Komentarze

Brzydkie szantaże pana Guziała

tv.rp.pl
Pewnie nie słyszał o tym, ze z szantażystami się nie negocjuje, więc napisał na Twitterze kilka słów za dużo.

Brzmią one: "Gdy wygra Trzaskowski Warszawa na lata będzie odcięta od funduszy z budżetu państwa na budowę metra, mostów i obwodnicy, bo rząd PiS nie zaufa PO po aferze reprywatyzacyjnej".

 

To Piotr Guział, radny Warszawy, kandydat Zjednoczonej Prawicy na wiceprezydenta stolicy. Niegdyś burmistrz Ursynowa, człowiek krewki i popędliwy. Tym razem jednak za bardzo.

Niejeden raz pisaliśmy na tych łamach z podziwem o temperaturze kampanii Patryka Jakiego, ale jej podnoszenie, tak jak czyni to Piotr Guział, może skutkować nie tyle wylaniem dziecka z kąpielą, co wręcz ugotowaniem noworodka. Bo tak się dzieje, jeśli ktoś dopuszcza się w swoim mniemaniu błyskotliwego zabiegu ze sfery marketingu politycznego, ale jest to odczytywane jako czysta korupcja polityczna.

Deklaracja Guziała (choć umocowana w  ogólnym przekazie wyborczym PiS) poszła stanowczo za daleko. Czytelnie obnaża brak „dobrej wiary” rządzących w kwestii rozwoju Polski i stolicy. Jest brutalną groźbą z kategorii takich, jakie stosują szantażyści i wobec których przyzwoity człowiek powie: wszelkie granice zostały przekroczone. Czy efektem takiej konstatacji będzie wzrost zaufania dla Patryka Jakiego i oddany na niego głos przy urnie? Niech kandydat-minister sam sobie na to pytanie odpowie. I wytarga za ucho sprawcę „niedźwiedziej przysługi” Piotra Guziała. Tego co to chciał dobrze, ale zepsuł koncertowo.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL