fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Andrzej Stec: Co łączy bitcoiny z mieszkaniami

bitcoin
Shutterstock
Osoby biorące dzisiaj na potęgę kredyty hipoteczne, przyzwyczajone od lat do niskich stóp procentowych, powinny być świadome, że era taniego pieniądza nie będzie trwała wiecznie.

Bitcoin, najbardziej znana na świecie kryptowaluta, bije właśnie historyczne rekordy. Za sprawą rzeszy entuzjastów, zwłaszcza wśród młodych osób, wartość jednego to już niemal 19 tys. dol. Dla przypomnienia: jeszcze pięć lat temu bitcoin kosztował mniej niż 1 tys. dol.

W „Rzeczpospolitej" piszemy dzisiaj o innym, równie rozgrzanym – rynku nieruchomości. W październiku polskie banki pomimo pandemii udzieliły kredytów hipotecznych o wartości aż 5,7 mld zł. To o 13 proc. więcej niż we wrześniu i aż o 19 proc. więcej niż rok temu. Tu też notujemy nowy, historyczny rekord. Ceny mieszkań w największych miastach wciąż pną się w górę i niewiele wskazuje – przynajmniej według deweloperów – na bliski koniec dobrej passy.

Szalona hossa to dziś wspólny mianownik bitcoina i mieszkań, ale niejedyny. W czasie ekstremalnie niskich stóp procentowych i drukowania pieniędzy przez rządy czy banki centralne kupujący nie mają wielu innych tak zyskownych możliwości inwestycyjnych. Z drugiej strony wiele osób szuka sposobu na ratowanie oszczędności przed obecną i przyszłą inflacją, która w błyskawicznym tempie zjada siłę nabywczą złotego. I tak młodsi kupują modną wirtualną walutę, którą można się pochwalić w telefonie, starsi – bardziej namacalne aktywa.

Kolejne rekordy powinny być jednak postrzegane jako sygnały ostrzegawcze. Doświadczeni finansiści przytoczyliby popularne powiedzenie, że od teraz z każdym dniem i miesiącem przybliżamy się do końca tego, jak się wydaje, szaleństwa. Konsekwencje będą prawdopodobnie opłakane.

Bitcoin to inwestycja niematerialna, dająca dzisiaj zaledwie zapis w komputerze, którym wciąż nie można płacić powszechnie w sklepach. Do tego dochodzą liczne ryzyka technologiczne. Kupujący tę czy inną kryptowalutę powinni być świadomi, że biorą na siebie ogromne ryzyko, a w przypadku czarnego scenariusza zostaną jedynie z niechcianym wspomnieniem.

Z inwestycjami w mieszkania jest nieco lepiej – nabywamy dobro materialne. Osoby biorące dzisiaj na potęgę kredyty hipoteczne, przyzwyczajone od lat do niskich stóp procentowych, powinny być jednak świadome, że era taniego pieniądza nie będzie trwała wiecznie. Zapewne już w przyszłym roku banki centralne zaczną podnosić stopy, reagując na inflację. Raty kredytowe, choć nie w jednej chwili, też zaczną rosnąć. Mało tego, wartość zastawu, czyli mieszkania, może być wtedy znacząco niższa, przynajmniej na czas schłodzenia koniunktury (bank poprosi wtedy o dodatkowe zabezpieczenie).

Oby polska gospodarka rzeczywiście szybko się odbudowała, nie popadając w długą stagnację. W przeciwnym razie obserwowany obecnie wysyp ofert sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym (kolejny sygnał ostrzegawczy), wywołany pierwszą od lat recesją, może przybrać na sile.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA