fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Artur Bartkiewicz: Druga fala epidemii w Polsce? A kiedy skończyła się pierwsza?

Mateusz Morawiecki
Fotorzepa, Jerzy Dudek
- Wiemy, że wiele przewidywań i analiz było błędnych. Wiele prognoz nie sprawdziło się – mówił 21 listopada o rozwoju epidemii w Polsce i w Europie premier Mateusz Morawiecki. Jedną z nich była niewątpliwie diagnoza, że „koronawirus jest w odwrocie i nie trzeba się jego bać”, której autorem był ten sam Morawiecki.

Na początku października premier odnosząc się do swoich własnych słów z 1 lipca stwierdził, że „wtedy, gdy mówił, że sytuacja z epidemią jest łagodniejsza, była łagodniejsza zarówno w Polsce, jak i we wszystkich krajach Europy”. Ale czy w Polsce wirus naprawdę był wtedy w odwrocie?

1 lipca w Polsce wykryto 382 zakażenia koronawirusem, zmarło 14 osób chorych na COVID-19. Zajętych było 1923 łóżek „covidowych”, 78 chorych na COVID-19 było podłączonych do respiratorów. 3 kwietnia, gdy rząd podjął decyzje o zamknięciu lasów w Polsce, a w całym kraju obowiązywał lockdown, w Polsce wykryto 320 zakażeń, zmarło 8 osób chorych na COVID-19. Zajętych było 2158 łóżek „covidowych” (resort zdrowia nie informował wówczas o liczbie zakażonych pod respiratorami). Jeśli więc 1 lipca koronawirus był w odwrocie – to był to odwrót na z góry upatrzone pozycje.

Dziś często mówi się o drugiej fali epidemii koronawirusa w Polsce. Ale liczby nie potwierdzają, aby kiedykolwiek w naszym kraju skończyła się fala pierwsza. W kwietniu w Polsce wykrywano średnio 354 zakażeń na dobę, w maju – tyle samo. W czerwcu – 356, w lipcu 364, ale już w sierpniu 699, a we wrześniu – 805. Jeśli dziś mamy drugą falę epidemii, to pytanie kiedy skończyła się fala pierwsza?

O ile więc pierwsza fala opadła latem w krajach, które wiosną były najciężej dotknięte epidemią w Europie (Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania, Francja) o tyle w Polsce sytuacja była niepokojąco stabilna. Latem – gdy zakażenia górnych dróg oddechowych są co roku rzadsze – koronawirus towarzyszył nam w stopniu podobnym jak wiosną. Od sierpnia zaczął nam towarzyszyć coraz częściej. Do kontrataku zaczął przechodzić już we wrześniu. To nie interpretacje, to liczby.

- Zakazić się możemy na ulicach nie stosując rygoru sanitarnego – mówił 25 września rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. To już był bardzo głośny sygnał alarmowy. Dobry moment na wprowadzenie powszechnego obowiązku noszenia masek. Tego dnia resort zdrowia informował o wykryciu 1 587 zakażeń w ciągu doby i zgonie 23 chorych na COVID-19.

Obowiązek powszechnego noszenia masek wprowadzono w Polsce 10 października – gdy resort zdrowia informował o 5 300 zakażeniach i 53 zgonach chorych na COVID-19. Na pięć dni przed połową października kiedy – jak zamawiał pod koniec września prezydent Andrzej Duda – „spodziewaliśmy się wypłaszczenia”. 15 października w Polsce wykryto 8 099 zakażeń, zmarło 91 chorych na COVID-19.

7 listopada resort zdrowia poinformował o 27 875 nowych przypadkach koronawirusa wykrytych w Polsce w ciągu doby.

19 listopada resort zdrowia poinformował o zgonie w ciągu doby 637 chorych na COVID-19.

Wiele prognoz nie sprawdziło się.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA