fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofy

Wypadek autobusu w Warszawie. Tajemnica zaciętego monitoringu

AFP
Tuż przed wypadkiem obraz się zaciął i „przysłoniło” go wcześniejsze nagranie. Przypadek czy ingerencja człowieka - zbada biegły z zakresu technik audiowizualnych - ustaliła „Rzeczpospolita”.

Po wypadku autobusu w Warszawie, którego kierowca, prowadząc po narkotykach, sprawił, że pojazd spadł z wiaduktu, w prokuraturze okręgowej trwa śledztwo mające ustalić wszystkie okoliczności tragedii (zginęła jedna osoba, cztery zostały ciężko ranne, pozostałe lżej). Jak pisaliśmy, w pojeździe był zainstalowany monitoring, jednak zaciął się – na obrazie widać, że kierowca przymyka oczy. Teraz mamy nowe szczegóły.

Zachowało się nagranie z monitoringu z autobusu o długości ok. czterech minut poprzedzających wypadek. Krytycznego momentu – gdy autobus uderza w barierkę i spada w dół – nie obejmuje. Obraz zaciął się na kilka sekund wcześniej i – co zastanawiające – nastąpiło nałożenie się wcześniejszego nagrania.

Co było powodem – to właśnie ma zbadać biegły z zakresu technik audiowizualnych, którego powoła prokuratura.

Już teraz śledczy zabezpieczyli rejestrator wideo z autobusu oraz rejestrator telemetryczny ruchu pojazdu – ustaliła „Rzeczpospolita".

Zatrzymane rejestratory i tajemnicę zaciętej taśmy będzie badał ekspert z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji – z pracowni badań audiowizualnych.

– Kluczowe jest uzyskanie nagrania obejmującego sam moment uderzenia i ustalenie, dlaczego doszło do zacięcia się obrazu. Czy np. rejestrator był wadliwy, źle zamontowany, obsługiwany, czy może zacięcie to efekt celowego działania człowieka – mówi nam jeden ze śledczych. I dodaje, że niezbędne będzie zgranie nagrania z całej trasy przejazdu autobusu – od kiedy Tomasz U. wcześnie rano wsiadł za kierownicę do chwili wypadku.

Rzeczniczka firmy Arriva (obsługuje warszawski Zarząd Transportu Miejskiego), w której był zatrudniony Tomasz U., wyjaśnia nam, że autobus był wyposażony w system 11 kamer monitoringu.

– Monitoring z kamer zapisywany jest bezpośrednio na urządzeniu zamontowanym w pojeździe i aby mieć do niego dostęp, trzeba go sczytać z tego właśnie urządzenia – wyjaśnia Joanna Parzniewska. – Zapis monitoringu przez urządzenie odbywa się w sekwencjach czasowych, uszkodzenie urządzenia w wyniku wypadku uniemożliwiło zapis ostatniej sekwencji nagrania obejmującej moment wypadku – tłumaczy.

Śledczy liczą także na to, że wiedzy o zachowaniu kierowcy i jego stylu jazdy dostarczy także miejski monitoring z trasy przejazdu autobusu – nagrania z niego są zabezpieczane. – Warszawa jest naszpikowana kamerami, więc jest nadzieja na pozyskanie obszernego materiału – mówi nam jeden z policjantów.

Dziś wiadomo, że 27-letni Tomasz U. prowadził pod silnym działaniem amfetaminy (miał jej wysokie stężenie – 371 nanogramów na mililitr), a płytkę do zażywania narkotyku przechowywał w kabinie w kokpicie.

Torebka z białym proszkiem – amfetaminą – leżała po prawej ręce kierowcy pod portfelem z dokumentami, a na płytce były ślady amfetaminy. Wszystko wskazuje na to, że mógł zażywać narkotyk podczas jazdy. Odurzony – jak zarejestrował monitoring w autobusie – tuż przed wypadkiem przymknął oczy. W szpitalu twierdził, że „urwał mu się film”.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA