe, choć brutalnie tłumione, protesty. Symboliczne było to, że Cichanouska była przyjmowana w Warszawie jak głowa państwa. Premier Morawiecki mówił o niej „Swiatłana", bo jest zwyczajem europejskich liderów i szefów rządów przechodzenie na „ty". Wręczył jej też klucze do nowego Domu Białoruskiego w Warszawie udostępnionego przez polski rząd, niejako nadając jej tytuł do reprezentowania narodu białoruskiego.

Reklama
Komentarze
Instytut Pileckiego to tylko szczyt góry lodowej. Rząd Donalda Tuska źle zarządza kulturą
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Krzysztof Ruchniewicz odwołany z Instytutu Pileckiego. Nieoczekiwany efekt rekonstrukcji rządu Donalda Tuska
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Karol Nawrocki w USA – musztarda po obiedzie
Komentarze
Bogusław Chrabota: Zbawienny wpływ Rady Gabinetowej na Donalda Tuska
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Komentarze
Jerzy Surdykowski: Ultima Thule
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama